6205. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
202. dzień panowania Piotra III Łukasza
Park Stołeczny, Santiago Vilarte von Hippogriff, 09.05.2019 r. o 17:52:33, tantiemy: 7 718.00 lt
Sky is the border, czyli przygody celnika (cz.1)
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
W związku ze stosowanym przez hodowców Konsulatu procederem sprowadzania wieprzowiny teutońskiej i eksportowania jej do Starosarmacji pod płaszczykiem produktu sclavińskiego, władze Starosarmacji podjęły decyzję o wprowadzeniu embargo…

Dzień pierwszy
Poskonta była niewielkim posterunkiem celnym na granicy Starosarmacji i Sclavinii. Odkąd jedni i drudzy zaczęli wojnę celną, Poskonta razem z dwoma innymi posterunkami obsługiwała ruch między nimi. Ponieważ embargo z żywności rozszerzyło się na inne towary, celnicy odprawiali najczęściej ciężarówki z tranzytem lub dreamlandzkich turystów, którzy kupowali w Sarmacji pamiątki typu dwa kartony niebieskich KS-ów z filtrem. Większości pozbywali się na granicy.
Nadchodził wilgotny, kwietniowy wieczór. Vilarte z kolegą dyżurowali w Poskoncie. Na pobliskim wzgórzu ukazała się na drodze ciężarówka, jedna z wielu, jakie zdążyli już dotąd przepuścić, czasem lżejsze o parę kilo. Celnik wyszedł z biura, gdzie rżnęli z Vilartem w karty przy piwku uzupełniali z Vilartem dokumenty i zauważył z bliska trizondalskie tablice. Miodzio. Jeśli gość nie wie o embargu, to będzie można go oskubać oclić specjalną stawką, mimo że to pewnie tranzyt.
Kierowca podał dokumenty, a celnik przyjrzał się jego twarzy. Brązowe oczy patrzyły na niego bez wyrazu.
„Jakiś niedobitek z Al-Rajnu?” – pomyślał.
„Sam jesteś niedobitek” – pomyślał kierowca.
„No no, już ja was znam…Jak pracowałem w Grodzisku…”- zmarszczył brwi celnik.
„Zamknijcie się! Nie mogę myśli przez Was zebrać” – pomyślał w biurze Vilarte. Wciąż nie wiedział, jak odwrócić losy ostatniej partyjki.

Ciężarówka nie wiozła niczego szczególnego. Worki z ziemią ogrodniczą. Towar byłby objęty embargiem, ale z papierów wynikało, że jedzie z Baridasu. Nic z tego, nie wyciągną z niego ani liberta „cła specjalnego”. Rozczarowany celnik ruszył w zamian do biura, wrócił z plombownicą i założył plomby na ładunek. Kierowca dowiedział się, że musi podjechać do urzędu na przedmieściach Grodziska, gdzie prześwietlą dokładniej to, co wiezie. Zrezygnowany ruszył dalej, a w tym samym czasie do Poskonty zajechała nieco mniejsza ciężarówka na sclavińskich blachach. Jechała pusta, co solennie potwierdzały papiery. Nieco gadatliwy kierowca oświadczył celnikom, że doskonale wie o embargu, ale jedzie po starosarmackie meble, które też szczęśliwie nie doczekały się jeszcze bana.
Cóż, klapa. Jego też nie „oclimy”. Po krótszej kontroli ciężarówka ruszyła w swoją drogę.
2rggUG6h.jpg
Ciężarówka z ziemią sunęła czarnym dywanem szosy, a jej kierowca zastanawiał się, czego się właściwie podjął. Sprzedaż baridajskiej ziemi do kwiatków w Grodzisku nie wyglądała na super biznes. Nie widział też specjalnego sensu w drugiej części planu, którą mu wyjaśnił gość, który go zatrudnił. Miał zjechać w pewną boczną, leśną dróżkę, gdzie zajedzie następnie pusta ciężarówka. Złamią plomby i przepakują worki na drugi pojazd, po czym jego kierowca założy plomby od nowa własnym, przerobionym sprzętem. On, z pustą ciężarówką, zaokrętuje się kilka dni później na prom, płynący do Hasselandu. Skasuje za to parę tysięcy libertów. Cóż, ostatecznie to nie jego spra…
Na drodze ujrzał auto, stojące dokładnie na środku, na światłach awaryjnych. Całe szczęście, że nie jechał szybko, bo wyłoniło się zza zakrętu. Przyhamował dość ostro i stanął. Przez chwilę patrzył, jak kobieta przy osobówce mocuje się z jakąś częścią w silniku, co częściowo zasłaniała mu otwarta klapa. W końcu westchnął i wysiadł, żeby pomóc. Nagle ktoś od tyłu zarzucił mu na twarz jakąś wilgotną szmatę i wepchnął ją do ust. Kierowca szarpał się przez chwilę, po czym ugięły się pod nim nogi. Chloroform już nie takich usypiał.
Sam kierowca nie interesował napastników. Ich celem było to, co wiózł. Zsunęli go na pobocze, po czym jeden z nich siadł za kierownicą ciężarówki, a drugi z kobietą wsiedli do osobówki i ruszyli szybko naprzód.
Cdn.
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Januszek von Hippogriff-Pałasz, 09.05.2019 r. o 18:28:17
Pewnie na granicy korki. :-)
odpowiedz
Tadeusz von Hippogriff-Brus, 10.05.2019 r. o 07:31:02
@JanuszekvHP immunitet dyplomatyczny (-,,-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 14.05.2019 r. o 08:30:15
Quote:
„Jakiś niedobitek z Al-Rajnu?” – pomyślał.
„Sam jesteś niedobitek” – pomyślał kierowca.

Wygląda na to, że dialog odbył się w myślach ;)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany