6146. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
143. dzień panowania Piotra III Łukasza
Puls Sarmatów, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 18.02.2019 r. o 21:12:53, tantiemy: 8 518.00 lt
Oszukani cz. 3 - Wszystkie tropy wiodą do...
Seria wydawnicza: Oszukani - Spisek III
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Drogie Sarmatki, Drodzy Sarmaci!

Przed Wami kolejny odcinek Oszukanych! Jeśli chcecie co działo się w ostatnich dwóch odcinkach zapraszam do przeczytania tych części w poniższych linkach. Od kolejnej części będę Wam robiła skróty wydarzeń.

Oszukani cz. 1
Oszukani cz. 2

###

Bramy stolicy Al Rajnu otworzyły się przed nią. Miasto skąpane było w porannym słońcu, mieszkańcy dopiero zaczęli wychodzić na ulice. Poranki w niej były dość chłodne, jednak z biegiem dnia robiło się gorąco - jak to zwykle bywało w miastach pustynnych. Yennefer była oczarowana miejscowością - myślała tylko o jego pięknie, zapominając o tym z jaką misją przybyła, a raczej z kim się spotkać. Z myśli wyrwał ją nagły wiatr, który delikatnie rozwiewał jej aksamitną turkusową sukienkę. Wystroiła się specjalnie na to spotkanie, bo z taką osobistością to wręcz wypada. Delikatnie, tak jak najbardziej potrafiła, poprawiła sukienkę i ruszyła przed siebie. Mijała stragany z warzywami, egzotycznymi owocami, krabami i rybami. Sprzedawały je kobiety, które nie były elegancko ubrane. Były dość szare, więc Yennefer bardzo wyróżniała się na tym tle. Przy stoisku z sezamem i innymi ziarnami przystanęła, bo taki miał być cel podróży dziewczyny. Chwilę później zaczepił ją dość znany mężczyzna. Wyglądał zdecydowanie szczuplej, a ubrany był w zwiewne ubranie, które miało mu pewnie przetrwać upały panujące w stolicy. Mikołaj uśmiechnął się.

- Panienka pójdzie ze mną.

- Byłam umówiona z sułtanem, z tego co pamiętam. Nie z poplecznikiem Arpedów.

- Moja droga, czy gdyby tak było, to przebywałbym w Al Rajnie - zapytał się Torped

- No nie jestem taka pewna. Po tych ostatnich wydarzeniach wszystkiego mogłabym się spodziewać.

- Zaufaj mi, a się przekonasz. - odrzekł Mikołaj.
Yennefer kilka razy się zastanowiła zanim odpowiedziała. Wiedziała, że jest znakomitą zabójczynią, więc pewnie poradziłaby sobie z nim.

- Dobra, mogę się z Tobą przejść - odpowiedziała.
Mikołaj ukłonił się i wziął ją pod rękę. Skręcili tuż za straganem w lewo do niezbyt ciekawego zaułku. Yennefer delikatnie wzdrygnęła na widok zdechłego szczura. Chwilę później znajdowali się przed drzwiami, w których pojawiła się jeszcze inna dość dobrze znana postać. Yennefer wyrwała się spod ręki Mikołaja.

- Gdzie jest sułtan? Co tutaj robi Twój syn i Helwetyk - krzyczała, wściekle przewracając oczami.

- Tutaj - Osama bin Ramzani wyszedł z ukrycia prezentując swój szczery uśmiech w stosunku do Yennefer. - Niech Cię przytulę!.
Kobieta pobiegła i czule odwzajemniła tulenie. Sułtan był dla niej jak ojciec, ponieważ krótko po jej pewnym szkoleniu, to właśnie on był jej opiekunem. Ale uczucia rodzinne, które żywiła do niego, nie omamiły ją do końca. Chciała wiedzieć co robią tutaj jeszcze inne osoby.

- Możesz mi powiedzieć co oni tutaj robią? - zapytała Osamy.
Zapewne jest Ci ciężko to zrozumieć. Mi też było ciężko, ale powiedzmy, że pracujemy nad odzyskaniem Sarmacji we właściwe ręce - odpowiedział.

- To zatem gdzie jest Rihanna, o której mi tak wspominałeś? - zapytała i spojrzała na niego z delikatnym zaskoczeniem.

- Również w Al Rajnie. Jest cenna, ale i niebezpieczna. Nie mam do niej pełnego zaufania. Moi agenci sprawdzają jeszcze jej prawdopodobne kontakty. - odpowiedział.

- No i przede wszystkim nie ufaj jej zanadto - dołączył się do rozmowy Markus. - Wystawiła Baridas, może i wystawić Ciebie.

- Nie jest moją przyjaciółką. Chciałam tylko wiedzieć po co mnie tutaj ściągnęliście w takim razie? Mogłam pomóc w Teutonii. - zapytała

- Pozwolisz, że ja Ci na to pytanie odpowiem. - powiedział Helwetyk, który siedział w rogu pokoju popijając prawdopodobnie herbatę, jednak odór mógł wskazywać na inne trunki.

- Powiedzmy, że pozwolę. - odpowiedziała, krzywiąc się od zapachu herbaty.

- Musisz odzyskać osobę, która pomoże nam udowodnić, że zamach nie zabił nikogo istotnego. - powiedział Helwetyk, uśmiechając się przy tym delikatnie.

- Kogo miałabym uwolnić? - zapytała wyraźnie zaskoczona

- Michała Bryenniosa. Mamy namiary, gdzie może przebywać. Południowy Baridas, mówi Ci to coś? - zapytał Helwetyk
Yennefer doskonale wiedziała o czym mówią. W Baridasie jest przetrzymywany jej dobry przyjaciel Albert Felimi-Liderski. Chciała go uratować, ale nie sądziła, że to może być aż takie szybkie.

- Oczywiście, że mówi. Kiedy miałabym to zrealizować? - zapytała

- Jak najszybciej. Przydzielimy Ci Mikołaja, który ma tam znajomości. Oprócz niego dostaniesz wsparcie w postaci 2 zabójców, których poznasz w Scholandii. - odpowiedział Helwetyk.

- Dziękuję Ci Helwetyku za wyręczenie mnie - powiedział Osama. - My będziemy na razie pilnować porządku. Tymczasem my uciekamy, a Mikołaj odprowadzi Cię do tego fascynującego stanowiska. Polecam - kup jak najwięcej sezamu, jest pyszny. - powiedział Osama tuląc Yennefer, która porozumiewawczo uśmiechnęła się i odeszła z Mikołajem do wyjścia. Kilka minut później byli przy stoisku. Yennefer nie kupiła sezamu, bo wiedziała, że sezam to słowo klucz.
###

Szpital akademicki w Eldoracie pękał w szwach. Renesansowy budynek dawno nie przyjmował takich tłumów. Zamach wszystkich zaskoczył, a w szczególności Rektora tejże uczelni - Marcelego de Bordeaux-Ossolińskiego, który jednocześnie pełnił rolę Dziekana Wydziału Medycznego. Obserwował dokładnie pracę wszystkich. Nie spodziewał się zamachu w Eldoracie. Nie zgadzało to się z jego zapiskami, które notował od czasu gdy wychwycił pierwsze znamiona zmian, jakie miały wkrótce objąć całą tkankę Sarmacji niczym wirus w ciele zdrowego człowieka, który z dnia na dzień sieje spustoszenie we wszystkich organach. Pomimo tego, że jego wiedza była potrzebna, zamknął się w swoim gabinecie po to aby odkryć co mogło być nie tak. Siedząc nie wyglądał na Rektora tak doskonałej uczelni. Młody wygląd, elegancko przystrzyżony zarost, nowoczesny krój garnitury. Wizualnie nie pasował do tej roli, jednak Sclavińczycy wybrali go do tej roli ze względu na umiejętność znalezienia dość istotnych szczegółów, które pomagały rozwiązać wiele problemów. Rozmyślał o tym jak zaradzić temu, co się dzieje w jego ojczyźnie. Z myślenia wytrącił go mężczyzna, który wbiegł do gabinetu. Ubrany był w jeansy, które zapewne były szyte w Briodrii, koszulkę z kotem i trampki, które były lekko pokryte krwią. Na twarzy rysowało się zaskoczenie.

- Alfredzie! Mówiłem Ci już coś o tym wskakiwaniu do gabinetu! - krzyknął Marceli.

- Ale to jest bardzo ważne! - odkrzyknął Alfred von Tehen-Dżek.

- Ostatnio też miałeś ważne informacje, które miały mieć wpływ na tą całą układankę, a były to odloty ptaków ze Scholandii - odpowiedział i zaśmiał się.

- No bo ma. Przebadałem ptaki z tamtego regionu. Miały w sobie geny ludzkie. - powiedział Alfred.

- No i? - zapytał dociekliwie.
Genotyp pasuje do nacji sarmackich. Nie pasuje do Scholandii. Mam podejrzenia, że mogą klonować ludzi! - krzyczał Alfred.

- Możesz opracować kogo dokładnie była to krew? - zapytał wyraźnie zaskoczony Marceli

- Wolałbym żebyś wysłał mnie na badania przyrodnicze do Scholandii. Wtedy mógłbym się dużo dowiedzieć. - odpowiedział

- Myślisz, że wyślę Cię tam bez obstawy? Jeśli to jest prawda to i Ciebie sklonują. Zadzwonię do Aleksandra, który zapewni Ci ochronę.

- Nie konsultuj się z nim, pod żadnym pozorem. Nie ufam im. Porozmawiaj z Martinem.

- Nie mam z nim kontakt od wybuchów. Dobrze, jeszcze chwilę poczekaj. Jakieś 2,3 dni i - wypowiedź przerwał kolejny wybuch w Eldoracie nieopodal Akademii. - Dobra, Alfred jeszcze Ci dziś kogoś przydzielę. Tylko czekaj z akcją.

- Dobrze - odpowiedział i wyszedł. Marceli zaczął dzwonić po wszystkich osobach, które znał, bo kolejny wybuch mógł zabić jego przyjaciół i pracowników. Postanowił również zadzwonić do Carmen Laurent-Asketil, Rektor Akademii Medycznej, ponieważ część obrażeń wyglądała dość specyficznie.

###

Laurencjusz zszedł do lochów książęcy w których przebywał między innymi Krzysztof Czuguł-Chan i Henryk Leszczyński. Współpraca przed ich aresztowaniem wyniosła go na szczyt, więc nie chciał pozostawić ich w tym miejscu, samym sobie. Wiedział, że ich wiedza będzie pomocna dla niego, ale też i we współpracy z Robertem, który zbyt często jest wyprowadzony z równowagi, chociaż lubił ten widok. Natomiast widok zmarnowanych mężczyzn nie był dla niego niczym przyjemnym. Pomimo, że znacznie lepiej wyglądali od Karoliny, która rzekomo leży we własnych ekskrementach. Krzysztof i Henryk byli wychudzeni, a więzienne ubrania nie wyglądały wyniośle.

- Chcielibyście kiedyś stąd wyjść? - zapytał się mężczyzn Laurencjusz.

- Oczywiście! Myślisz, że jest nam tu przyjemnie? - odpowiedział Krzysztof.

- Czego oczekujesz w zamian? - zapytał Henryk.

- Zdecydujemy się w ciągu najbliższych dni na proces, w którym powiecie, że do współpracy pod groźbą śmierci zmusiła Was Karolina - powiedział Laurencjusz. Mężczyźni popatrzyli na niego podejrzliwym wzrokiem, obserwując dokładnie jego twarz, która była roześmiana do granic możliwości. Nie wiedzieli czy mają do czynienia z szaleńcem czy normalnym człowiekiem. Czy to jest poważna oferta, a może jakichś podstęp, którym chce ich zniszczyć.

- Skąd mamy wiedzieć, że to nie jest podstęp? No i przecież w celi obok jest jakichś facet, który nas pewnie wyda - wskazał na mężczyznę Henryk.

- Zaraz nie będzie o niczym wiedzieć - uśmiechnął się Laurencjusz i podszedł do celi mężczyzny. Otworzył ją, a ten się wzdrygnął. Wyciągnął nóż i poderżnął mu gardło. Mężczyzna czuł jak uchodzi z niego życie. Doznał kilka wstrząsów, które powodowały, że był bliżej Boga w którego wierzył. Krew tryskała na całą celę, aby po chwili mężczyzna upadł.

- Mamy jeden kłopot mniej. Chcecie też tak skończyć? - zapytał, delikatnie uśmiechając.

- Raczej nie. Możesz powiedzieć Robertowi, że będziemy zeznawać w procesie. - odpowiedział Henryk, wyraźnie dygocąc się.

- Nie denerwuj się Henryku. Czeka nas świetlana przyszłość! - uśmiechnął się. - Jeszcze długo nie umrzecie. Przygotujcie dokładnie swoją przemową. Będzie pewnie transmitowana.

Laurencjusz udał się do wyjścia, wyraźnie zadowolony. Rozmowa przebiegała tak jak chciał. Nie było mu żal śmierci jakiegoś tam śmiecia, który oczekiwał na wyrok. Wszystko miał i tak załatwione ze strażnikami. Ten widok miał wstrząsnąć Krzysztofem i Henrykiem i taki efekt przyniósł. Jeśli wrócą tylko do gry, to razem z nimi dużo osiągnie. Wystarczy się tylko pozbyć Karoliny i kilku osób, a Sarmacja będzie jego. Tak bardzo pragnie być na szczycie.

###

PROTOKÓŁ Z MIEJSCA ZDARZENIA:
Zdarzenie: zabójstwo
Prowadzący czynność: Konrad Frącki
Opis przebiegu i wyników oględzin:
Zdarzenie miało miejsce na ulicy Kapitańskiej, Osiedle Morskie, Grodzisk. Właścicielka posesji nr 10 usłyszała krzyki, jakie miały miejsce na ulicy. Wyglądając przez okno zauważyła dwóch mężczyzn i trzy kobiety. Mężczyźni, według niej mieli akcent baridajski, podobnie jak i jedna z kobiet. Pozostałe kobiety były wyraźnie, jak rzekła “na haju”. Machały sztyletem w kierunku kobiety i dwóch mężczyzn, raniąc jednego z nich. Po chwili zniknęły, a za nimi również kobieta, którą określiła jako baridajka. Niestety nie potrafi przybliżyć postury żadnej postaci, ponieważ widziała to za firanką. Wezwała policję, która przydzieliła mi zadanie przybycia na miejsce zdarzenia. Kiedy przybyłem na miejscu znajdował się tylko jeden mężczyzna z dziesięcioma ranami kłutymi, które spowodowały krwotok wewnętrzny. Sprawczynie i świadków zdarzenia nie odnaleziono pomimo dokładnego sprawdzenia lasu za pomocą psów tropiących. Nie wiem jakim cudem, ale ślady urywają się w jednym miejscu.
Dodatkowe uwagi:
Oby te kobiety zostały znalezione. Według właścicielki posesji były dość drastyczne. Mam nadzieję, że na terenie Grodziska nie zaatakują ponownie.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Januszek von Hippogriff-Pałasz, 18.02.2019 r. o 21:18:45
Czekam na dalsze! Muszę poznać OszuOszukanych. ;-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Laurencjusz Ma Hi at Atera, 18.02.2019 r. o 21:43:38
Zapowiada się niezły dramat, a ja chętnie przeczytam ciąg dalszy, bo jestem ciekaw jaj akcja się rozwinie. Gratuluję i również czekam na ciąg dalszy :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Mateusz Quadina, 19.02.2019 r. o 08:54:28
Ja tez czekam na kolejną część :) Dobrze się to czyta.
Lubią ten komentarz: Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Sorcha Raven, 19.02.2019 r. o 09:20:44
Jak zwykle wyśmienite, gratulacje kochana :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Januszek von Hippogriff-Pałasz.
Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 19.02.2019 r. o 13:43:47
@Sorcha @MaHi @JanuszekPalasz dziękuję Wam za dobre słowa :) od razu chce się jeszcze bardziej pracować!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Julian Fer at Atera, 19.02.2019 r. o 17:09:14
Ja również zachęcam do dalszych prac, bo fajnie się czyta :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Gotfryd Slavik de Ruth, 19.02.2019 r. o 20:51:32
Kolejny mocny odcinek :) Brawo
Lubią ten komentarz: Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Król Patryk I Labacki, 19.02.2019 r. o 23:30:09
Genialne i już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka :)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany