6179. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
176. dzień panowania Piotra III Łukasza
Herold, Szymon Grański, 10.04.2019 r. o 15:53:25, tantiemy: 17 452.00 lt
2020. Koszmar księcia-seniora (PROLOG)
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
ju5zB133.png

Urokliwie usytuowana siedziba księcia-seniora:

9pM8H7rF.jpg

Konsul Romański relaksował się po pełnym biurokracji dniu
w zaciszu swojej eldorackiej rezydencji na Poddębickiej 4/8.

Parę lampek wina, satynowy szlafrok, z ogródkowej nadbudówki widok na rezerwat... W końcu, po upadku betonowo-ekologicznej narracji, mógł otwarcie przyznać się do od dawien dawna pielęgnowanego zamiłowania do zieleni. I teraz trudno byłoby mu wyobrazić sobie coś, co mogło zepsuć harmonię chwili. Jutrzejsze papierowe obowiązki — a trzeba nadmienić, że do ich wypełnienia trzeba byłoby w innych okolicznościach pięciu tęgich głów urzędniczych — jawiły mu się jako rzecz odległa, ale i przyjemna zarazem. Teraz był tylko on, butelka Tokaju otrzymana w prezencie od JCiKM z Austro-Węgier i spokój. Naturalnie, miał pod ręką pager i telefon; nigdy nie pozwalał sobie na nieuwagę.

Spoglądał na lekko poruszane wiosennym wietrzykiem drzewa owocowe wieńczące krańce jego ziemi i czuł wreszcie, że jego zmysł estetyczny jest usatysfakcjonowany. Dziesiątki dni pracował nad odpowiednim zagospodarowaniem każdego kawałeczka ziemi, a pomagali mu w tym najlepsi architekci i dekoratorzy. Wymieniał regularną korespondencję z Przywódcą Ostatecznej Krucjaty, Diukiem-Radcą Czuguł-Chanem oraz Siergiuszem Asketilem, których rękę można było dostrzec w delikatnym feng shui.

Jakaż lepsza okazja do drzemki? Ustawił sobie ów Konsul budzik na godzinę ósmą, już po zachodzie i ułożył się w wygodnym, wiklinowym fotelu, racząc ostatnimi promieniami słońca oblewającymi jego jestestwo. Czarne, motocyklowe okulary zsunął sobie na nos i wymamrotał jeszcze tylko:

Ciri, puść Hej, młody Sarmato*.

A potem, przy dźwiękach porzucania lęku i strachu, osunął się w morfeuszowe objęcia.

REwGqH2b.jpg

Konsul Romański obudził się nad ranem, w świetle wschodzącego
słońca i przy dźwiękach Białych chmur* Anarchii Napalma Peruna.

Otworzywszy oczy, książę-senior od razu sięgnął po telefon, pragnąc jak najszybciej przewinąć piosenkę w Sarmafy na jakąś bardziej odpowiadającą chwili i jego poglądom. Zsunął okulary i spojrzał na wyświetlacz swojego telefonu, a następnie na czerwieniejące niebo. Ekran pokazywał 5:50. Świtało. Budzik musiał nie zadzwonić. Książę-senior zaklął szpetnie.

— Na majty diuka Troya... I cały wieczór przeleciał - westchnął. - No nic, przynajmniej jeszcze spóźniony nie jestem. Zaraz, co jest?

Lista odtwarzania księcia-seniora w Sarmafy pełna była największych wandejsko-scholińskich hitów i utworów o zabarwieniu ciprofloksjańskim. Nie przypominał sobie żeby taką subskrybował, ani tym bardziej własnoręcznie układał. Z pewnością jakiś bug — pomyślał. Będzie musiał napomknąć o tym Diukowi-Radcy von Levengothonowi gdy już się zaloguje. Bez zbędnej opieszałości, Helwetyk wstał, zamaszystym gestem zgarnął zawartość przyleżakowego stolika — dwie pary kluczy, dokumenty, drugi telefon i parę innych drobiazgów — i ruszył dziarsko w stronę rezydencji, by przygotować się do pracy.

Niepokoiła go jedna rzecz, o której będzie musiał napomknąć służbom informatycznym. Za każdym razem gdy wołał Ciri by sprawdziła dla niego pogodę albo puściła jakiś sarmacki hit, słyszał tylko mandragorskie przeboje. Za wyjątkiem jednego hitu; nawet on musiał przyznać, że Freiheit fur die Gnomen to perła*. Druga rzecz była natomiast niezwykła; od wczoraj jeszcze nikt nie napisał do niego żadnej prośby o pomoc, nie zadzwonił ani nawet nigdzie nie otagował. Trudno byłoby przypisać mu z tego powodu zmartwienie. Może wreszcie nauczyli się radzić sobie samemu? Ale, z drugiej strony... Tak z dnia na dzień?

Zadbawszy o brodę, wpakował się w dreamlandzki garnitur (już takich nie szyją; to już nie ten sam Dreamland) i zapakował laptopa do torby. W pewien sposób czuł się tak, jak w ciągu tych pierwszych dni Księstwa, gdy wychodził pełnić posługę książęcą. Ludzie na niego czekali i wiele od niego zależało. Obejrzał się jeszcze w lusterku przy drzwiach wyjściowych, przybrał na twarz dobroduszny uśmiech i pchnął drzwi, dziarskim krokiem kierując się w stronę garażu.

A raczej kierowałby się, gdyby nie stanął jak wryty, wpatrując się w przelatujący nad nim zeppelin, wieszczący: SZYBKA TEUTONIA! WOLNOŚĆ DLA YARAEHA! VIVAT DE HOENHAIM! Jego pierwsza myśl oscylowała wokół okazji pierwszego kwietnia; stwierdził, że jak już się w pracy zaloguje na Forum Centralne, to wyrazi swoje niezadowolenie. Z tęgą miną obszedł rezydencję — tylko po to, aby przekonać się, że ktoś jest w jego podwójnym garażu. Szybko przystanął przy ścianie i zaczął nasłuchiwać odgłosów rozmowy i przesuwania rzeczy.

Senior budzi się zawsze o szóstej trzydzieści. Mamy jeszcze trochę czasu, żeby to zamontować. Tylko, na litość boską, zróbcie to precyzyjnie! Jak nie odpali, to ON będzie miał nasze głowy.

Tego już było za wiele. Ten dzień zaczął się dziwnie, ale teraz książę-senior był już pewien, że ktoś organizuje na niego zamach; i na dodatek ta grupa w jego garażu to nie jedyny zespół wywrotowców. Zeppelin przemierzający niebo nad jego rezydencją jasno sugerował, że zamieszani są w to jeszcze członkowie jego załogi i pewnie kontrola lotów. Postanowił się ewakuować.

9870j7YM.jpg

Konsul Romański wyciągnął z kieszeni małego, metalowego pilota. Wcisnął
przycisk, a część trawnika przy której stał odsunęła się, odsłaniając rampę.

Zbiegłszy pospiesznie po rampie, książę-senior dopadł stojącego najbliżej motocykla; ukrytego tutaj właśnie na taką okazję, gdyby musiał pospiesznie wydostać się z rezydencji. Całe pomieszczenie przypominało połączenie schronu, piwnicy i garażu, przy ścianach stały różne narzędzia, pokaźne zbiory konserw i wody oraz różne cuda elektroniki. Teraz jednak książę-senior nie miał na to czasu. Nałożył kask, odpalił motor i podjechał rampą do góry, wracając na swoją posesję. Gdy tylko wyjechał na światło dzienne i zamknął pilotem tajne przejście...

— TAM JEST! Nie pozwólcie mu uciec, to będzie katastrofa! ON chce jego głowy!

Gdy zorientował się że w jego kierunku padły strzały, dał gazu do dechy. W garniturze, z neseserem pod pachą i motocyklowymi okularami w butonierce garnituru pruł ku bramie wejściowej ścigany pociskami nieznanych agresorów. Gdy tak teraz o tym myślał... Teutoński akcent? Czyżby arcyksiążę Kwazi sobie o nim przypomniał? Nie; to był przecież od dawna opity topór wojenny. Udało mu się cudem umknąć wszystkich strzałów, chociaż zahaczyły o karoserię jego motocykla, robiąc głębokie bruzdy. Jeden pocisk zbił lusterko.

Sięgnął po telefon, w szaleńczej ucieczce kierując się ku pobliskiej autostradzie, wyjazdówce z Eldoratu na Grodzisk. Pospiesznie wszedł w kontakty i zatelefonował do pierwszej osoby na liście.

— AARON ROZMAN! Potrzebuję pomocy! Co? Oddział realiozy? A, jasne... AVISTAK! Też realioza? Jasna cholera. To może... CHRISTOSZA! Christosza, jesteście tam?

— Bądźcie w Powadze, książę-seniorze arcysenatorze Helwetyku. Dlaczego dzwonicie tak z rana w poważny dzień kacowej soboty?

— Środa czy sobota, diuku, każdy dzień jest pełen roboty. Ale ja nie o tym. Ktoś mnie próbuje zastrzelić.


Diuk-Radca na chwilę zaniemówił. Zaraz Konsula Romańskiego dobiegły okrzyki w tle, wydawane polecenia i odgłosy krzątania się.

— Zaszyjcie się gdzieś, książę-seniorze zawsze senatorze. Tak podejrzewaliśmy że to co się dzieje może mieć jakiś związek z waszą osobą.

— A co się, u diabła, dzieje?!

— Straciliśmy kontrolę nad serwerem. Ten kto odebrał nam zdalne dostępy ma wszystkie hasła. I to nie tylko administracyjne. Kontroluje passy do naszych zasobów broni w KSZ, tajnej dokumentacji w archiwach państwowych i inne pierdoły. Zaraz będziemy odcięci od absolutnie wszystkiego, co nie jest naszym prywatnym oprogramowaniem, Wasza Książęca Wysokość.

— Na Diuków i Powagę... macie jakieś podejrzenia, kto to może być?

— To z całą pewnością Teutończyk. Jego elektroniczny podpis wieści, że nazywa się... Hergolienem II.


Chwila konsternacji. Romański poprawił uścisk na kierownicy i chrząknął.

— Macie plan, Christosza? Dostępy trzeba odzyskać.

— NIA zawsze ma plan, senatorze. Ale brakuje nam środków. Musimy skontaktować się z innymi i rozpocząć ruch oporu, zanim agresor zmieni znane nam jeszcze hasła. Nie wiemy, ile czasu wytrzyma jeszcze komunikacja satelitarna. Namierzymy was.

— Szybkie łącze wam, Diuku.


Ale księciu-seniorowi nie odpowiedział już Diuk-Radca, tylko znajomy, niski głos w którym rozpoznał jednego z Królów Seniorów Teutonii.

— A więc znowu się zmierzymy.

Helwetyk Romański prawie upuścił telefon i byłby rozbił motor, gdyby nie żelazne nerwy. Udało mu się utrzymać równowagę, ale natychmiast się rozłączył i wbił skonsternowany wzrok w trasę przed sobą. Wiedział już, że nie można problemu bagatelizować. Starcie będzie potencjalnie samobójcze.


Ciąg dalszy nastąpi.
Ap7HPjqj.png
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Szymon Grański, Janush Sundajski.
Helwetyk Romański, 10.04.2019 r. o 15:57:03
<3
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Janush Sundajski, 10.04.2019 r. o 17:10:21
Ciekawy bieg wydarzeń :) Czekam na ciąg dalszy!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański, King Kong von Hippogriff.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 10.04.2019 r. o 18:01:40
NIA pewnie ma w zanadrzu gołębie pocztowe :P
odpowiedz
Lubią ten komentarz: King Kong von Hippogriff, Szymon Grański.
King Kong von Hippogriff, 10.04.2019 r. o 18:11:18
@RemigiuszL I gońców na koniach ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 10.04.2019 r. o 18:27:44
@Kong utrzymywanie gońców i, co gorsza, koni, byłoby chyba zbyt dużym obciążeniem finansowym. NIA ma tylko 10k Libertów, a tu trzeba by płacić za paszę, wynagrodzenia, ubezpieczenie od realiozy etc. Gołębie są raczej tańsze ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Seweryn Santecki, 10.04.2019 r. o 20:12:45
Aż się odechciewa scrollować. Zachciewa się czytać i nie odchodzić z Sarmacji.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Krzysztof Czuguł-Chan, 10.04.2019 r. o 20:55:36
Pragnę zdementować — nigdy bym nie kazał Jego Książęcej Wysokości się zaszyć.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Henryk Leszczyński, 10.04.2019 r. o 22:14:40
zapowiada się, ekhm, wandnie.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Adam Jerzy Piastowski, 11.04.2019 r. o 22:12:01
Teutoński wątek jest w pytę, jaram się :D
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Julian Fer at Atera, 12.04.2019 r. o 15:26:11
Ciekawy klimat :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Gotfryd Slavik de Ruth, 19.04.2019 r. o 22:19:32
Nie oszukujmy się, bez wątku Teutońskiego- to nie było by to samo :)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany