6205. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
202. dzień panowania Piotra III Łukasza
Mózgozwęglacz, Otto von Spee-Asketil, 08.04.2019 r. o 11:58:42, tantiemy: 15 868.00 lt
Emil, więzienie i zaufanie – wywiad z Szymonem Grańskim
Seria wydawnicza: Wywiady
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Cześć. Od ostatniego wywiadu minęło trochę czasu, więc chyba wypada powrócić. Nie przedłużając drętwego wstępu, dzisiaj zapraszam na rozmowę z Szymonem Grańskim, zasłużonym na wielu frontach ( ͡° ͜ʖ ͡°) mikronautą, kojarzonym najbardziej z Konsulatem Sclavinii.

Zazwyczaj wywiady zaczynam tak, że informuję o zwracaniu się po imieniu, z ominięciem tytulatury. Jak mam mówić do ciebie i czyje to jest imię?
Grański. Szymon Grański. To też moje realne imię. Chociaż pewnie lepiej znasz mnie jako Andronika.

Znam cię też dobrze jako Emila. Co tobą kierowało, gdy podjebywałeś jego tożsamość?
Na samym początku — chęć udaremnienia RCA przyłączenia Sclavinii do Starosarmacji. Potem mi się to autentycznie spodobało. Wiesz, ta cała otoczka Ostatecznej Krucjaty i rycerza wirującej kontrrewolucji o stu działach i całkiem sporych cyckach. Dobrze wpisywało się w charakter Sclavinii i pozwalało mi na śmiałe posunięcia. Co dobre dla mnie, to i dla prowincji, myślałem sobie. I chyba rzeczywiście napędziło to swojego czasu trochę aktywności.

Miałeś zamiar przerwać tę mistyfikację, czy chciałeś ciągnąć to już w nieskończoność, licząc że nikt nie zauważy?
Mogę powiedzieć ci z pewnością tyle, że gdyby nie wparował prawdziwy Emil i nie zrobił z tego głośnego tematu, to nadal nazywałbyś mnie Emilem. Jak już tak głęboko zabrniesz w temat, to aż trudno zawrócić. Może w pewnym momencie po prostu zmieniłbym dane osobowe i udawał, że tego epizodu nie było? Nawiasem mówiąc — niektórzy wiedzieli, inni się domyślali. Wyrazy wdzięczności za to grobowe milczenie dla kumatych.

Choć i tak jestem pod wrażeniem, że to nie wyciekło wcześniej, zwłaszcza że nie zgadzały się takie podstawowe sprawy, jak twój wiek, więc przyjmij moje najszczersze gratulacje. Przy okazji, zagadka dla ciebie – jaka twoja akcja jeszcze bardziej mi się podobała?
Niech pomyślę... Proklamacja nowego Królestwa Sclavinii? Muszę ci się zwierzyć, że nazwa Wielka Promulgacja w kontekście aktu prawnego sprowadza mi na twarz wypieki.

To też było dobre, ale chodzi o coś innego, o zamknięciu TIH-a w więzieniu. Poleciałem za to, ale i tak było warto. Co z kolei wtedy tobą kierowalo?
Kryzys baridajski. Poszło o odwołanie Arsacjusza Arpeda z funkcji wicekróla Baridasu, za nim poszła rzesza innych urzędników. Także o konflikt osobisty między Siergiuszem Asketilem, twoim, zdaje się, dziaduniem i JKW TIH-em. Byłem poirytowany marazmem w Sclavinii, nieszczęśliwy z tego powodu, że zaprzyjaźnieni ze mną działacze dostają po łapach mimo nieustannej, ciężkiej pracy i od jakiegoś czasu nie zgadzałem się z decyzjami księcia. Byłem w centrum wszystkich rozmów między Baridajczykami i o ile nikt specjalnie nie wychylał się za moimi plecami żeby poszeptać, to żadnego spisku przeciwko panującemu nie było.

No i bardzo mnie to striggerowało. Rzuciłem tytułem, straciłem lenno, wszedłem na ścieżkę wojownika. Zamknięcie księcia w jego własnym więzieniu było symbolicznym gestem. Teraz jestem z JKW w poprawnych relacjach i nauczyłem się szanować jego działalność dla Sarmacji. Bądź co bądź rzeczy które ja sam robiłem nie były zawsze dojrzałe.

Jest coś, czego w swojej karierze hucpiarza wstydzisz się najbardziej?
Właściwie to nawet dwie rzeczy. Pierwsza, że nie zapoznałem Przywódcy Ostatecznej Krucjaty ze swoją tożsamością. Zawsze świetnie mi się z Młynkiem współpracowało, a teraz jeśli miałby mi kiedyś postawić piwo, to pewnie tylko Tyskie. Żałuję, że pod koniec padło tyle gorzkich, ale zasłużonych słów.

No i druga, że te całe hucpy i akcje doprowadziły mnie do tego, że nie mogę się za bardzo cofnąć do znanych mi miejsc. Dla Sclavinii i dla mnie zdrowiej będzie, jak od siebie odpoczniemy, chociaż dalej się uważam dla Sclavińczyka. Zamknięcie poprzedniego konta mogło nie być najlepszym pomysłem, odcina mnie od historii z v-ojczyzną, z której dziejów po paru latach zostanę pewnie wycięty. Z pewnością na piedestał SIH już mnie nie wrzucicie, Guedes de Lima też wolałby o mnie zapomnieć, a jednak na rzecz Sclavinii pracowałem w sumie przez jakieś sześć lat. Trochę smutno.

Obserwujesz jeszcze co się dzieje w Sclavinii? A jeśli tak, to co sądzisz o tej kolejnej już, gównianej sytuacji?
Obserwuję, nawet dość aktywnie. Myślę że zwrot ku Sclavinii zamkniętej dla obcokrajowców spowoduje ogromne topnienie kadr. Stąd też mój temat na forum i próba nawiązania na nowo relacji baridajsko-sclavińskiej. Reformy idą powoli i jakoś zamierają; ale z drugiej strony zaraz wróci do was JKW Helwetyk. Spodziewaj się rewitalizującego wodospadu biurokracji i podniesienia z gruzów. Składam ci jednocześnie kondolencje z powodu hucpy konsularnej sprzed kilku miesięcy.

Dzięki, przyzwyczaiłem się, choć wolę się na razie wycofać. A ty masz zamiar wrócić do Sclavinii? I jeśli tak, to kiedy?
Mam zamiar. Ale nie powiem ci kiedy, bo sam nie wiem. Nie zdarzy się to w najbliższym czasie i nie szybciej, nim uda się ustabilizować sytuację w Baridasie i nim nie zostawię w nim po sobie jakiegoś pozytywnego śladu. Zobowiązania jakie na siebie wziąłem są wielomiesięczne i muszę się najpierw z nimi uporać. Przyznaję też, że taka świeżość naprawdę motywuje mnie do działania w mikronacjach. Stąd ta lawina postów w każdej wolnej chwili. Gdyby jednak Sclavinia naprawdę potrzebowała pomocy, podejrzewam, że zadziałałby mój Pajęczy Zmysł i postarałbym się jej pomóc na miarę moich możliwości.

Co twój pajęczy zmysł sądzi o fochu Bialenii? Jako znany bielanofil, jesteś najlepszą osobą, jakiej można zadać to pytanie.
Dziękuję za pamięć. Byłem hejterem Bielanii zanim to jeszcze było modne. Myślę, że połamią sobie zęby na swoich próbach i nie wrócą do takiego poziomu, jakim poszczycić się mogli dwa, trzy lata temu. Andrzej Swarzewski nasłuchał się Honoru i źle zinterpretował połowę kawałków. Uczestnictwo w sarmackim tyglu narodów dawało im dodatkową uwagę i bezpieczne serwery, no i zawsze jakieś minimum aktywności zainteresowanych mieszkańców. A jaką przyszłość im wieszczę? Cóż, albo powolną stagnację i zgaszenie świateł jak w Nordii, albo rzeczywiście będą przystaweczką na stole dreamlandzkiego Roberta Fryderyka. Nie mogę powiedzieć, żeby mnie to jakoś szczególnie martwiło.

Nie martwi cię ewentualne zjedzenie Bialenii przez RCA?
Powiem Ci szczerze: jeżeli Dreamland anektuje Bialenię, to będzie to dla niego moim zdaniem znaczne zaniżenie poziomu. Robert Fryderyk uważa ten kraj za równego partnera, ale to tylko kalka sarmackiej kultury i zbiór przypadkowych wydarzeń z mapy autorstwa JKW PIIG. Zjedzenie Bialenii może być nawet gwoździem do trumny Dreamlandu i Scholandii.

Wróćmy do ciebie. Nie sądzisz, że przejście z pogrążonej w chaosie Sclavinii do pogrążonego w bezsensownej kłótni Baridasu to skok z deszczu pod rynnę?
Cały mikroświat to obecnie taki akwen po którym pływamy wpław marząc o łodce, którą mieli nasi poprzednicy parę lat temu. Nie jestem zaskoczony, że nie zastałem jakiejś parady powitalnej i wielkich pojednań. Co nie znaczy że się o nie nie staram. Ale w życiu jest tak, że czasem świeża krew potrafi zdziałać cuda. Pomińmy skrzętnie fakt że gdybym powiedział to będąc w Sclavinii, nazwanoby mnie leśnym dziadkiem.

Baridas wybrałem ze względu na stare przyjaźnie. W Teutonii i Starosarmacji też mam dobrych druhów, ale moim najstarszym przyjacielem w mikronacjach był Siergiusz Asketil, zaangażowany w rozwój Almery. Zainspirował mnie do działania tam. Poza tym, spójrz na to tak: gdy w Sclavinii duch Ostatecznej Krucjaty już podupadł na rzecz innych motywów, ja wciąż mam na nią hype. Mogę zawsze zaszczepić jej ducha w Baridasie i dzielić się z nim sclavińską myślą legislacyjną. Jak dla mnie to całkiem uczciwy układ za pracę na jego rzecz.

Jakie masz jeszcze plany na siebie w mikronacjach? Choćby w takim Sejmie, masz zamiar być tam słupem czy zająć się czymś konkretnym?
Nie lubię być słupem, lubię być wyraźny. Dlatego w Sejmie mam zamiar rzucić co najmniej kilka uchwał i popracować nad najbardziej podstawowymi ustawami, wprowadzając do nich element ideologiczny i usuwając zbędne biurokratyzmy. Jeżeli rozmowy koalicyjne wyjdą pozytywnie, to połaszę się na Ministerstwo Kultury. Marzy mi się nowa jakość szerokiej kultury sarmackiej, jako kontrrewolucyjnego imperium zła. Poza tym mierzi mnie mała ilość aktywności na tle kulturowym i chcę wskrzesić sztukę i prasę w jak najwyższym zakresie.

A jeżeli pytasz o plany dalekosiężne... Zawsze chciałem mieć własne lenno, które mógłbym narracyjnie opisywać. Kiedyś miałem Grań, ale zrzekłem się jej wraz z tytułem. Myślę, że chciałbym znaleźć sobie drugie takie miejsce, w które mógłbym wpakować dziesiątki artykułów i setki postów. Może za parę miesięcy mi się uda. Prócz tego, chciałbym też wymyślić jakiś skuteczny sposób na komunikację między mikronacjami. Dawniej miałem taką wizję sieci lotnisk z linkami i reklamami porozmieszczanych w działach różnych państw. Chciałbym nad tym popracować.

Ambitnie. Nie popsujesz sobie i tym razem tych planów odjebaniem jakiejś hucpy?
Większość moich mikronacyjnych znajomków z dawnych lat ma życie. Ja jak widać go nie mam, skoro gram w Sarmację. A skoro nie mam się już za kogo mścić, szanse na jakąś poważną akcję są bardzo nikłe. Planuję tylko grzeczne, patriotyczne działania. Ale gdyby jakiś hucpiarski pomysł przyszedł mi na myśl, na wszelki wypadek umieszczę cię wysoko na liście osób z którymi się nim podzielę.

Mimo to, sądzisz że ludzie ci będą do końca ufać i tworzyć coś z tobą, skoro pierwszym skojarzeniem związanym z tobą są krzywe akcje, a dopiero potem kilka lat dobrej roboty?
Parę osób wciąż mnie chyba lubi, co pokazują wyniki do Sejmu LX kadencji. Za co jestem oczywiście bardzo wdzięczny; ale twoje pytanie spędza mi sen z powiek. Na szczęście w Baridasie spotkałem się z pozytywnymi reakcjami JKM Konrada Jakuba i reszty społeczności, ale nie wiem czy mógłbym to powiedzieć o całej Sarmacji. Zawsze starałem pokazywać się od kreatywnej strony, więc może chociaż to przekona osoby które mnie znielubiły do podjęcia współpracy i powolnego odbudowania relacji. Mnie samemu też jest trochę głupio przed niektórymi. Może większość nie pamięta, ale na przykład przed sześcioma laty, jeszcze jako Mirosław Kryński, zamieszkałem Czarnolas i chciałem się przyczynić do jego rozwoju. Niestety z moich planów wyszły nici i teraz z jednej strony ciągnie mnie do tego, żeby się dla tego miasta jakoś poświęcić, zrobić coś pozytywnego, z drugiej — nie jestem przekonany co do tego, że byłoby to przez diuka-radcę Czuguł-Chana mile widziane. Chociaż wspomnienia mam bardzo pozytywne.

Podsumowując wątek twojego "odrodzenia", cofnę się do samego początku: co się stało, że postanowiłeś spróbować jeszcze raz, tym razem na zdrowych zasadach?
Mam więcej czasu dzięki pracy w fajnych godzinach i zdjęciu z barków części spraw prywatnych. Poza tym, przemyślałem sobie trochę rzeczy. Lubię tę specyficzną, trochę autystyczną społeczność i nie chciałbym działać na jej szkodę. Mamy wspólne cechy, my, mikronauci i tyle mi wystarczy, żeby mieć do większości szacunek. No i oszukiwanie samego siebie maskami świetności też ma swoje granice. W końcu się męczysz i chcesz zobaczyć swoją prawdziwą twarz, zostać docenionym nie jako ściemniany Ojciec-Założyciel czy rzekomy Król-senior, ale jako właśnie ty.

Na koniec przysługuje ci tradycyjne prawo do pozdrowienia kogo tylko chcesz, ewentualnie możesz się go zrzec, tak jak pewien pan bez włosów.
Jako że staram się być polarnym przeciwieństwem wspomnianego pana bez włosów, to jednak pozdrowię. Będzie politycznie. Pozdrawiam JKM Konrada Jakuba i JO Laurencjusza diuka at Aterę, dwóch zasłużonych baridajskich działaczy, którzy powinni w końcu znaleźć wspólny język. Do tego zanim skończy mi się czas antenowy, pozdrawiam wszystkich Sclavińczyków włącznie z szacownym rozmówcą. Szalom!
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Henryk Leszczyński, 08.04.2019 r. o 12:31:13
przeczytałem do końca!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Santiago Vilarte von Hippogriff, 08.04.2019 r. o 13:44:06
moim zdaniem jeśli anektują Bialenię, to będzie raczej formalne dopełnienie całego procesu.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Alfred Fabian von Tehen-Dżek, 08.04.2019 r. o 14:00:06
Bialenia nie da się anektować :D skoro do Sarmacji nie chcieli to do Dreamlandu pójdą? :D
odpowiedz
Julian Fer at Atera, 08.04.2019 r. o 17:54:47
Bardzo ciekawe spostrzeżenia, ale zasady, że "proste rzeczy w Baridasie załatwia się od ręki, a na cuda trzeba trochę poczekać" raczej nie ma zastosowania w tym kraju.

Bardzo chciałbym by mi ten kaktus wyrósł, ale moja wiara w cuda to już stara historia.

PS: gratuluję regat, bo w końcu udało się zrealizować coś dynamicznego jak "Balonem przez Baridas" - JO Brata mego, czy "Zawody Kajakarskie" - Siergiusza Asketila.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Krzysztof Czuguł-Chan, 08.04.2019 r. o 19:41:50
My pamiętamy.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Mustafa Owski, 08.04.2019 r. o 19:58:45
Spoko spoko. Jakaś hucpę w imię starych zaszłości można zawsze zorganizować :D
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Szymon Grański.
Andrzej Fryderyk, 08.04.2019 r. o 21:22:55
W sumie cieszy mnie że przyznałeś się w końcu do bycia Mirem :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 19.04.2019 r. o 22:12:49
Bardzo dobry artykuł. Wielu się fajnych rzeczy, dowiedziałem :)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany