6204. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
201. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 29.07.2012 r. o 11:57:10, tantiemy: 0.00 lt
Rozmowy o nas #1: Wywiad z wampirem
Seria wydawnicza: Wywiady
Noc to ciekawa pora. Jedni wolą wtedy zużytkować swój czas na regenerację energii w łóżku, podczas gdy inni pracują na najwyższych obrotach. Dzisiaj w redakcji Gazety Teutońskiej spotkało się dwoje nocnych marków, aby porozmawiać o... Właśnie, o czym? Właściwie to o niczym konkretnym. Jednakże, zupełnie przypadkowo, nasz gość jest kandydatem na Kanclerza, więc, siłą rzeczy, nie mogliśmy uniknąć tematów związanych z polityką. Ale dość tej przydługiej przemowy, zapraszam do czytania (zwłaszcza, że jest to moje pierwsze doświadczenie w przeprowadzaniu wywiadu-rozmowy i byłam bardzo stremowana ;-) wszelkie uwagi i spostrzeżenia będą cenne...).

Karolina: Dobry wieczór, Jaśnie Oświecony Diuku! Mamy parę minut po drugiej w nocy, dwie godziny temu rozpoczęły się wybory do Sejmu. Jak się JO Diuk czuje?
Mikołaj: Dobry wieczór Wasza Bezwzględność! Czuję się, powiedzmy, wybornie. Godziny późnonocno-wczesnoporanne to moja ulubiona część doby.

Karolina: Cóż, noc niewątpliwie jest tajemniczą porą. Kiedy powstają najlepsze akty prawne i genialne pomysły JO Diuka, w dzień czy w nocy?
Mikołaj: Zdecydowanie w nocy. W nocy nic ani nikt mnie nie rozprasza. Mam spokój, a spokoju potrzebuję do myślenia i pracy.
Karolina: Pozostaje mi tylko się zgodzić. Noc to piękna pora. Tysiące gwiazd na niebie tworzy piękny widok. Ale, zbaczamy z tematu. JO Diuku, do ostatniej chwili w Książęcej Komisji Wyborczej zgłoszone były dwa ugrupowania. Czy JO Diuk zastanawiał się wtedy, jaki mógłby być wynik wyborów?
Mikołaj: Trudno było i jest mi przewidzieć wynik wyborów. PSL-Konspiracja to zaskoczenie i murowany czarny koń w wyścigu o większość sejmową (he, he). Oczywiście mam nadzieję, że lista Jednej Sarmacji przyciągnie zainteresowanie wyborców i zdobędzie najwyższą, i jak najwyższą liczbę głosów.

Karolina: Jednak, gdyby życzenie JO Diuka dotyczące głosów się spełniło, oznaczałoby to, że nie ma JO Diuk wyjścia i musi zostać Kanclerzem. Jak się JO Diuk z tym czuje?
Mikołaj: Przyjemny byłby to przymus (he, he). Zdobycie większości sejmowej przez Jedną Sarmację oznaczać będzie dla mnie i dla proponowanego przez nas składu Rady Ministrów 3 miesiące wytężonej pracy. Program Jednej Sarmacji jest bardzo obszerny, a wykonanie go będzie wyzwaniem. Ale nie takim, któremu nie da się podołać. Sarmacka Konfederacja Rojalistyczna i Partia Pracy mają mocne zaplecze - obie partie tworzone są przez ludzi, którzy pracują i lubią pracować. A do tego mamy kilka niezłych pomysłów, a w gronie stronników Jednej Sarmacji - wiele pomysłowych głów. Dzięki magicznym dla mnie wręcz zdolnościom programistycznym (nie wiem, czy to nie lamerskie określenie) JKW Piotra Mikołaja, Delfina, Avrila jesteśmy w stanie pomysły przekuć w czyn! :) Jesteśmy przygotowani do realizowania naszych propozycji.

Karolina: Cóż, to zapewnienie brzmi obiecująco. Ale, tak między nami (he, he — używając diuczej maniery), jak doszło do tego, że został JO Diuk kandydatem na Kanclerza?
Mikołaj: Do bólu demokratycznie. W Jednej Sarmacji odbyły się dwa głosowania. W I turze wybieraliśmy spośród 11 kandydatów. W drugiej natomiast - rywalizowało dwóch kandydatów z najwyższym poparciem. Tak wysokie poparcie dla mojej kandydatury było dla mnie, nie ukrywam miłym zaskoczeniem.

Karolina: Hmm, czyli wychodzi na to, że w Sarmacji faktycznie w niektórych miejscach mamy demokrację. Cóż za miłe zaskoczenie ;). Natomiast, jeśli już o ustrojach mowa, z ciekawości spytam — czym dla JO Diuka jest monarchofaszyzm?
Mikołaj: Życiem! Czym jest monarchofaszyzm? Obecnie chyba niczym innym jak przywiązaniem do pewnego, specyficznego klimatu. Baridas, bastion monarchofaszyzmu - jest nim tak naprawdę tylko symbolicznie. Rada, czyli ciało, które ma duży wpływ na sytuację w Królestwie jest elementem demokracji bezpośredniej w baridajskiej układance.
Karolina: Ha, ciekawa odpowiedź. Z drugiej strony, demokracja bezpośrednia też ma w Sarmacji długą tradycję (vide Książęce Miasto Grodzisk, niegdyś słynące z owego ustroju). Można więc się spierać, co jest tradycyjniejsze, bardziej sarmackie — monarchofaszyzm czy demokracja...?
Mikołaj: I jedno i drugie. Doktryna diuka Hasselandzkiego[1] nie straciła na swojej aktualności. Sledząc rozwój życia społecznego Księstwa dochodzę do wniosku, że Sarmacja zmierza do osiągnięcia złotego środka. Być może społeczeństwo to w naszym przypadku zbyt wielkie słowo, ale posługując się analogią można śmiało powiedzieć, że jesteśmy społecznością obywatelską. Olbrzymia w tym zasługa Jego Królewskiej Mości Piotra II Grzegorza, który oddając do użytku Złotą Wolność, stworzył dogodne warunki dla nieskrępowanej, radosnej twórczości.

Karolina: To prawda, Złota Wolność wprowadziła sarmackie życie publiczne w inny wymiar. Jest ona ciągle rozwijana, często pojawiają się nowe funkcje. Jednak, istnieje pewna obawa, że gospodarka w pewnym momencie może się stać zwyczajnie zbyt trudna dla przeciętnego Sarmaty. Czy uważa JO Diuk, że gospodarka powinna być powszechna, czy może raczej elitarna?
Mikołaj: Uważam, że idealnie byłoby gdyby w część gospodarczą Złotej Wolności bawili się wszyscy mieszkańcy. Jednakże rozumiem argumenty tych, którzy nie korzystają z tego dobrodziejstwa. Można nie podejmować działań w systemie gospodarczym i nadal być aktywnym członkiem społeczności. I wilk syty i owca cała.
Przerwa na reklamy, do wywiadu wracamy wieczorem.

Karolina: Czyli mogę zadać następne pytanie? ;)
Mikołaj: Możesz :D. Ale najpierw, Jaśnie Wielmożna, skończmy z diukowaniem. Zwracaj się do mnie po imieniu :D.

Karolina: No dobrze. Zatem, Mikołaju... minęło już trochę czasu, w wyborach ogólnosarmackich mamy frekwencję powyżej 50%. Uważasz, że to dobry czy zły wynik? Jaką obstawiasz frekwencję końcową?
Mikołaj: Jesteśmy w trakcie, pierwszego dnia wyborów, to całkiem niezły wynik. Optymizm naszej - jak to dziś obrazowo ujął Fryderyk von Hohenzollern - "konkurencji" do mnie trafia, więc śmiało - 100%! Świadczyłoby to o rewelacyjnej, mimo wakacji, kondycji społeczności.

Karolina: To prawda, stuprocentowa frekwencja to marzenie wielu państw i świetny miernik aktywności. A właśnie, aktywność... Nie tak dawno JKW Michał Feliks stwierdził, że mierzenie aktywności obecną miarą (ilością komentarzy/artykułów w ZW) jest niesprawiedliwe. Co sądzisz na ten temat?
Mikołaj: Czy mówił o tym w kontekście zmian w ustawie o obywatelstwie?
Karolina: Tak, z tego co pamiętam, to tak.
Mikołaj: I czym mielibyśmy mierzyć według Michasia?
Karolina: A tego to już nie pamiętam. :D Padł chyba postulat, żeby nie mierzyć aktywności i nie rozdawać głosów ważonych. Masz obywatelstwo = masz głos, niezależnie od wszystkiego innego.
Mikołaj: A o to chooodzi. Równe głosy całkiem mi się podobają, ale nie jestem zwolennikiem nieustannego grzebania w aktach prawnych. Najpierw trzeba sprawdzić czy dane rozwiązanie funkcjonuje. To pierwsze wybory po noweli, poczekajmy,

Karolina: Hm, rozumiem. A co z aktywnością w prowincjach? Póki co, jest ona premiowana poprzez wsie lenne, i w sumie to chyba tylko tyle, chyba, że coś pominęłam? FLM w swoim programie postuluje wprowadzenie tantiem w działach prowincjonalnych. Co Ty na to?
Mikołaj: Sarmacka Konfederacja Rojalistyczna postulowała tantiemowanie działów prowincji i krajów korony już w poprzednim programie wyborczym, niestety nie znalazł się w umowie koalicyjnej, również Kanclerz nie wyraził woli podjęcia działań w tym kierunku. Zmiana podejścia FLM do nagradzania aktywności prowincjonalnej to zaskoczenie, ale bardzo miłe. Popieram tantiemowanie forów samorzadów całym monarchofaszystowskim serduszkiem. Uważam, że przy racjonalnych założeniach, wbrew pozorom, aktywność z działów ogólnosarmackich nie wyniesie się do samorządów. Dobrze zorganizowany samorząd potrafi być kuźnią obywateli. Niestety, takiego punktu zabrakło w umowie koalicyjnej.

Karolina: Ale żeby mieć dobrze zorganizowany samorząd, najpierw, stosując logikę von Thorn-Brońka, trzeba by ów samorząd zorganizować. Nie oszukujmy się, najaktywniejszym sarmackim samorządem jest Baridas, który znacznie się ożywił po Twoim powrocie do aktywności w Sarmacji. Czy zdradzisz nam jakieś tajemnice sukcesu samorządowego?
Mikołaj: Zawstydzasz mnie drugi raz :D Jest mi trochę głupio, ponieważ ostatnio zaniedbałem trochę Baridajczyków, ale osiadłem w Warszawie na miesiąc. Wracam. Wydaje mi się, że przede wszystkim do samorządu należy podchodzić bez zbędnego ciśnienia. Samorząd z definicji powinien być samorządny. W prowincji czy kraju korony zabawa w władcę absolutnego po prostu się nie sprawdza. Owszem - otoczka Baridasu utrzymana jest w konwencji absolutyzmu, ale danie głosu mieszkańcom czyni go oświeconym (he, he). Model zresztą doczekał się uznania wśród bliskich przyjaciół Baridasu - Gellończyków i Starosarmatów :) Drugim składnikiem aktywnego samorządu jest - skuteczna opieka nad nowymi mieszkańcami.

Karolina: To dobrze, że ta rozmowa wzbudza w Tobie uczucia ;). Mówisz, iż Twoja aktywność trochę spadła, ale na dobrą sprawę, jeśli samorząd potrafi działać bez władcy, jest to największy miernik jego sukcesu. Natomiast, skoro mówisz o opiece nad nowymi mieszkańcami, krążą plotki, iż Baridas zamierza wprowadzić nowy system, niezależny od sarmackich mentorów. Czy to prawda?
Mikołaj: Nie, jeśli w wyniku wyborów zostanie zrealizowany postulat Jednej Sarmacji dotyczący systemu opieki nad nowymi mieszkańcami, bo samo mentorowanie to jeden z jego elementów. To w gruncie rzeczy zmodyfikowany pomysł na Akademię Królewską, stąd też sprawy obywatelskie w przypadku wygranej Jednej Sarmacji będą szczególnie bliskie mojemu sercu.

Karolina: Osobiście wydaje mi się, że akurat w kwestii nowych mieszkańców jest to mocno nie fair, z tego względu, że w takim przypadku to, czy ktoś zostanie w Sarmacji, zależy tylko od danego samorządu — innymi słowami, sprawa ogólnosarmacka jest rozwiązywana na szczeblu samorządowym.
Mikołaj: Ten system nie faworyzuje samorządów, jest przystosowany do szczebla centralnego, składa się z aplikacji-gry wiedzy o Sarmacji, w której można zarobić kilka libertów ;), zadaniem samorządów - czyli prawdopodobnie mentorów, będzie motywowanie mieszkańców do różnej aktywności, w tym zabawy w aplikacji-grze. Na tym kończy się rola samorządów. Prawdopodobnie mentorów w danym samorządzie, ponieważ proponujemy, aby to mieszkaniec wybierał sam mentora z listy, zawierającej również krótkie biogramy i opisy zainteresowań każdego z mentorów. Ostatnim elementem jest, coś co obrazowo można ująć jako sarmackie biuro pracy. Uważam, że należy podjąć szeroką współpracę z aktywnymi instytucjami w celu włączenia ich w opiekę nad nowymi mieszkańcami. One powinny, mówiąc wprost - tworzyć miejsca pracy dla nowych mieszkańców i pomagać im rozwijać się według ich zainteresowań. Z przykrością muszę stwierdzić, że uważam wirtualne uniwersytety za pomysły nietrafione, do takiego projektu trzeba ludzi. Sarmacja - jako całość jest w sam raz! :)

Karolina: No cóż, zobaczymy, jak Wasze plany wyjdą w praniu, zwłaszcza w obliczu tego, że nie znamy jeszcze wyników wyborów. Póki co, dziękuję za rozmowę :) I, mam ostatnie pytanie... Z kim powinnam przeprowadzić następną rozmowę?
Mikołaj: Weź na dywanik mojego wnuczka w fazie zaprzeczenia — Ivo :D (he, he, he)
Karolina: Dobrze, niech będzie i tak. Dziękuję raz jeszcze, i do napisania! ;)
Mikołaj: Dziękuję i pozdrawiam, również Teutonię! :D
Karolina: Teutonia odpozdrawia. ;)

linia.png

[1] Doktryna ta głosi, że aby państwo wirtualne mogło działać w harmonii, należy osiągnąć pewien punkt równowagi pomiędzy demokracją a autokracją. — więcej informacji można znaleźć na tej stronie.
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Fryderyk von Hohenzollern, Leszek de Ruth.
Ivo Karakachanow, 30.07.2012 r. o 00:08:28
Doktryna Hasselandzkiego jest jedną z podstaw ruchu ludowo-monarchistycznego :* I to nie spam wyborczy.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Zbyszko Gustolúpulo, Mikołaj Torped.
Mikołaj Torped, 30.07.2012 r. o 00:12:39
Myślę, że jest dobrem całego narodu! :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ivo Karakachanow, 30.07.2012 r. o 00:18:43
Nie ukrywam.:)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Mikołaj Torped, 30.07.2012 r. o 08:42:21
Zasercowalem swoj komentarz. Żena ;-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 30.07.2012 r. o 09:34:36
Żenua, żal.pl, ale przynajmniej się ujawniłeś z tym.
Teraz idź pobiczuj się (ew. poslapuj), to Ci wybaczon będzie czyn ów.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Irmina de Ruth y Thorn, 30.07.2012 r. o 11:54:18
Karolino wyśmienity wywiad :D przeganiasz mnie. Ja mam tylko małą uwagę: lepiej by się czytało jakby były przerwy pomiędzy Twoimi pytaniami a odpowiedziami Mikołaja :D a poza tym super :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Zbyszko Gustolúpulo, 30.07.2012 r. o 12:41:08
O, mowilem o odstępach! Interesujące, taki inny ten wywiad. ;-) Choć sie zrobiła straszna moda na wywiady... :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Paviel Gustolúpulo, 30.07.2012 r. o 12:43:04
Moda modą a mnie i tak nikt nie zaprasza ;(
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Irmina de Ruth y Thorn, 30.07.2012 r. o 13:36:00
Wielmożny Markizie Zielnyborska Plotkara zaprasza na wywiad :) jeśli Wielmożny Markiz ma czas i ochotę zapraszamy serdecznie
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Karolina Aleksandra, 30.07.2012 r. o 14:20:50
Odstępy będą w następnym odcinku, dzięki za uwagi :-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Leszek de Ruth, 31.07.2012 r. o 01:04:38
Paviel, nie uwierzysz, ale ze mną cholera też nikt wywiadu nie chce zrobić. Skandal, żeby się tak publicznie dopominać i to jeszcze w komentarzu pod teutońską prasą.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ignacy Urban de Ruth, 31.07.2012 r. o 11:37:28
Ty sie nie dopominaj, jak Ferment nie będzie miał nikogo na widoku, to się weźmie naczelnego (czy wicenaczelnego?). :P
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany