5992. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
16. dzień regencji
Głos Pusty, Konrad Jakub, 03.10.2018 r. o 16:10:16, tantiemy: 7 393.00 lt
O tym, dlaczego (Balcer…) Bialenia musi odejść
Seria wydawnicza: Prywatne poletko wydawcy
W głosowaniu nad przyjęciem RB do KS głosowałem przeciw, jednak nie miałem możliwości przedstawić argumentacji na sali obrad, z uwagi na zarządzenie głosowania mimo trwania debaty. Kilkoro osób pytało mnie w różnych miejscach nad motywami takiej decyzji, obiecałem ze swojej strony że w wolnym czasie przedstawię stanowisko publicznie. Z racji dnia wolnego, niniejszym to czynię. Będzie kontrowersyjnie.

Swego czasu w Sejmie odbywała się niejawna debata nad kierunkami rozwoju polityki zagranicznej Sarmacji. Nie będę przedstawiał szczegółowych rozstrzygnięć i stanowisk, bo nie mogę (sam fakt stwierdzenia że taka debata była nie jest naruszeniem przepisów, bo to jest akurat kwestia w zupełności jawna). Mogę natomiast przedstawić swoje abstrakcyjne stanowisko na temat powiększania Sarmacji, które głosiłem i głoszę za każdym razem.

W dyskusji nad hipotetycznym rozszerzeniem Księstwa, o hipotetyczne państwo, moje stanowisko przedstawiało się w sposób następujący (ocenzurowałem informacje wrażliwe):
Quote:
Wątpliwości o jakich mowa, są mimo wszystko dość poważne. Sarmacja nie może rozrastać się w nieskończoność, jeżeli chodzi o przyjmowanie kolejnych samorządów pod nasze skrzydła. Im większy, stabilniejszy, trwalszy, bardziej scalony i zjednoczony twór wchłaniamy, tym większe prawdopodobieństwo że po czasie się to wykolei. Może być tak dlatego, że te warunki powodują przymus przyznania większej autonomii i niezależności, bez możliwości sarmatyzacji nowego społeczeństwa.

Na dłuższą metę możemy spodziewać się wzrostu nastrojów nacjonalistycznych albo żądań zwiększania autonomii. Jeżeli poszczególne prowincje od samego początku stwierdzają, że nie są Sarmatami a jedynie obywatelami Sarmacji, to podziały społeczne mogą być coraz mocniejsze. Przecież nikt chyba nie myśli, że [hipotetyczne państwo] zrezygnuje z własnej świadomości i odrębności, albo że z dnia na dzień określą się Sarmatami. Wiadomo, że [hipotetyczne państwo] jako prowincja Sarmacji będzie silnym i zwartym społeczeństwem, który będzie konkurował z "rdzennymi" mieszkańcami.

O ile tych samorządów jest rozsądna liczba, to kiedy je mnożymy, dodatkowo przyjmując takie molochy (w porównaniu do np. kilkuosobowego Hasselandu), może skończyć się kolejnym scenariuszem na wzór wandejskiego.

Trzeba zachować równowagę między rozrostem pionowym, czyli przyjmowaniem nowych obywateli, a rozrostem poziomym, czyli przyjmowaniem nowych samorządów. Przy sześciu już prowincjach, gdzie w zasadzie wszystkie miałyby odrębny status, prawa i zadania w Sarmacji, to się może skończyć nie najlepiej.

Proponowałbym próbować powiększać KS o już istniejących mikronautów w ten sposób, żeby proponować im obywatelstwo, uznanie tytułów, może próbę transferu ekwiwalentu ich majątku, przeniesienia instytucji i tym podobnych spraw, ale bez tworzenia nowego samorządu. Niestety, w przypadku [hipotetycznego państwa] taki numer z oczywistych względów nie przejdzie. Jeżeli zaś przyjmiemy ponad dwudziestoosobowy i zwarty samorząd, to warunki będą pewnie takie, że w zasadzie poza technicznymi sprawami jak forum i DSG, formalnie w zasadzie będzie to odrębna mikronacja, jako państwo stowarzyszone.

Na pewno będą chcieli mieć swój ustrój, swoje władze, sporą autonomię prawną, własną legislatywę. Na pewno będą mieli silną pozycję polityczną np. jako grupowanie polityczne, które może wywierać realny wpływ na politykę Sarmacji. Na pewno będą chcieli współuczestniczyć w procesie prowadzenia polityki zagranicznej i tak dalej. I co gorsza, na pewno będą z czasem jakieś nastroje secesjonistyczne. O ile groźbą opuszczenia KS szafuje kilkuosobowy samorząd, który mimo wszystko bez Sarmacji sobie nie poradzi i w zasadzie nie może sobie pozwolić na odejście, to jest to małe piwo, to kiedy taka [hipotetyczna społeczność] będzie ze swoimi obywatelami robiła podobne hucpy, będzie nieciekawie.

Jak widać, podstawowymi obiekcjami jakie miałem na dzień 8 czerwca (data publikacji powyższego), to głównie kwestie niebezpiecznego rozrastania się Sarmacji wszerz, poziomo, zamiast pionowo. Głównie z uwagi na to, że im większe państwo wchłaniamy, tym gorsze warunki musimy zaakceptować i w zasadzie ograniczyć się do udostępnienia forum, systemu, czy to gospodarczego czy prawnego, zasobów ludzkich i tak dalej. Innymi słowy, nadać wszystkie prawa i przywileje związane z byciem w Sarmacji, ale bez narzucania obowiązków i powinności wynikających z tego stanu rzeczy; dać coś, ale nie brać niczego w zamian, bądź brać nieproporcjonalnie mało.

Pytanie brzmi — dlaczego tak właściwie miałoby to być takie złe?

Swego czasu forosowałem wizję polityki samorządowej centrali względem regionów, która polegała na tym, że każdy samorząd wiązałby się indywidualną umową z Sarmacją i działał na odmiennych zasadach, w zależności od możliwości i woli prowincji. Z powodów różnych — każdy samorząd ma inne ambicje i punkt widzenia, inne możliwości, inną historię i sposoby na swoje istnienie w KS. Jeżeli prowincja X chce być tylko prowincją, powinna nią być, jeśli prowincja Y chce być krajem korony — nie ma sprawy, prowincja Z ma ambicje na bardziej niezależne państwo będące w federacji z Sarmacją — czy jest to jakiś poważny dla nas problem, skoro nadal razem będziemy budowali instytucje centralne, społeczeństwo i wszystkie systemy, a jedynie na papierze kilkoro zapaleńców będzie miało inny status?

Okazało się, że tak, jest to ogromny problem. Moje propozycje spotkały się z silnym oporem. Bo skończy się na tym, że każdy będzie chciał być osobnym krajem, że każdy będzie chciał niezależność, bo jak damy możliwość i palec, to wszyscy wezmą rękę, Sarmacja się rozsypie, straci jednolitość i wszyscy sobie coś wezmą od Księstwa, ale nie dadzą w zamian nic. Nie możliwe jest również zrobienie wyjątku dla jednego samorządu, bo zrobi się domino i żądania podniosą wszyscy.

Z biegiem czasu okazuje się, że… jednak wyjątki robić można. A wyjątek ten nazywa się Bialenia.

Dokładnie ten sam scenariusz kreśliłem w publikowanej wypowiedzi w Sejmie — wchłoniemy państwo X, ale na zasadach takich, że państwo to będzie miało autonomię szerszą niż reszta samorządów i de iure będzie odrębnym państwem. Damy prawa i przywileje, nie nałożymy zbyt wielu obowiązków. Wstrzeliłem się z tą wypowiedzią prawie w stu procentach.

Jest to dla mnie osobiście jeden wielki żart. Baridas i Teutonia muszą mordować się żeby uzyskać jakąkolwiek autonomię która ociera się o symboliczne znaczenia, obce państwo uzyskuje status taki, o jakim my możemy ledwo pomarzyć. Swego czasu Baridas został porównany przez Księcia do pasożyta, który chce, ale nic nie daje i korzysta z łaski Sarmacji, na przykład z systemu i forum. Skoro to my jesteśmy pasożytem, to czym w takim razie jest Bialenia?

Skoro moje propozycje są z całą stanowczością miażdżone, bo jakakolwiek niezależność skończy się na przewrotach w innych prowincjach, to czemu nagle jest miejsce na wyjątki? Obawiano się, że jeżeli Baridas coś dostanie, to szum podniesie Teutonia i vice versa — a potem reszta samorządów. Dlaczego więc nikt nie obawia się, że szum podniesie się teraz, kiedy specjalne i preferencyjne warunki dostaje Bialenia?

Dlaczego traktuje się nas jak u operatora telefonii komórkowej, gdzie stary klient dostaje gówno-ofertę bo na nim nikomu nie zależy, ale priorytetem jest zdobycie nowego, względem którego można zrobić prawie wszystko?

Niektóre propozycje które dostaliśmy do rozpatrzenia w ramach renegocjacji traktatu Baridas-Sarmacja, to w wielu aspektach kuriozum. Nie będę ukrywał że wprost nam napisano, że planem dla Królestwa jest zrobienie z nas zwykłej prowincji, wraz z takimi kwiatkami, jak wprowadzenie przepisów w Prawach Kardynalnych, według których regentem w razie nieobecności Króla Baridasu ma być Książę. Wszystko to w ramach narracji, że Baridas pasożytuje i nie ma dla niego miejsca jeżeli chce być bardziej autonomiczny. Jednocześnie miejsce takie jest dla państw obcych, a pasożytnictwo takie to “pomoc humanitarna”.

Nie mogę biernie obserwować sytuacji, w której Baridas musi walczyć o zachowanie statusu quo i jedynie względną niezależność od czysto papierowej strony, żeby uczynić zadość tradycji i historii. A ktoś inny dostaje tę niezależność nawet na stopie rzeczywistej. Jeżeli wszyscy w ramach Księstwa mamy być na równych warunkach, to nie ma sprawy, ale jeżeli używa się tego argumentu dla mydlenia oczu i w celu doraźnego załatwienia problemu któregoś z samorządu, to tak być nie może.

Bialenia ma dwie ścieżki rozwoju — nie licząc wymarcia. Może zostać na obecnym poziomie aktywności i poziomu życia. Wtedy będzie super-samorządem w ramach Sarmacji, który de facto jest naszą częścią, i którego wszelkie apokaliptyczne scenariusze które zawsze stoją na przeszkodzie żeby nadać chociaż trochę autonomii samorządom, po prostu nie istnieją. Nagle okazuje się, że autonomia nie grozi secesją, że nie powoduje efektu domina, że nie jest żerowaniem na Księstwie, że centrala może jednak stać dość daleko od władzy samorządu.

Bialenia może też odbudować swoją dawną pozycję. A przecież nikt nie jest na tyle naiwny żeby twierdzić, że w tej sytuacji nadal pozostanie w Sarmacji. Kiedy liczba obywateli bialeńskich się podniesie i obywatele te nakręcą licznik postów, pożegnają się z nami równie szybko, jak się przywitali. Sarmacja jest tutaj bezpieczną przystanią i miłosierną Matką Teresą, która udzieli schronienia, pozwoli na dużo, a potem wypuści i da dziubka na pożegnanie.

Nie jestem przeciwny udzielaniu pomocy czy włączania Republiki do Księstwa. Jestem natomiast przeciwny stosowaniu podwójnych standardów. Samorządy które są już integralną częścią Sarmacji, muszą walczyć nawet o tak prozaiczne sprawy, jak własne tytuły prowincjonalne, niezależność instytucji i własny, unikatowy ustrój. Argumenty przeciw wyłomom podałem już wcześniej. Z drugiej strony, argumenty te gdzieś znikają kiedy trzeba zrobić miejsce dla kogoś obcego. Wtedy można zrobić wszystko.

Niewłaściwe jest też dalsze powiększanie Sarmacji wszerz, o czym pisałem w podanej wypowiedzi w Sejmie. Przy czym tutaj chodziło o to, że przełoży się to w przyszłości na wymóg nadania szerokiej autonomii. To zostało po prostu przeskoczone i nadano autonomię już na dzień dobry — czyli jednak da się to zrobić.

Pretensję mam również w kwestii trybu dołączenia do KS. Sejm o niczym nie wiedział, chociaż debata nad rozszerzeniem skończyła się na poście Księcia z dnia 19 czerwca, który na pytanie “są jakieś postępy?” odpowiedział: “na ten moment nic czym mogłbym tu Panów zanudzać”. Potem po prostu dostaliśmy traktat do ratyfikacji. Nie wiedział ani Sejm, ani obywatele. Stąd zasadny jest wniosek o przeprowadzenie referendum nad jego dalszym obowiązywaniem.

W związku z wszystkim powyższym, nie będę ukrywał, że będę dążył do uchylenia tego traktatu. Jeżeli Bialenia chce dołączyć do Sarmacji — niech wybierze sobie jeden z pięciu samorządów i tam działa. Jeżeli chcą zostać przy swojej historii — niech Sarmacja ją inkorporuje w całości i ustanowi prowincją. Jeżeli jednak mamy być Matką Teresą i bezpieczną przystanią, ewentualnie opcją już na zawsze przy jednoczesnej niezależności — niech wreszcie furtka z autonomią zostanie otwarta na inne samorządy.

Jeżeli Baridas ma być prowincją, bo inaczej się nie da, to niech będzie. Ale jeżeli ma nią być chociaż jednak da się być autonomią, no to chcemy autonomii. Zawsze szlabanem było to, że zrobi się domino i będą chcieli wszyscy. Centrala postanowiła zapomnieć o własnych argumentach. Niektórzy jednak o nich nie zapomnieli — jeżeli Baridas nie mógł dostać niczego gratis, bo jest pasożytem i zaraz będzie chciała Teutonia i odwrotnie, a teraz warunki takie dostaje Bialenia, no to zgodnie z tymi argumentami — to my też teraz chcemy. Co innego pogodzić się z własnym statusem bo się nie da, co innego zrobić to, kiedy da się, i to jeszcze dla obcych. A najbardziej krzyczeli że się nie da ci, którzy traktat podpisali albo za nim głosowali. Mówię o Jego Książęcej Mości oraz pośle Romańskim, który torpedował wszystkie próby wystawienia przez Baridas głowy, ale otworzył drzwi na wystawienie całego brzucha przez Bialenię. Zakładając, że Bialenia już się nigdy nie podniesie i właśnie została częścią Sarmacji bez zostawania samorządem — Sarmacja okazała się być zwykłym frajerem. Nawet Dreamland nie poszedł na rękę tak bardzo Scholandii. Albo skończy się ostatecznie scenariuszem wandejskim i Bialenia koniec końców zapomni kto ją karmił w przeszłości, co nie jest trudne kiedy ma się szeroką autonomię i możliwość powrotu jak tylko sytuacja się poprawi, albo akces ten wzmocni nastroje secesjonistyczne i separatystyczne w reszcie samorządów. Co dzieje się właśnie w Baridasie.

Pełna inkorporacja Bialenii, albo autonomia dla Baridasu i Teutonii, jeżeli też wyrazi taką chęć. Nie mam ambicji na to, żeby Baridas miał jakieś większe uprawnienia niż prowincje, co zawsze podkreślam. Ale kiedy próbuje nam się wcisnąć deal nawet gorszy niż reszta prowincji, byleby utrzeć nosa i pokazać kto tu rozdaje karty, to dla zasady nie pozostanę biernym i w takiej sytuacji zażądam nawet więcej niż prowincje. Bo jak widać, jednak się da.

Powody powyższego stanowiska można też streścić w trzech punktach: 1) Sarmacja nie może się powiększać o kolejne jednostki w nieskończoność bo to jest niebezpieczne 2) Sarmacja nie może nadawać autonomii nowym jednostkom, skoro broni się rękoma i nogami przed autonomią dla innych, już istniejących jednostek 3) tryb podpisania i ratyfikacji traktatu, bez informowani i Sejmu i społeczeństwa, jest niewłaściwy w tak ważnej umowie międzynarodowej.

Jeżeli ostatecznie Bialenia pozostanie w Sarmacji w takiej samej formie jak teraz, to trzeba się zastanowić, czy i Baridas zrobi to samo. Nigdy nie miałem ambicji secesjonistyczny, bo i nie było takiej potrzeby żeby je mieć. W sytuacji jawnych kpin z Baridajczyków, mogę jednak mieć. Przy czym za kpiny uważam sam fakt, że musimy walczyć o utrzymanie obecnego statusu i z próbą inkorporacji. Skoro nie ma miejsca nawet na symboliczny status niezależności i kraju korony, gdzie jednocześnie nie mamy nic przeciwko względem zrobienia z nas prowincji de facto, a potem klękamy przed Bialenią, no to sytuacja się trochę zmienia. Nie mam/mamy problemu siedzieć pod sarmackim butem, skoro na nic więcej obiektywnie nie zasługujemy. Ale jeżeli jest jednak możliwość pójścia na rękę bardziej obcej społeczności, w dużo większym stopniu niż my sami byśmy chcieli, i mimo wręcz gigantycznego ryzyka że społeczność ta może odejść od Sarmacji w dowolnym momencie, to i w bardziej przyziemnych i skromnych zakresach chyba jest ta możliwość dla reszty. Jak robimy prezenty, to wszystkim po równo. Nie można swoich trzymać za mordę, ale obcym brać do mordy. Zwyczajnie nie wypada.
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Piotr Paweł I, 03.10.2018 r. o 17:18:12
Niestety, nie mam teraz czasu na długi komentarz, więc powiem tak: przeczytałem ten artykuł z bardzo dużym zainteresowaniem. W znacznej mierze się z nim zgadzam, choć nie do końca. Otóż: można uznać przyjętą formułę pod warunkiem aktywnego dialogu dla wprowadzania właściwych jej zmian w przyszłości. Co to są te "właściwe zmiany"? Otóż wg. mnie Bialenia musi w którymś momencie pójść w jakimś kierunku, tj. albo zjednoczyć się z Sarmacją, albo z Sarmacji odejść. Obecnie mamy jakieś półrozwiązanie, półśrodek. To, co połowiczne, niekoniecznie bywa dalekosiężnie dobre.
Przy okazji: dla Hasselandu obecne warunki są dobre i nie ma żadnych potrzeb ich zmieniania czy szukania szerszej autonomii. I ja, będąc Hasselandczykiem, czuję się też Sarmatą. Ale oczywiście rozumiem, że inni mogą mieć odmienne zdanie i chcieć szerszej autonomii. To wszystko powinno być przedmiotem szerokiej dyskusji. Nie tylko w Sejmie.
Ten komentarz czeka na serca.
Andrzej Fryderyk, 03.10.2018 r. o 20:32:50
Serduszko. Czekam na więcej komentarzy od zwolenników i przeciwników.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Henryk von Thorn-Leszczyński.
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, 03.10.2018 r. o 22:40:29
Rozważania cenne, natomiast ich znaczenie praktyczne umniejsza fakt, iż państwo sarmackie istnieje od dłuższego czasu tylko teoretycznie. Poszczególne instytucje nie działają w ogóle albo działają pozornie. Ma to swoje przełożenie także na rzeczywisty wpływ centrali na części składowe państwa. Ów wpływ jest żaden. Był już taki za TIHa, gdy Teutonia mogła sobie robić co chce i w zasadzie tylko skrupuły Króla Andrzeja Fryderyka spowodowały, iż tendencje nacjonalistyczne trzymane były w ryzach. Jest też taki obecnie. Sarmacka centrala nie ma żadnego rzeczywistego wpływu ani na to co dzieje w Baridasie, ani w Teutonii, ani w Sclavinii, czy Starosarmacji. Ujmując sprawę inaczej, centrala ma wpływ tylko o tyle, o ile władze danej prowincji pozwolą utrzymywać centrali taką iluzję. Implikując - to czy dana część składowa jest prowincją, krajem koronnym, czy protektoratem, to tylko semantyka nie determinująca w żaden sposób rzeczywistości.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 03.10.2018 r. o 23:31:33
@Vanderlei otóż ten wpływ jest i ma wpływ na rzeczywistość. Nie mylmy tutaj osobistych zapędów konkretnych ludzi, którzy raz ingerują, a drugi raz zostawiają prowincje na samopas. Sprawa rozbija się o formalne warunki uczestnictwa w Księstwie i aspekty prawne.

Innymi słowy — istnieje wiele ograniczeń które trzeba respektować, bo tego wymaga specyfika bycia częścią Sarmacji. Zawsze były to zasady sztywne bez możliwości ich poluzowania — jak się okazuje, do czasu. Przecież sprawa nieuznania naszych tytułów prowincjonalnych albo ustalaniu składu Rodziny Królewskiej na dyktando TK to sprawa świeża. Nie chodzi tutaj o konkretne ludzi — ale czemu np nie możemy się umówić, że przepisy konstytucji w kwestii tytułów nie mają u nas zastosowania i sobie robimy co chcemy, i to samo w sprawie rodów? No nie można, bo argumentację przedstawiłem w artykule. Bo jesteśmy częścią Sarmacji, więc czemu mamy mieć ekstra warunki niż reszta Sarmacji?

Okazuje się, że jednak można mieć te warunki ekstra. Dlatego jak pisałem — wszyscy są w KS na równych zasadach, albo każdy na wybranych przez siebie. Baridas próbuje się inkorporować w całości bo hurr durr jednolite państwo i brak pasożytowania, ale Bialeni zostawia się sporą autonomię bo… tak.

Pisałem też o planach na Baridas jakie ma centrala — zrobienia z nas prowincji jak każda inna. Nie rzucałem się o to do tej pory, bo rozumiem przyświecające temu intencje i fakt, że może nie zawsze zasługujemy na specjalne traktowanie. Ale skoro obcy zasługują, to czemu my już nie?

Argumenty że Baridas nie jest świętą krową więc może być częścią Sarmacji jak inne prowincje, rozumiem. Ale argumentu tego w połączeniu z robieniem innej świętej krowy z obcych ludzi, już nie.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Piotr Paweł I, 04.10.2018 r. o 08:12:46
Kluczowe pytanie brzmi: kto właściwie czego w Sarmacji chce? Daleko posuniętej autonomii? Jak daleko? Granicą mają być własne tytuły, możliwość ustalania składu Rodziny Królewskiej czy coś jeszcze?
To wszystko jest tematem do rozmowy. Ja np. nie jestem specjalnie zadowolony z faktu, że TK jako jedyny ma uprawnienia do określania wykładni wszelakiego prawa, także hasselandzkiego. Ale nie dlatego, że odmawiam Sarmacji prawa do dokonywania takiej wykładni na szczeblu centralnym, ale, że oznacza to np. ustalanie przez TK wykładni prawa hasselandzkiego (ustawy względem konstytucji KH), co chyba jest pewną przesadą.
Natomiast Bialenia, jak już napisałem, trafia do Sarmacji na jakichś zupełnie nietypowych warunkach i porównywanie jej do Baridasu czy Teutonii jest nieporozumieniem. Te warunki to koło ratunkowe, które pozwoli na dociągnięcie Bialenii albo do portu sarmackiego, albo do jakiejś bezludnej wyspy, którą Bialeńczycy zasiedlą - i kierunek ciągnięcia Bialenii powinien być przedyskutowany z Bialeńczykami i ostatecznie ustalony.
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 04.10.2018 r. o 20:26:10
Pewnie jednak powiekszac sie powinna, bo alternatywa jest - z tego co widze - zamkniecie tej imprezy, wzgl przeistoczenie w luzne forum towarzyskie.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 04.10.2018 r. o 20:27:57
@defloriusz gdzieś napisałem, że nie powinna?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 04.10.2018 r. o 20:33:44
ad.1 - że nie powinna sie powiekszac "w nieskonczonosc", co oczywiscie jest pewna metafora, bo ile tych powiekszen realnie mozna osiagnac? rzeczywiscie wiekszym problemem jest nierownoprawnosc poszczegolnych skladowych, co zawsze generowalo problemy (typu pierwsza wielka afera wandystanska). A ta Bialenia juz dolaczyla? Bo probuje wlasnie ogarnac temat i nie do konca lapie
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 04.10.2018 r. o 20:42:44
@defloriusz nie może się powiększać poziomo w nieskończoność, tj. przyjmując kolejne nowe nawet nie tyle samorządy, co jednostki autonomiczne. Jak pisałem, szedłbym w stronę proponowania trupom państw uznawania ich tytułów, odznaczeń, przeniesienia ekwiwalentu majątku, ale nie przyjmowaniu tych trzyosobowych państw przy akompaniamencie pół roku negocjacji, skomplikowanych traktatów i nadawaniu dużej autonomii, bo na inkorporacje zgody nie wyrażają. Powody takiego stanowiska opisałem szerzej, głównie w cytowanym poście z Sejmu.

RB jest w KS, ale ludzie zebrali podpisy pod referendum w sprawie uchylenia traktatu, więc na dniach rozpiszę głosowanie jako Marszałek Sejmu.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 04.10.2018 r. o 20:44:46
@KonradFriedman taktak, wlasnie doczytalem w Dzienniku Praw. Tak, co do autonomii raczej zgoda, chociaz akurat Bialenia zarowno ze wzgledow historycznych jak i polityki biezacej moglaby na jakas forme autonomii zaslugiwac - pamietam ja jako panstwo dosc zywe. Chociaz pamiec moja siega wielu miesiecy wstecz :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 04.10.2018 r. o 21:57:40
@defloriusz no i tutaj właśnie druga część moich wniosków — skoro Baridas dostaje figę z makiem i nawet obecny jego status jest coraz częściej przedmiotem kontrowersji i chce się robić z nas prowincje, to czy my nie zasługujemy na jakąś formę autonomii ze względów historycznych i wzajemnych stosunków?

Postulowałem, że albo jesteśmy w KS na takich samych zasadach, albo trochę smutne jest to, że Bialenia, większy trup niż KB, w dodatku obcy, dostaje autonomię "bo zasługuje", a nam się ją zabiera, bo nie zasługujemy. Ergo autonomia dla tych którzy chcą, albo dla nikogo.

Więc skoro omówiliśmy w skrócie dwa główne punkty dla których jestem przeciwny traktatowi, to i przy okazji tl;dr z trzeciego — traktat został podpisany z dupy, bez informacji o negocjacjach dla Sejmu i bez informacji dla obywateli. W zasadzie fakt dokonany, więc nie jest dziwna irytacja obywateli i jej efekt w postaci wniosku o referendum.

Te trzy punkty w sumie dla których jestem przeciwny akcesowi w obecnej formie - rozrastanie się poziomo i autonomia dla każdego; jednoczesne trzymanie za mordę obecnych samorządów bo na nic więcej nie zasługują w przeciwieństwie do obcych; ważny traktat a la strzał z dupy.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Antoni Kacper Burbon-Conti, 05.10.2018 r. o 01:42:33
@KonradFriedman nie zamierzam wchodzić w polemikę na temat artykułu, jednak chciałbym zwrócić uwagę na jego propagandowy wydźwięk, a jednym z przykładów jest kreowanie Bialeńczyków na grupę tak ogromną, że niemal przerastającą Sarmację i która bezpośrednio zagraża Sarmacji. Otóż, nie wiem, czy Szanowny Hrabia zauważył, ale na chwilę obecną liczba Bialeńczyków jest drastycznie mała, dlatego jesteśmy tutaj i potrzebujemy wsparcia. Cały artykuł jestem w stanie zrozumieć, jednak proszę nie koloryzować rzeczywistości, bo jest to zwyczajnie niekulturalne w stosunku do nas.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 05.10.2018 r. o 08:58:42
Quote:
Nie mogę biernie obserwować sytuacji, w której Baridas musi walczyć o zachowanie statusu quo
Eee... Nie? Status quo by było gdyby królem Baridasu był Książę Sarmacji, zdaje się więc, że to Baridajczycy je zburzyli.
Quote:
Sejm o niczym nie wiedział, chociaż debata nad rozszerzeniem skończyła się na poście Księcia z dnia 19 czerwca, który na pytanie “są jakieś postępy?” odpowiedział: “na ten moment nic czym mogłbym tu Panów zanudzać”. Potem po prostu dostaliśmy traktat do ratyfikacji. Nie wiedział ani Sejm, ani obywatele.
Zarówno Sejm, jak i obywatele dowiedzieli się w przewidzianym prawnie momencie, czyli w chwili przedłożenia prośby o zgodę na ratyfikację. To, że nie każdy skorzystał z możliwości wypowiedzenia się w Sejmie (którą, przypominam, mają nie tylko posłowie), to już nie wina Dworu. Jak na tak rzekomo kontrowersyjny traktat ruch w Sejmie podczas debaty był niewielki.


Pogróżki secesyjne na końcu artykułu skwituję ironicznym uśmiechem ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ola Kaarina Isadora Chojnacka, 05.10.2018 r. o 10:28:57
Jeśli secesja - to następnie powrót do Republiki.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 05.10.2018 r. o 13:52:29
@RemigiuszL status quo przy założeniu ceteris paribus - o czym pisaliśmy od dawna. Zresztą, nawet jeżeli uznać że o tym nikt nie wiedział (co jest niedorzeczne) to nie jest to argumentem na rzecz układu gorszego niż reszta KS. No chyba że chodzi o utarcie nosa i strzelenie w papę za to, że ktoś śmiał upomnieć się o samodzielne władze. A wtedy te "pogróżki secesyjne" mają sens jak najbardziej — ciekaw jestem reakcji np. STSu gdyby ktoś planował zabrać im prawa prowincji i nazwał pasożytem.

Nie podzielam stanowiska, że sprawy takiej wagi jak akces do Sarmacji to wydarzenie na tyle mało istotne, żeby zaprzęgać do tego tryb zwykły postępowania, jakby chodziło o umowę o wzajemnym uznaniu z jojonacją. O tym, że należy jednak najpierw dowiedzieć się co o tym myślą ludzie świadczy najlepiej to, że koniec końców ludzie złożyli wniosek w sprawie referendum dotyczącego uchylenia traktatu. To nie jest moje widzimisię jak widać.

A że w Sejmie był niewielki odzew — cóż, mnie głosu w debacie pozbawiono w zasadzie siłą. Gdybym napisał to co w artykule na sali obrad, zapewne zrobiłby się jednak większy odzew.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 05.10.2018 r. o 18:55:54
Z ciekawosci: co to znaczy "glosu pozbawiono sila"? Co to za inby poselskie?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 05.10.2018 r. o 19:09:46
@defloriusz Wicemarszałek zakończył przedwcześnie debatę. Ale akurat Dwór nie maczał w tym palców (no chyba, że hołdujecie idei, że wszystko co złe to przez Księcia ;)).
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 05.10.2018 r. o 19:18:11
@defloriusz a tak a propos, zostanie WKW na dłużej, czy uaktywniacie się tylko od elekcji do elekcji? :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 08.10.2018 r. o 19:58:15
@RemigiuszL zawsze kusiło mnie wszystko, co zaczyna się na "e" a kończy na "cja"!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Defloriusz Dyman Wander.
Konrad Jakub, 08.10.2018 r. o 20:01:16
@defloriusz wiedziałem że te lewicowe odchyły to pozory i w waszym sercu tylko endecja
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Peter West, 11.10.2018 r. o 20:57:18
Sarmacja może wkrótce zamieni się w coś na wzór UE albo cesarstwa Austro-węgierskiego
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany