6020. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
17. dzień panowania Piotra III Łukasza
Trybuna Diuków, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 01.11.2018 r. o 12:54:12, tantiemy: 13 066.00 lt
Produkowaliśmy traktory i kombajny - wywiad z Księciem-Elektem
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
ea24X7wB.png

Po dłuższej przerwie “Trybuna” wraca do aktywności. Dziś na naszych łamach gościmy Księcia-Elekta Sarmacji, Jego Książęcą Mość Piotra III Łukasza. Rozmowa zaczyna się od "dobry wieczór", choć biorąc pod uwagę moment publikacji lepsze byłoby "dzień dobry". Z drugiej strony zapewne niejeden czytelnik zawita do tego artykułu wieczorem, postanowiłem więc nie zmieniać treści wywiadu.

Trybuna Diuków: Dobry wieczór, jak czuje się nowy władca upadającego państwa, który przecież był przy tegoż państwa powstaniu? Czy nie boi się WKM, że będzie tym, który "zgasi światło"?

Piotr III Łukasz: Dobry wieczór czytelnikom, dobry wieczór Panu,

Na początku chciałbym podziękować za zaufanie, jakim obdarzyli mnie obywatele Księstwa. Chciałbym również podziękować za to, jak mały negatywny elektorat udało mi się zgromadzić. To bardzo budujące i wydaje się być dosyć optymistycznym prognostykiem, w końcu jeżeli coś chcemy budować – to tylko razem. Gdybym bał się, że będę gasił światło, to bym nie kandydował, nie umiałbym zapewne przyłożyć do tego ręki. Prędzej starałbym się coś zrobić, aby do tego nie doszło. No i chyba właśnie zrobiłem. Tak, bałem się, ale już się nie boję. Mam sporo wsparcia, zarówno takiego zwykłego, prywatnego, jak i bardzo merytorycznego.

Jako jeden ze współzałożycieli Księstwa ze smutkiem patrzyłem na spadek aktywności, który następował przez lata. Czy jesteśmy w największym dole? Raczej nie, bywały większe. Ale zawsze, gdzieś tam, na horyzoncie, czaiła się – choć to złe słowo – nadzieja. Tym razem tej nadziei mi zabrakło, a że z pomysłem systemu gospodarczego, jego wstępnymi zarysami, noszę się tak naprawdę od dosyć dawna… postanowiłem, jak to się mówi, wziąć sprawy we własne ręce.

Choć to brzydka przenośnia, bo raczej oddałem sprawy w ręce wyborców.

Dziękuję, że mi je oddajecie, zrobię wszystko aby nie zawieść.

TD: No właśnie, system gospodarczy. To istny Graal Księstwa i już niejeden Percival obiecywał go odnaleźć. Kiedy możemy się spodziewać pierwszych szczegółów dotyczących systemu? W trakcie kampanii przedstawił WKM tylko ogólny zarys, a myślę, że czytelnicy chętnie dowiedzą się czegoś więcej.

: Z pewnością przygotuję na ten temat prezentację informującą oraz przedstawiającą ramy, w których będę zachęcał do pomocy i dyskusji. Na razie mogę powiedzieć tyle, że w poniedziałek odbyłem długą i owocną rozmowę z Jego Wysokością Piotrem II Grzegorzem na temat systemu, części jego założeń, dodatków, prowadzenia prac. Będę też chciał się przyjrzeć obecnej strukturze stron na serwerze, tej dawnej nie pamiętam, zresztą pewnie została - od czasów gdy ją oglądałem – wielokrotnie zmieniona. Chciałbym aby prace jak najmniej ingerowały w bieżące życie w Księstwie, jednocześnie wyobrażając sobie, że już sama dyskusja na temat założeń sprawi, że uaktywni się więcej osób. W każdym razie osoby, które będą na ten temat rozmawiać, na pewno będą mogły „przepchnąć” przez system jakieś swoje wyobrażenia, co da im jakąś przewagę w grze. To taki bonus dla tych, którzy chcieliby współpracować.

TD: Mimo, że kampania elekcyjna była wyjątkowo niemrawa, dość niespodziewanie pod koniec zamieniła się w słowne przepychanki między WKM, a królem Baridasu i Waszym kontrkandydatem, Konradem Jakubem. Zważywszy, że ten ostatni był też głównym antagonistą poprzedniego Księcia, czy nie widzi WKM ryzyka przemienienia się nowego panowania w bezpardonową walkę z opozycją, jakiej doświadczyliśmy za rządów Roberta Fryderyka?

: Rzeczywiście, kampania rozpoczęła się wyjątkowo niemrawo. Powiem więcej, kampania wyglądała na taką, której nikomu się nie chce prowadzić, bo wszystkie karty są już rozdane. Nie zmieniały tego faktu kolejne zgłoszenia kandydatów, więc postanowiłem sprowokować kontrkandydatów do jakiejkolwiek polemiki, jakiejś walki wyborczej. To się udało, rzeczywiście kosztem pewnej brutalizacji i większej bezpośredniości. Natomiast nie wydaje mi się, aby to miało jakieś dalsze konsekwencje. Raz, że ta moja kampania i tak nie była jakaś wyjątkowo agresywna czy brutalna. Na początku była najmocniejsza, ale miewaliśmy bardziej kontrowersyjne. Dwa, że to była tylko kampania. Nie zamierzam prowadzić tego rodzaju polityki w jakiejś dalszej perspektywie. Na pewno pozostała zraniona duma i nie będzie łatwo sobie z tym poradzić, ale się postaram. Biorąc też pod uwagę różnice w elektoracie negatywnym, nie sądzę abyśmy się mieli polaryzować. Liczę na to, że opozycja będzie wobec Rządu, w Sejmie, bo tam to będzie potrzebne. Nie sądzę co prawda, abym miał być powszechnie kochany, ale liczę na to, że Mieszkańcy Księstwa docenią przede wszystkim pracę, jaką chcę włożyć w powodzenie Księstwa. Miłość może przyjść później. Wierzę też, że wkładając odpowiednią ilość pracy w swoje obowiązki, spowoduję to, że jeżeli będę miał jakichś wrogów – to będą to ludzie powszechnie uważani za frustratów, którzy mają pretensje nie wiadomo o co, a zarzuty wymyślają na siłę. Jeżeli to mi się uda, to będę zadowolony.

TD: Aktywna opozycja w Sejmie i Rządzie to rzecz dawno niewidziana. Zdaje się, że w ostatniej kadencji, z niewielkimi wyjątkami, Rząd zajął się administracją, a Sejm procedurami. Żadnego miejsca na politykę i spieranie się. Pozostawały tylko konflikty personalne na linii Książę - Poddani. A WKM jednak już pewien elektorat negatywny zebrał, krytyka pojawiała się pod artykułem z podziękowaniami, czyli już po kampanii. Czy widzi więc WKM szansę na to, aby konflikty powróciły do Sejmu, a zniknęły z Dworu?


: Szczerze mówiąc, pokładam spore nadzieje w Sejmie, który będziemy wybierać. Już pojawiają się spory, o aktywność, o miejsce Księstwa w Internecie. Nie będę tych sporów podgrzewał, ale też nie zamierzam próbować ich opanować. Powiem więcej, przyglądam się z satysfakcją. Jeżeli tylko uda się przenieść spór wyborczy do gmachu Sejmu, uznam to za dobry początek. Natomiast konfliktów na linii Mieszkańcy – Dwór nie boję się. Nieoficjalne wyniki wyborów pokazały wyraźnie, że mój najsilniejszy konkurent (a i według wielu osób – faworyt) ma o wiele większy elektorat negatywny niż ja. Tak więc – na pewno będzie mi łatwiej. Rzeczywiście, jakiś tam konflikt narósł w artykule z podziękowaniami. Przyznaję, że poniosła mnie nieco radość zwycięstwa. Kiedy przeprosiłem i wyciągnąłem rękę, napotkałem na opór. Powinienem to zrozumieć, nie wiem oczywiście co kierowało moim konkurentem, mogę tylko przypuszczać, że zawód faworyta nieco boli. Nie powinienem tego oporu oceniać, powinienem poczekać i wyciągnąć rękę drugi raz. Co zresztą zamierzam zrobić, ale o tym nie chciałbym na razie mówić. Niestety, wówczas, rozgrzany dosyć niespodziewanym, a dodatkowo przygniatającym zwycięstwem, nie przewidziałem tego. Ale tego rodzaju sytuacje nie będą się powtarzały, więc konflikt na dworze się nie pojawi, co najwyżej ktoś pokrzyczy pod bramą. Dostanie miskę ciepłej zupy, butelkę kukulicy, koc i śpiwór na wypadek gdyby chciał demonstrować dłużej i tyle.

TD: Od jakiegoś czasu, także z ust tak prominentnych działaczy naszej społeczności jak JKW Helwetyk, padają postulaty centralizacji Księstwa. Jak JKW odnosi się do tego pomysłu? Trudno ukryć, że obecnie prowincje, również te nowo przyjęte, leżą i kwiczą. Czy nie czas na utworzenie jednej, niepodzielnej Sarmacji?

: Daleki byłbym od stwierdzenia, że prowincje leżą i kwiczą. Tym niemniej, kryzys aktywności dotyczy wszystkich, to prawda. Niezwykle ciężko jest pracować, kiedy do obsadzenia jest kilkadziesiąt urzędów (mówię o skali całego Państwa) a osób, które by chciały się tym zająć – kilkukrotnie mniej. Po prostu mało nas i na to, z rękawa, rozwiązania znaleźć się nie da. Natomiast uważam, że powinniśmy w pierwszej kolejności podtrzymywać mechanizmy niezbędne do życia Księstwa i tutaj centralizacja jest znakomitym, choć nie nowym, pomysłem. Pracując wspólnie na szczeblu centralnym, sprawiamy, że utrzymujemy przy życiu resztę kraju, co winno zaspokoić potrzeby lokalnego patriotyzmu. Uważam, że przetrwać możemy tylko razem. Nie wątpię, że poszczególne Samorządy Księstwa również byłyby w stanie przetrwać. Niektóre dłużej, niektóre krócej. Ale przetrwać, odrodzić się i rozkwitnąć – możemy tylko razem. W każdym razie, póki co. Dlatego sądzę, że powinniśmy pracować tak, jakbyśmy mieszkali w jednej, niepodzielnej Sarmacji. Ale żyć w naszych prowincjach, dbać o naszą historię, dbać o tożsamość narodową poszczególnych Samorządów. Z czasem, to nasze dbanie o historię, zwyczaje, pewnie zmieni się w większą aktywność. Ale póki co – musimy przeżyć, jako organizm, nawet kosztem chwilowego niedokrwienia kończyn.

TD: Jednak ostatnie działania zmierzały wręcz do jeszcze większej decentralizacji. Przyjęliśmy dwa nowe samorządy, niektóre prowincje dzielą się na jeszcze mniejsze jednostki terytorialne, wciąż pojawiają się głosy wzywające do budowania federacji. Procesy odwrotne napotykają duże trudności, ot chociażby kilkukrotnie ponawiany projekt zjednoczenia Sclavinii z STS za każdym razem upadał. Czy więc Dwór WKM podejmie jakieś działania na rzecz centralizacji, czy też pozostawi decyzje w tej sprawie samorządom, Rządowi i Sejmowi?

: Prawdę mówiąc, tego rodzaju decentralizacja mi nie przeszkadza. Absolutnie nie chcąc jej umniejszać, odbieram ją nieco narracyjnie. Ta narracja w żaden sposób mi nie przeszkadza, natomiast będę starał się przy pracy faktycznej (testy, rozmowy, założenia systemu gospodarczego) zebrać aktywne osoby do pomocy. Tak więc postaram się, bez wywierania nacisków, aby narracyjną centralizacją, decentralizacją zajmował się Rząd i Sejm. Ja chciałbym się zająć faktyczną pracą, bo to jest to, czego nam w tej chwili najbardziej brakuje. Upadanie bytów narracyjnych nie boli, upadek Księstwa z kolei jest czymś, z czym pogodzić się nie mogę i nie chcę.

TD: Zmieńmy temat. W trakcie kampanii zapowiedział WKM oddanie polityki zagranicznej w gestię Rady Ministrów. Znając jednak Waszą przeszłość można się dopatrywać w tej deklaracji małego haczyka. Mianowicie, czy możemy się spodziewać, że tajnym ramieniem książęcej dyplomacji stanie się wskrzeszona SRS? Pytanie to można zaliczyć do kategorii żartobliwych, ale z drugiej strony poprzedni Książę publicznie przyznawał się do chęci odbudowy służb specjalnych, więc kto wie?

: Czy naprawdę tak łatwo mnie przeczytać? Stanowczo odmawiając odpowiedzi wprost na to pytanie, podkreślam, że rzeczywiście chciałbym oddać, w dowolnej formie, główny nurt polityki zagranicznej Radzie Ministrów. I rzeczywiście, jednym z moich pomysłów, jest przywrócenie korpusu SRS i odbudowanie służby. SRS miało świetne godło, do dzisiaj mi się podoba. Tym niemniej stanowczo podkreślam, że nie widzę związku między jednym i drugim. Uprzedzając dalsze pytania – i nie zobaczę :)

TD: No proszę, trafiłem! Czym jednak miałaby taka odrodzona SRS się zajmować? Szpiegować nie ma za bardzo kogo, z tych samych powodów kontrwywiad też mijałby się z celem, a raczej byłby wręcz bezcelowy. Pozostają więc chyba tylko szkolenia i walka z jakimś narracyjnym wrogiem?

: Na początek jest właśnie ten problem, że nie ma kogo szpiegować ani przed kim się bronić. Jednocześnie dementuję, jakoby SRS pod moim dowództwem zajmowała się kiedykolwiek szpiegowaniem. Produkowaliśmy traktory i kombajny. Natomiast kolejny raz Pan trafił – chciałbym, aby SRS na początek zajęło się szkoleniem, zarówno własnym, jak i urzędników. Doskonaleniem własnych umiejętności, ktoś będzie musiał sprawdzać kod, który będę pisał. Na pewno praca się znajdzie. Warto też monitorować zagranicę, kto wie, może trzeba będzie gdzieś jakiś kombajn wyeksportować.

TD: Cóż, z dawnej prasy wynika, że nie wszyscy byli z tych traktorów zadowoleni.

: Prawdą jest, że nasze traktory niejednokrotnie były celem brutalnych ataków, kiedy na przykład pokojowo orały pola w pobliżu granicy. W takich wypadkach traktory odpowiadały ogniem rakietowym i odlatywały w kierunku stolicy. Oczywiście podany tutaj przykład jest czysto narracyjny, mieliśmy takich więcej. Jednak główne i najważniejsze działania SRS do dzisiaj pozostają i muszą pozostać tajemnicą.

TD: Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Marceli de Bordeaux-Ossoliński, 01.11.2018 r. o 13:05:48
Stanowczo za krótki wywiad :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 01.11.2018 r. o 13:08:03
@MarcelideBO chciałem zostawić jeszcze pole do pytań dla innych, w końcu nie tylko "Trybuna" przeprowadza wywiady ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Andrzej Fryderyk, 01.11.2018 r. o 13:16:35
Mam wrażenie, że dominuje przekonanie że można wylać szambo na innych, później powiedzieć „przepraszam” i już wszystko jest świetnie. Trochę to tak nie działa i dziwi mnie, że to właśnie te starsze osoby w naszej społeczności oddają takie przekonanie.

Tak czy inaczej – wszystko leży w rękach Jego Książęcej Mości, w końcu to dopiero drugi dzień.

Wywiad jak najbardziej poprawny, wobec czego moje serce ląduje pod nim.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Andrzej Fryderyk.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 01.11.2018 r. o 13:20:34
@anglov
Quote:
Tak czy inaczej – wszystko leży w rękach Jego Książęcej Mości, w końcu to dopiero drugi dzień.
Znów zaczyna WKW odliczanie? :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Marceli de Bordeaux-Ossoliński, 01.11.2018 r. o 13:43:38
@RemigiuszL po prostu apetyt rośnie w miarę jedzenia ;)

@anglov WKW z całym szacunkiem, którym Was darzę, ale to chyba nie jest czarno-biała sytuacja. niestety kto sieje wiatr, szumnie zapowiada swoje poczynania, ocenia innych, gdy sam nie jest do końca w porządku, musi liczyć się z tym, że zbierać będzie burzę.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Paviel Gustolúpulo.
Andrzej Fryderyk, 01.11.2018 r. o 14:06:47
@MarcelideBO JKM Konrad Jakub ma całe mnóstwo elektoratu negatywnego. Zupełnie się temu nie dziwię i nie twierdzę że to nie ma uzasadnienia. Ma jak najbardziej.

Jednakże w kampanii elekcyjnej agresor był jeden. JKM Konrad Jakub poradził sobie z tą sytuacją źle, jednakże nie zmienia to faktów. Kampania JKM Piotra III Łukasza była brudna i niczym w swym charakterze nie sprowokowana. Nie powinno więc dziwić, że zbierając czarną sławę jeszcze przed wygraną elekcją rzutuje to na to, że niektórzy mają to za złe jeszcze po niej. Szczególnie jeśli byli celem tejże brudnej kampanii.

Powtarzam po raz kolejny - wszystko zależy teraz od Jego Książęcej Mości - czy będzie potrafił poradzić sobie z tą sytuacją, czy pójdzie w ślady poprzednika, który miast łączyć, podzielił jeszcze bardziej.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Piotr III Łukasz.
Prokrust Zombiakov, 01.11.2018 r. o 22:32:01
Nie znam naszego nowego monarchy jakoś nadmiernie ale spodziewałbym się, że raczej "podzieli jeszcze bardziej". Tylko nie ciągłym intryganctwem a łamaniem konwenansów - które przykładowo dla mnie są totalnie nie do ogarnięcia. A wiemy, że dla niektórych osób rzeczy takie jak tytulatura, protokół czy kolorowe laurki na różne okazje są zabójczo istotne.

A przecież wszystko to traci jakiekolwiek znaczenie wobec v-śmierci.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany