6206. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
203. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Wyborcza, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, 22.08.2012 r. o 02:44:01, tantiemy: 0.00 lt
Samochody Ludzi Władzy, odcinek III
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
SAMOCHODY LUDZI WŁADZY

Dzisiaj zaczniemy nietypowo.

SCHOLANDISCHE MOTOREN WERKE – rys historyczny
smwg.png

Historia v-światowej motoryzacji wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby nie Scholandische Motoren Werke. Ta zasłużona marka wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk, jednakże za każdym razem oferowała nienaganną jakość wykonania i podejście frontem do klienta. Wielu mieszkańców v-świata swoją przygodę z prowadzeniem samochodu zaczynało od modeli SMW.
sauerkraut.jpg
Burgrabia von Knoblauch zu Sauerkraut

Marka ta narodziła się w 1895 roku w Szkolinie w Scholandii. Założyciel, burgrabia Gottlieb Freiherr von Knoblauch zu Sauerkraut, tak właśnie postanowił nazwać jedną z pierwszych scholandzkich fabryk sprzętu mechanicznego. Przedsiębiorstwo to rozwijało się bardzo dynamicznie, na bieżąco wprowadzając innowacje do swoich projektów. Stały i niczym nie zakłócony rozwój oraz agresywna gra na scholandzkim rynku doprowadziły do tego, że Scholandische Motoren Werke stało się w 1920 roku krajowym liderem w produkcji silników spalinowych, motocykli oraz turbin parowych. 75% scholandzkich stoczni wyposażało swoje statki w wysokoprężne jednoski SMW. 9 lipca 1929 roku rozpoczęła się nowa era firmy, gdyż tego dnia swoją premierę miał pierwszy samochód zaprojektowany przez zakłady – SMW 3, znany też popularnie Heinim (na cześć panującego wtedy króla Heinricha V). Ten nieduży samochód produkowany był w fabryce w Szkolinie oraz w nowopowstałym zakładzie koncernu w Eltdorfie w Teutonii.
smw3.jpg
SMW 3 Heini

Wielki Kryzys lat 30 dotkliwie obszedł się z Scholandische Motoren Werke. W wyniku cięć trzeba było zakończyć masową produkcję samochodów, jednakże oddział teutoński dalej projektował i wytwarzał w niewielkich ilościach wyspecjalizowane wersje wyścigowe. Model 328 był zwieńczeniem całej serii. Auto to, produkowane od 1936 roku, zdobyło wiele prestiżowych nagród i wygrało wiele wymagających zawodów, do których przede wszystkim należy zaliczyć 24 h wyścig o Nagrodę Główną Sułtana Precelkhandy w 1939 roku. Produkcję tego dobrze rokującego samochodu przerwał wybuch wojny w 1940 roku.
smw328.jpg
SMW 328 w wersji dla odbiorcy dreamlandzkiego

Pokłosiem Wielkiego Kryzysu była nacjonalizacja przez rewizjonistyczny faszozbrodniczy rząd scholandzki wszystkich zakładów przemysłu ciężkiego w 1934 roku, z wyłączeniem oddziałów zagranicznych. SMW nie było wyjątkiem. Utworzony w 1936 roku państwowy konglomerat pod nazwą Blutrünstigen Scholandische Bewaffnung AG, skupił w swoich rękach potężną bazę przemysłową. Przestawienie się na produkcję zbrojeniową sprawiło, że projektowanie nowych aut uległo spowolnieniu. W tym czasie powstały wstępne założenia nowych modeli SMW – F9 i P70.
smwf9.jpg
SMW F9

Wielka Wojna Wirtualna sprawiła, że przemysł scholandzki legł i robił pod siebie. W odbudowie nie pomogły też drakońskie reparacje wojenne nałożone na pokonanych przez zwycięską koalicję. Udało się w tym czasie wdrożyć do produkcji model F9 (opisany pokrótce tutaj), jednakże koszty i zniszczenia sprawiły, że scholandzki oddział SMW zbankrutował w 1952 roku. Masę upadłościową przejął rząd scholandzki natomiast markę otrzymał oddział z Eltdorfu, będący teraz w rękach oligarchii teutońskiej. Przejął on produkcję F9 i uruchomił wytwarzanie modelu P70.
barbur312.jpg
Barbur 312

Firma rozwijała się żywiołowo. W latach 60 wprowadzono nowe modele – rozwinięcie SMW P70, czyli Teutona P50 i zupełnie nową konstrukcję jaką był Barbur 312. Auta te stały się wielkim hitem i były masowo kupowane przez wielu odbiorców na całym świecie, głównie jednak przez Sarmatów i Wandejczyków. Zarobione w ten sposób pieniądze zainwestowano w budowę nowych linii montażowych, na których miano produkować kolejne nowe projekty niestrudzonych inżynierów SMW – dostawczego Toczka T1000 i ciężarowego Kreatura 3000. Niestety auta te, mimo iż bardzo dobre, nie znalazły odpowiedniej ilości odbiorców. To i zmiana upodobań klientów sprawiło, że firma zaczęła mieć problemy finansowe i ostatecznie upadła w 1970 roku. Jednakże jest światełko w tunelu. W posiadanie praw do marki Scholandische Motoren Werke wszedł nasz umiłowany Piotr II Grzegorz. Czy wkrótce ponownie zobaczymy na naszych ulicach auta obdarzone tym charakterystycznym znaczkiem, zwanym wśród młodzieży śmigłem?
kreatur3000.jpg
Kreatur 3000



ODCINEK 3 – Znany i Doceniany Miłośnik Sztuki, Co To Na Prawie Konstytucyjnym Zjadł Zęby Po Czym z Księciem Przepadł Gospodarkę, Motor Kultury, Legendarny Doktor Kedar.

Po tym wstępie na temat SMW skupmy się na naszym kolejnym bohaterze, czyli na Doktorze Kedarze. Postać ta jest tak charakterystyczna i znana, że przypominanie jej dokonań mija się z celem. Doktor Kedar, który był natchnieniem dla wielu sarmackich (i nie tylko) twórców kultury, poruszał się wieloma ciekawymi samochodami. Skupmy się za tym na nich.

POCZĄTKI DROGI DO SŁAWY – SMW P70
smwp70.jpg

Cudowne dziecko Scholandische Motoren Werke oddział Eltdorf, model P70, był pierwszym samochodem Doktora Kedara. „Wszedłem w jego posiadanie po opublikowaniu mojego pierwszego podręcznika do prawa konstytucyjnego. Jako początkujący naukowiec potrzebowałem samochodu, dochody z publikacji pozwoliły mi zakupić tylko tego malca. Ale nie żałowałem, bo był wspaniały” wspominał w wywiadzie dla czasopisma prawniczego „Temida w Palestrze” nasz bohater. P70 wyposażony był w dwusuwowy silnik spalinowy o mocy 40 KM i pojemności 600 cm3 i dostępny był w trzech wersjach nadwozia – dwudrzwiowym typu sedan, dwudrzwiowym typu coupe i trzydrzwiowym typu kombi. To małe autko było idealne dla osób z niezbyt zasobnym portfelem, nic dziwnego że okazało się tak wielkim hitem. Fundusze zarobione na sprzedaży tego samochodu pozwoliły na wdrożenie bardziej skomplikowanych modeli firmy.

NIEUSTAJĄCY RUCH W PIONIE – Toczek T1000
toczekt1000.jpg

Niestety, jak wspominał potem w artykule dla tygodnia „Prawnicze Show” Doktor Kedar, jego P70 uległ wypadkowi i nadawał się li tylko na recykling. Także nasza tuza musiała rozejrzeć się za innym pojazdem. Wybór jego sokolego oka padł na inny z produktów SMW, mianowicie na Toczka T1000. W tym czasie Doktor Kedar potrzebował auta dostawczego, tak aby mógł bezproblemowo przewozić swoje materiały naukowe w te i nazad. Toczek T1000 był wyborem idealnym. Nieduży, acz pojemny, napędzany był skromnym silnikiem benzynowym o pojemności 1,2 litra i mocy 60 KM. Toczek sprawował się bardzo dobrze na drogach lokalnych i nieutwardzonych, dzięki wytrzymałemu zawieszeniu. Jednakże zbyt słaba jednostka napędowa sprawiła, że auto to nie było hitem eksportowym. „Mój Tuptuś często się krztusił. Umarł śmiercią tragiczną, niestety pękło mu serduszko” ze łzami w oczach wspominał swojego Toczka Doktor Kedar.

POWIEW NOWOCZESNOŚCI – Gellon 233
gellon233.jpg

Tak więc kiedy Tuptuś przeniósł się na łono Czterośladowego Abrahama, Doktor Kedar stanął przed dylematem – czym teraz? Auta wandejskie, z racji przekonań naszego bohatera, nie wchodziły w rachubę. Wybór padł zatem na produkt sarmacki. Gellon 233, produkt Fabryki Traktorów i Samochodów Rolniczych „Brona” w Grodzisku, miał być kolejnym rydwanem cudownego dziecka sarmackiej sceny prawnicznej. „Ach, Guguś… Co to był za pojazd! Niczym pocisk, niczym torpeda – nie było dla niego zadania nie do wykonania”. Gellon 233 był odpowiedzią na potrzeby sarmackich rolników, którzy poszukiwali czegoś pomiędzy samochodem ciężarowym a osobowym. Rynek pojazdów dostawczych był w tym czasie dość ubogi, nie dziwota więc że Gellon 233 zrobił taką karierę. Poruszany przez 2,5 litrowy czterocylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 80 koni, posiadał wyśmienity moment obrotowy. To i wytrzymałe zawieszenie dawały temu autu doskonałe właściwości jazdy w terenie. Niestety, na minus należy zaliczyć wykonanie blach stalowych. Użytkownicy skarżyli się, że popularny kalafior (rdza) zaczynał wchodzić już po kilku latach użytkowania. Niestety, do końca produkcji tego auta nie udało się rozwiązać tego problemu.

CO SE BĘDĘ JAK SE MOGĘ – CzAR 233B
czar255b.jpg

Ten los spotkał i Gugusia Doktora Kedara. Pożarty przez rdzę, dzielny samochód nie nadawał się już do jazdy. I tak, kolejny raz w swoim życiu, Wielki Wizjoner stanął przed problemem zakupu auta. „W tym czasie byłem już znany i lubiany. Jako szanowany arystokrata, twórca i prawodawca, poszukiwałem auta które oddałoby moją wielkość. Tak kupiłem Czarusia”. CzAR 233B produkowany był Czarnoleskiej Fabryce Traktorów. Zaprojektowany na potrzeby wojska, CzAR trafił też do obiorców cywilnych. Jego głównym zadaniem było holowanie uszkodzonych czołgów na polu bitwy. Montowana w nim oryginalnie jednostka napędowa (benzynowe 12 cylindrowe monstrum o pojemności 18 litrów) była tak paliwożerna, że użytkownicy prywatni często zastępowali ją dużo mniejszym, acz równie wydajnym, silnikiem wysokoprężnym produkcji Zakładów im. Żenady. Auto Doktora Kedara, z przyczyn ideologicznych, posiadało oryginalną jednostkę benzynową.

„Czaruś”, jak i jego właściciel, miał swoje złote dni w czasie zajść Wandejskiego Czerwca. Do legendy przeszedł bohaterski wyczyn Doktora Kedara, kiedy to, nie zważając na niebezpieczeństwo, poprowadził odkrytym samochodem szturm jednostek KSZ na siedzibę Sądu Najwyższego w Grodzisku. Niestety, podczas tego wyczynu auto zostało bezpowrotnie uszkodzone. Umieszczony jako pomnik przed gmachem SN, zniknął w czasie przepadu gospodarki. Ciągle jednak trwają poszukiwania „Czarusia”, być może jeszcze pewnego dnia uda się nam nacieszyć oczy widokiem tego niesamowitego samochodu.
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Defloriusz Dyman Wander, 22.08.2012 r. o 15:02:09
Jako DYrektor Muzeum Wandejskiego Czerwca zapraszam do udziału w przygotowaniu wystawy dot. automobilowych aspektów tych wydarzeń:)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Piotr II Grzegorz.
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, 22.08.2012 r. o 15:08:43
To będzie dla mnie zaszczyt.
Lubią ten komentarz: Ignacy Urban de Ruth.
Piotr II Grzegorz, 22.08.2012 r. o 15:21:45
Temida w Palestrze

Doktor Kedar potrzebował auta dostawczego, tak aby mógł bezproblemowo przewozić swoje materiały naukowe w te i nazad.

Auto Doktora Kedara, z przyczyn ideologicznych, posiadało oryginalną jednostkę benzynową.

Umieszczony jako pomnik przed gmachem SN, zniknął w czasie przepadu gospodarki.


To i wiele innych całkowicie cudowne. Czytałem jednym tchem, delektując się każdym słowem. Trzymasz najwyższy poziom. A historia SMW się przyda w działaniach PR.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski.
Piotr II Grzegorz, 22.08.2012 r. o 21:07:24
Na miłość Wandy - komentujcie. Najlepszy artykuł ostatniego tysiąclecia i tylko 3 komentarze. Dawać lajki, serca, liberty, komentarze, quoty, linki, koks.
odpowiedz
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, 22.08.2012 r. o 21:16:42
Ja jestem jak van Gogh, docenią mnie po śmierci dopiero a wcześniej muszę sobie jeszcze coś obciąć.
Lubią ten komentarz: Helwetyk Romański.
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, 23.08.2012 r. o 02:13:11
Lubią ten komentarz: Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski.
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, 23.08.2012 r. o 02:13:35
^
To był koks.
Dużo koksu.
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany