5965. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
256. dzień panowania Roberta Fryderyka
Herold, Juliette Alatriste, 25.08.2018 r. o 20:26:33, tantiemy: 16 361.00 lt
Geneza przewrotu baridajskiego
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
ZKbL039U.png
Wstęp

Od powstania Baridasu minęło już ponad 16 lat. Baridajscy przywódcy od początku istnienia szukali protekcji u stabilniejszych mikronacji. W końcu po 4 latach Baridas stojąc wówczas na skraju przepaści trafił pod skrzydła Sarmacji. Kosztowało go to Koronę. Ale dzięki temu mógł dalej istnieć, rozwijać się. Przetrwał.

Od zawarcia Unii Baridasu z Sarmacją upłynęło 14 lat. Baridas znów jest w złej formie. Mam wrażenie, że jeszcze gorszej niż wówczas. Tym razem baridajscy liderzy za remedium uważają odzyskanie Korony. Ale co doprowadziło ich do tej decyzji? Celem niniejszej pracy jest chłodna analiza sytuacji i dotarcie do korzeni konfliktu.

Forum Baridasu nie jest dobrym źródłem wymiany myśli między Baridajczykami. Jest raczej zbiorem sztywnych, oficjalnych wypowiedzi. Wiadomo jednak, że zakulisowe życie KB kipi energią. Poprosiłam kilka osób o komentarze, udostępnienie materiałów, o źródła. Wielmożny Konrad zasugerował, że zbiór jest pokaźny, jednak nie zgodził się na jego udostępnienie. JO Laurencjusz napisał, że „nie ma takiej opcji”, on sam zaś „nie ma czasu na takie kombinacje”. Jedyną osobą, która zgodziła się współpracować był JKM Robert – udostępnił pliki rozmów z PK oraz facebook’a z Baridajczykami (JW Laurencjuszem MaHi at Atera, JO Julianem at Atera, Wielmożnym Konradem Jakubem Friedmanem-Arpedem, Yupengiem, JO Markusem Arpedem oraz z grupowej rozmowy z Baridajczykami).

Zapraszam Państwa do lektury. Poniżej przeanalizowane są wiadomości i posegregowane w porządku chronologicznym. Starałam się zminimalizować własne opinie, skupić na faktach. Ostatni rozdział, podsumowanie, jest moją oceną sytuacji.

Szczypta historii

25 dnia czerwca 2002 roku Christoffo stworzył Baridas. Baridas zaś był zaludniającym się pustkowiem. Wtedy Christoffo rzekł: Niech stanie się Pakt Leblandzki. I stał się. Baridas rósł w siłę, stawiał swoje pierwsze kroki na arenie międzynarodowej. O ówszesnym społeczeństwie wiemy, że prawili się handlem, w wolnych chwilach – lubili ze sobą rywalizować na arenie sportowej.
Gdy Leblandia samowolnie wprowadziła wojsko na teren Baridasu, jego obecność w Pakcie Leblandzkim stanęła pod znakiem zapytania. Wsparcia dyplomatycznego młodemu państwu udzieliła m.in. Sarmacja, stanowiło to zalążek przyszłej relacji. Jako symbol owocnej współpracy (na poziomie dyplomatycznym ale i gospodarczym) na linii Baridas-Sarmacja została usypana wyspa – nazwana Awarą [1].

Republika Baridasu rozwijała się. Grało radio Gidena, Pluskwiak nakręcał gospodarkę, rynek prasowy wzbogacały nowe tytuły, partie polityczne walczyły o władzę; nie brakowało też drobnych przepychanek i podgrzewania atmosfery. Słowem – działo się tak, jak dziać powinno. Krach nastąpił po okresie wakacji 2006 roku. O ile do tej pory tendencja do pojawiania się kilku postów dziennie była utrzymywana, o tyle wówczas lista dyskusyjna zamarła. Wobec braku aktywności JKM Mikołaj Aleksander Piotr, król Baridasu, podjął stosowne kroki. Ogłosił, iż „(…) mając na uwadze dobro poddanych naszych, pragniemy na wsze czasy losy naszego kraju z państwem sarmackim złączyć, a to przekazać koronę Piotrowi Mikołajowi, księciu Sarmacji etc. i przyjąć panowanie jego, i jego dziedziców i następców nad naszymi ziemiami i obywatelami.”[2]

Na czele buntu przeciw tej decyzji stanął Kordian Meczyszczykiewicz publikując „Głos Wolnych Obywateli Baridasu”, w którym to oskarżył JKM MAP-a o zdradę. Pojawiły się również głosy aprobujące tę decyzję - Loen Prielożny rzekł „(…) zjednoczenie nie jest wyjściem idealnym i nikt nie będzie ukrywał, że to zjednoczenie i tym zjednoczeniem na własne życzenie pozbawimy się najwyższej wartości jaką jest wolność... Ale trzeba wybrać z dwojga złego: albo śmierć, albo życie, tyle że życie pod wodzą Sarmacji. Z tego co mi wiadomo Sarmacja ma dla Baridasu badzo korzystne warunki zjednoczenia, warunki, których nigdy byśmy nie uzyskali od innego v-państwa, co dowodzi iż Baridas Sarmacji obcy nie jest i że uważają nas za korzystnego partnera, choć jak można nazwać partnerem państwo, które od pewnego czasu leży w dębowej skrzynce w dwu metrowym dole... Na szczęście jeszcze nie zasypane...”.

footer.png


Baridajski… luty

Przejdźmy do teraźniejszości. Wiele wskazuje na to, że pośrednich przyczyn obecnej sytuacji doszukiwać należy się w Baridajskim Sierpniu. Dla przypomnienia – 17 sierpnia 2016 roku JKW Tomasz Ivo Hugo wydał Ordonans o zmianie i suspendowaniu niektórych ordonansów Króla i ustaw Rady [3]. Ówcześni Baridajscy liderzy uznali to jako kontratak, odpowiedź Króla na zgodę wyrażoną przez Sejm na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej w toczącej się w Trybunale Koronnym sprawie [4]. Zakulisowo podejrzewano, że owa zgoda wyrażona przez Sejm została ukartowana, zaś Posłowie zostali przekupieni przez Baridajczyków. Dla lepszego zrozumienia, Maria von Primisz to osoba zaprzyjaźniona z ówczesnymi liderami Baridasu.

Kolejnym, podjętym przez ówczesnego Króla krokiem było odwołanie z urzędku Wicekróla (Arsacjusza Arpeda) oraz Członków Dworu (Siergiusza Asketila oraz Kristiana Arpeda) z powodu utraconego zaufania. W tym momencie Kristian Arped złożył wniosek o przyznanie dotacji na promocję AZUL w wysokości 5 000 000 lt. Rada Ministrów, złożona w większości z Baridajczyków, po szybkim głosowaniu przychyliła się do wniosku. Z konta RM przelano 5 milionów libertów. Baridajski Sierpień był akcją zakończoną blamażem. Do dziś kwestia nie została dogłębnie wyjaśniona, materiały nie zostały odtajnione, nie wiadomo oficjalnie, kto za te wydarzenia odpowiada. Powód tego jak zawsze pozostaje ten sam – akcja rozgrywała się w większości zakulisowo.

Jako, że oficjalnie nie ma winnych Baridajskiego Sierpnia, spekulacje wciąż nie gasną. Arsacjusz Arped wyemigrował do Królestwa Dreamlandu, gdzie uznał się Królem Baridasu. Jego happening wywołał złe emocje w Baridasie, którego część obywateli domaga się oficjalnych przeprosin. Po kilkunastu tygodniach Arsacjusz powrócił do Sarmacji, sarmackie obywatelstwo nadał mu Robert Fryderyk, Książe Sarmacji. I tu zaczyna się historia właściwa.

Analizując rozmowy Króla (zarówno z diukiem Laurencjuszem at Aterą, jak i markizem Julianem at Aterą) widzimy wyraźną zależność. Współpraca pomiędzy nimi przebiegała niemal wzorcowo. Wspierali się w potrzebie, służyli radą, ba! nawet żartowali. W momencie, gdy JKM Robert Fryderyk poprosił o konsultacje w sprawie przywrócenia Arsacjuszowi wsi lennych i tytułów, relacje te uległy diametralnej zmianie. Pozwolenie na powrót Arsacjusza bracia potraktowali jak policzek Działo się to końcem stycznia 2018. Diuk Laurencjusz wyraźnie zaakcentował utratę zaufania do monarchy.

Pozwolenie na powrót na sarmackie łono Arsacjusza wywołało skrajne emocje wśród rodu at Atera, który piastował wtedy najwyższe baridajskie urzędy (diuk Laurencjusz jako Wicekról, markiz Julian – Marszałek Dworu). Początkiem lutego w Baridasie ogłoszono regencję – Regentem został JW Julian. Z listów JW Juliana wsprost wynika, iż pozwolenie na działanie w Sarmacji Arsacjuszowi może skutkować wystąpieniem Baridasu z Unii. Markiz nazwał to „baridajskim lutym”, napisał, że eliminacja sankcji wobec „uzurpatora” skutkować będzie utratą baridajskiej korony przez JKM Roberta. Buńczuńcze nastroje związane ze sprawą „uzurpatora” ucichły, gdy JKM Robert postanowił wstrzymać się z przywróceniem tytułów i wsi.

Nieważne, by u nas było dobrze. Ważne – by było lepiej niż u sąsiadów!

Urlop Wicekróla szybko się skończył. JO Laurencjusz 24 lutego 2018 wystosował list do JKM, w którym snuje wizję o większych swobodach dla Baridasu, mając na uwadze „prawa, którymi dysponuje Teutonia”. Proponuje, by w rękach Księcia Sarmacji pozostała polityka zagraniczna oraz by w Baridasie obowiązywało nadal prawo sarmackie, Książę zaś pozostał jej Suwerenem. O wyborze Króla Baridasu miała decydować wolna elekcja. JKM Robert sprzeciwił się, argumentując, iż to zerwałoby Unię. Zaznaczył, że jest otwarty na inne propozycje; zaproponował, by Wicekróla wybierali Baridajczycy. JO Laurencjusz zaznaczył, że jemu „obecny układ nie przeszkadza” ale negocjuje w imieniu Narodu. Obawiał się, że brak zgody spowoduje oderwanie się Baridasu, nie chciał tego. 26 lutego Wicekról złożył rezygnację z urzędu – jednak, nie z powodu, o którym się w Baridasie mówi. Nie zrezygnował z powodu niemożliwości dogadania się z JKM. Z listów wynika, że JO Laurencjusz miał neutralny stosunek wobec zmian. Był Szwajcarią pomiędzy naciskającym na niego Ludem a niechętnym wobec zmian Królem. Nie wytrzymał presji, brakło mu argumentów.

Przystanek: Yupeng Beijin-Zhao

Okres wicekrólewia przypada na 1-19.03. Jako Wicekról Yupeng Beijin-Zhao planował dążyć ku demokratyzacji Baridasu [5]. Został dobrze przyjęty przez społeczeństwo, przystał na warunki współpracy z JKM. Miał sprecyzowane plany, sprawiał wrażenie silnie zmotywowanego. Dosyć szybko dane nam było się przekonać, że to był pozór. Jak pisze do Króla, po swojej rezygnacji, brakło mu charyzmy, wiedzy, energii. Zaakcentował brak chęci do dalszej aktywności politycznej.

W tym momencie rozpoczął się niezły galimatias. Laurencjusz zrezygnował, Yupeng także. JKM stanął przed kolejnym wyzwaniem. Poprosił Baridajczyków o opinię w sprawie następcy. Zaznaczył, iż ma to być osoba, która „do króla odnosi się z szacunkiem” i generalnie zdolna jest do negocjacji i rozmów. Król zgadzał się na wybór Przedstawiciela Baridasu przez Baridajczyków, zastrzegał sobie jednak możliwość jego odwołania. Miał do tego prawo. Jednak zwyczajowo kolejnego Wicekróla namaszczał jego poprzednik. Laurencjusz odchodząc nie wskazał nikogo, automatycznie zostawiając tę sprawę do rozwiązania JKM. Dumny Naród Baridajski nie przyjął dobrze warunków stawianych przez JKM Roberta.

W dalszej rozmowie Króla z Baridajczykami padły trzy nazwiska: JW Daniel January von Tauer-Krak (kandydatura odrzucona przez JKM; nie posiadał aktywności), Wielmoży Konrad Jakub Friedman-Arped (kandydatura odrzucona; nie spełniał warunków JKM) oraz JO Fryderyk von Hohenzollern. Osobą poproszoną o objęcie stanowiska został JO Fryderyk von Hohenzollern. Diuk czuł się zaszczycony, poprosił jednak o kilka dni namysłu, po których odmówił. Sytuacja działa się w połowie marca. Diuk miał świadomość tego, że Natiear Comitã Baridasa skupia większość aktywnych Baridajczyków i najzwyczajniej nie miałby możliwości cokolwiek zrobić bez jej poparcia. Wówczas Król zwrócił się z prośbą do Wielmożnego Konrada, tym razem ten odmówił.

UCBMLGu8.jpg
Współcześni Wicekrólowie Baridasu

Zanim przejdę do wątku Natiear Comitã Baridasa, zaznaczę obecność kolejnej osoby na stanowisku Wicekróla. Powołana zostałam w momencie podbramkowym. Moja praca miała być tymczasowa, miałam przygotować Baridas pod odzyskanie Korony. Miałam dość naiwne plany dogadania się z Baridajczykami. W tym przypadku zrealizowały się obawy JO Fryderyka, opór i jawna niechęć nie dały się przełamać. Udało się jednak w tym okresie przeprowadzić referendum w Baridasie, które uwidoczniło, jak bardzo Baridas jest podzielony w swoich opiniach i oczekiwaniach.

Natiear Comitã Baridasa

Swój symboliczny początek Komitet Narodowy Baridasu miał w Krakowie, podczas spotkania części Baridajczyków. Komitet odżył na nowo rok później, przysłużył się większej idei – dążeniu do demokratyzacji państwa oraz zwiększenia jedności narodowej.

Król oficjalnie nie poparł idei Komitetu, nie dołączył do niego. Powodem był brak idei i postulatów. Jak tłumaczył później, nie zauważył tekstu, który był pod skanem z podpisami „założycieli” zawierającego założeń KNB. Można powiedzieć, że w pewnym sensie stanął w kontrpozycji do KNB [6]. Komitet działał zakulisowo, nie udało mi się dotrzeć do materiałów z rozmów. JW Laurencjusz napisał królowi, iż ten „nie jest zaproszony na Slacka”.
Działania Komitetu doprowadziły do odzyskania Korony i wybotu jej lidera na Króla. Nie wiadomo, co dalej z Komitetem – wątek na forum z postulatami i otwartą rekrutacją został zamknięty i zarchiwizowany.
Wejście smoka

Ciężko doszukać się jakichkolwiek treści w rozmowach na linii JKM – Wielmożny Konrad prowadzonych za pośrednictwem Poczty Konnej. Są to głownie urzędowe, oficjalne papiery. Są również zapytania i prośby JKM, zbyte milczeniem. Wielmożny swoje interakcje z Królem utrzymywał jedynie na forum publicznym. Podjętą próbę rozmowy na facebook’u kwituje, że „komunikatory realne służą do komunikacji w realu”.

Konrad nie brał udziału w Baridajskim Sierpniu. Miał rządzę władzy od pewnego czasu, bezskutecznie próbował swoich sił w elekcji wyłaniającej Księcia Sarmacji. Jest specyficzną osobą, szuka atencji. Umie wykorzystać sytuację. Baridajski tron zdobył w momencie, gdy padły już wszystkie argumenty. W najdogodniejszym dla siebie momencie. Korona spoczęła na jego barkach. Rozdział zamknięty, czas napisze kolejny.

footer.png


Podsumowanie

Istnieje jedna próba [7] podejmująca trud wyjaśnienia, czym jest „baridajski bałagan”. Autor wyraźnie zaznacza, że to „stanowisko większości Baridajczyków” i sądząc po ocenach i odbiorze artykułu, tak właśnie jest. Autor precyzyjnie wyjaśnia różnice między prawem pisanym a zwyczajowym. Do tej pory Książe Sarmacji nie ingerował w wybór Wicekróla, bo tego namaszczał poprzednik (dla przypomnienia, JW Laurencjusz tego nie uczynił). Król chciał pozostawić sobie wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości odwołania Wicekróla (do tej pory z okazji tej skorzystał JKW Tomasz Ivo Hugo odwołując Arsacjusza ze stanowiska; pozostali wicekrólowie odwoływani byli wskutek własnej rezygnacji). JKM Robert nie chciał zmian. Gdy już się na nie zgodził, chciał, by zmieniło się jak najmniej rzeczy.

Baridas od zawsze kojarzony był z monarchofaszyzmem, który jednak odszedł w cień. Monarchofaszystowkie idee przegrały z ambicją i chęcią władzy. Idea demokratyzacji nadaje Baridasowi zupełnie nowy tor. Można się tu zastanawiać, co byłoby w sytuacji, gdyby JKM Robert poparł Komitet Narodowy Baridasu. I na ile faktycznie nie miał świadomości o jej celach, skoro miał wątpliwości co do legalności jej działania. Do tej pory każdy Książe Sarmacji miał w Baridasie swój wentyl bezpieczeństwa – w sytuacji kryzysowej wkraczał i odwoływał Wicekróla. I tu również pojawia się pytanie bez odpowiedzi – czy motywacją do zmian był sam tego fakt, czy problemem była osoba JKM Roberta.

W cytowanym artykule Kuryera Impertynenckiego podjęta została próba zobrazowania sytuacji społeczeństwa Baridasu. Gdzie Naród napotyka na Króla „manipulacje, szantaże i oczernianie”. I przyznam rację wielu komentatorom – Król (nawet sprowokowany) nie może wdawać się w „pyskówki”. Daje tym samym wydajną pożywkę dla hejterów. Ale, zgodnie z prawdą, opisana w artykule sytuacja jest nadinterpretacją i nie daje prawdziwego obrazu.

Cel każdej ze stron był szczytny, wykonanie pozostawiało wiele do życzenia. Mam wrażenie, że od początku Baridajczycy nie planowali aż takiego przewrotu. Pierwsi negocjatorzy, bracia at Atera, nie byli przekonani do zmian, na ślepo rzucali argumentami, ostatecznie się wycofali. By stanąć w bezpiecznej, bardziej komfortowej sytuacji i stamtąd móc atakować. Udało im się jednak osiągnąć cel – JKM zniżył się do ich poziomu. Obserwatorzy tego nie chcieli, niesmak pozostanie. Na pierwszy rzut ognia zostali wysłani najsłabsi wojownicy, zaplecze KNB mogło się przygotować.

A więc mamy dwie strony konfliktu – JKM Roberta, który chciałby wciąż trzymać rękę na pulsie. Który – wbrew pozorom – chce dobrze. Ale który nie rozumie idei demokratyzacji Baridasu, nie umie zjednać sobie ludzi. Zapomina, że już nie może grać w brudne polityczne gierki, bo to już nie jego rola. Z drugiej strony mamy Członków KNB – (obecnie już) Króla Konrada Jakuba, wspieranego zakulisowo przez skomromitowanych w Baridajskim Sierpniu Arpedów, zaś publicznie przez Ród at Aterów.

Zmiany są naturalnym zjawiskiem. Zawsze znajdą się jej zwolennicy, jak i przeciwnicy. Nic dziwnego, że baridajscy przywódcy chcieli czegoś nowego, to zrozumiałe. Najbardziej w całej akcji udarzają trzy rzeczy: 1) zniżenie poziomu rozmów przez JKM do prezentowanego przez znany wszystkim ród at Ateraz oraz sezonowo pojawiających się hejterów (których notabene teraz już nie ma, niesmak wciąż pozostał); 2) histeria i nieadekwatne reakcje braci at Atera; 3) sposób dojścia do władzy JKM Konrada Jakuba.

Obecnie konflikt został rozwiązany – postulaty KMB zostały wprowadzone. Unia personalna przestała istnieć.

Literatura

[1] http://micropedia.wikia.com/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Baridas
[2] http://prawo.sarmacja.org/akt,805.html
[3] http://prawo.sarmacja.org/akt,8796.html
[4] http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=557&t=20461
[5] http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=192&t=24597#p275486
[6] http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=377&t=24630
[7] http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/10898/12
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Andrzej Fryderyk, Robert Fryderyk.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Ignacy Urban de Ruth, Ł.N..
Konrad Jakub, 25.08.2018 r. o 20:41:45
Nie przeczytałem całego, a jedynie urywki, nie mam jeszcze nawet pojęcia czy ten artykuł mnie szkaluje czy wręcz przeciwnie.

Są natomiast nieścisłości — elekcja książęca to nie żądza władzy, bo tam władzy żadnej nie ma. Dla żądzy władzy zostałem Kanclerzem. Na księcia wybierałem się z żądzy hucpy i śmiechu.

Korona spoczęła na jego barkach - na głowie.

wspieranego zakulisowo przez skomromitowanych w Baridajskim Sierpniu Arpedów
- który Arped się skompromitował?
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Laurencjusz Ma Hi at Atera, Ł.N..
Konrad Jakub, 25.08.2018 r. o 20:44:54
Ogólnie cała analiza jest z tego co widzę napisana z perspektywy osoby, która wie tyle ile widzieli wszyscy, a potem każde źródło informacji w rozmowie prywatnej zdradziło tyle, ile akurat mu pasowało.

Widać też na kilometr, że w powyższym tekście siedział jeszcze jakiś ghostwriter.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ignacy Urban de Ruth, 25.08.2018 r. o 20:47:35
Daję serducho za włożoną pracę. Jednak, szczerze pisząc, muszę przyznać, że tekst niewiele mi wyjaśnił. Rzucił (zasugerował?) wątki, ale nie ich pociągnął. Trochę kręcenie się w kółko :/
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ignacy Urban de Ruth, 25.08.2018 r. o 20:49:14
No i zbudowanie czarnego charakteru braci at Atera jest trochę nachalne. Bracia Be mają lepszy profil :c
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Juliette Alatriste, 25.08.2018 r. o 20:57:10
@Konrad Jakub
"każde źródło informacji w rozmowie prywatnej zdradziło tyle, ile akurat mu pasowało" - zgodziłabym się z tą tezą, gdyby te rzmowy prowadzone były ze mną. One są prowadzone bezpośrednio pomiędzy uczestnikami. Ja jestem ich "czytelnikiem".
I tak, zdecydowanie jestem osobą, która pisze to, co dyktują jej "ghostwritterzy" ;)

@Ignacy
Które wątki być pociągnął?
Co do rodu at Atera - miałam o nich nie najlepsze zdanie; po przeczytaniu całej tej korespondencji - jestem zszokowana ich postawą.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub, 25.08.2018 r. o 21:03:15
@Jul nie zrozumiałaś - każde źródło udostępniło ci tyle, ile mu pasowało. To logiczne, że z dobrej woli nikt nie pokaże tego, co może mu zaszkodzić.

Wałęsa póki samemu przekazywał informacje o sobie też był czysty. Dopóki nikt nie wszedł szturmem do domu Kiszczaka, a wbrew woli tego Wałęsy. Na takie coś nie ma co liczyć w Sarmacji, historycy nigdy nie będą wiedzieli więcej niż to, co widać na forum i w gazetach. Dlatego takie opracowania należy traktować z przymrużeniem oka.

Swoją drogą - ja nie miałem na ten przykład pojęcia o tym, że powstaje jakieś opracowanie. Dlatego też niczego nie przesyłałem. Może wystarczy na przyszłość wprost poprosić o materiały, a nie robić to w stylu casualowej rozmowy na IRCu o żopie maryni, w przerwie między pisaniem o bezeceństwach a alkoholu?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert Fryderyk, 25.08.2018 r. o 21:16:08
@Jul Konrad mówi, że dostałaś ode mnie tylko to co było mi wygodne. Można to łatwo sprawdzić. Niech Konrad przysle tego, czego ja nie przysłałem. Będzie jasne. Tyle, że żadnej przesyłki od Konrada nie będzie. Bo nie ma takich elementów, których nie wysłałem. No cóż. No cóż. Każdej, dowolnej osobie, jestem w stanie wysłać materiał, który otrzymała Jul. Do własnej oceny. Wystarczy na priv się do mnie odezwać. Zapraszam.
odpowiedz
Carmen Laurent-Asketil, 25.08.2018 r. o 21:22:09
Dobrze, że jest nie tylko jedna strona medalu ukazana. @Jul nie przejmuj się, jak znam ciebie to każdego "ghostwrittera" byś pogoniła już dawno.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert Fryderyk.
Juliette Alatriste, 25.08.2018 r. o 21:49:12
@Konrad Jakub
Z chęcią podejmę się aktualizacji tematu w oparciu o materiały, które JKM Robert zataił. Oficjalnie więc pytam - istnieje możliwość otrzymania takowych?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Andrzej Fryderyk, 25.08.2018 r. o 22:16:56
Muszę przyznać – jestem pod wrażeniem opracowania. Nie jestem pewien czy szczypta historii byłą potrzebna w ramach tego opracowania, jednakże – ogromny szacunek że chciało Ci się coś takiego sporządzić.

Muszę przyznać, że chciałbym kiedyś sporządzić kontropracowanie przedstawiające wydarzenia z nieco innej strony, jednakże… Obawiam się że nie będę miał na to czasu.

Ciekawe jest zauważenie zbieżności przywrócenia Arsacjusza z niechęcią przedstawicieli rodu at Atera. Może to stanowić kolejny wątek, o którym pojęcia mieć nie mieliśmy.

W każdym razie czapki z głów, serca i dotacje dla tej Pani!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Markus Arped.
Konrad Jakub, 25.08.2018 r. o 22:26:00
@Jul @RCA A co miał zataić?

Konrad mówi, że dostałaś ode mnie tylko to co było mi wygodne. Można to łatwo sprawdzić

Nie można tego absolutnie w żaden sposób sprawdzić, bo nie ma takiej możliwości. Materiały to nie wiadomości do innych, w których też pisze się przecież to, co akurat pasuje. Nie da się sprawdzić osobistych motywacji, celów, planów, założeń ani podobnych rzeczy. Nie można skrinami udowodnić tezy o złych planach czy ciemnych interesach. Przecież każdy może napisać do autorki że chciał dobrze, ale nikt nie napisze ze chciał źle.

Niby w jaki sposób autorka udowodniła teze o mojej rzadzy władzy? Wysłał jej JKM skriny moich półkul mózgowych? Wiadomości z PK między moim układem nerwowym? A może nasze rozmowy z Facebooka, w którym prowadziłem akurat pamiętnik?
Przecież nawet ja pisałem wprost na IRC, że RF nie przekaże nic, bo nic nie ma na mnie. Tak samo jak ja nie mam nic na niego.

Sposób udowadniania czegokolwiek jaki przyjął RF, a jaki naiwnie podchwyciła autorka, to jakiś żart. Jeżeli przyjmiemy takie podejście badając cokolwiek innego, np. wspomniany Sierpień, to okaże się że żadnego sierpnia nie było.
No bo podobno Arpedowie byli mocno zamieszani w sprawę i się skompromitowali. Ja teraz udowodnię że jednak nie — niech TIH i Markus opbulikują wzajemnie swoje wiadomości PK i na facebooku.

I chyba nikogo nie zdziwi fakt, że nie będzie tam niczego. Bo trzeba chyba upaść z konia żeby jednemu sugerować — a drugi żeby w to uwierzył — że dwa zwalczające się obozy będą sobie wyjawiały na PK swoje plany i zamierzenia. Podobnie jak żaden Sierpniak nie napisał do TIHa wiadomości o treści "haha, zniszczymy cię i zdetronizujemy", tak szukanie obiektywnej prawdy w wiadomościach kogokolwiek z kimkolwiek, w dowolnej konfiguracji — mnie i RF, Laurencjusza i RF, mnie i Laurencjusza etc — jest jakimś absurdem.

Całość dochodzenia i analizy opiera się, jak pisałem, na tym, co dobrowolnie przekażemy drugiej stronie. Nie w postaci wiadomości czy skrinów, ale własnych sekretów i ukrywanych planów.

Jeżeli ktoś publikuje jako dowód korespondencję z kimś, z kim nawet kaciała wpadnie na to, że niczego tam siłą rzeczy nie znajdzie, a na dokładkę dorzuca to, czego zweryfikować nie można ("chciałem dobrze; to oni byli źli"), to są to dowody wartości kawałków chleba rzucanych gołębiom na rynku w Almerze.

Nie twierdze że ktokolwiek zataja dowody. Twierdzę, że wszyscy zatajają swoje intencje i myśli. Bo nie można przecież tego zweryfikować.

I Robert doskonale o tym wie. Wspaniały był wybieg z pozerską przejrzystością i publikacją wszystkiego, wspaniałe było sugerowanie że druga strona coś zataja. Niewspaniałe było wykonanie.

Bo co ja, Markus, czy Robert mamy w głowie, udowodnić się nie da w żaden sposób, żadnymi logami, skrinami, wiadomościami i materiałami.

No chyba że RF przesyłał pocztą konną lub na fejsbuku wiadomości do samego siebie, w których wyjaśnia swoje plany — a potem zgodzi się to wszystko opublikować.

Dlatego nie prześlę nic, bo nic nie mam. Druga strona prześle natomiast to, w czym też nie ma niczego. Jedyny sposób na pozyskanie od niej dowodów, to nie prośba o zrzuty ekranu, ale posadzenie przed wariografem, przesłanie policji w celu zabezpieczenia komputera i telefonu i przesłuchanie pod groźbą realnej kary więzienia. Stety, niestety, to nie real i tutaj takie akcje odpadają. Tutaj dochodzenia odbywają się dobrej woli oskarżonych.

Jak pisałem — dobry pomysł z tą pustą szczerością i jawnością, tylko szkoda że każdy normalny człowiek to wyśmieje. Nieliczne osoby się nabiorą i z dowodów napiszą artykuł śledczy. Niestety, nawet Ojciec Mateusz ma większego nosa do rozwiązywania zagadek i ustalania prawdy.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert Fryderyk, 25.08.2018 r. o 22:34:13
Uwielbiam te cholernie pokretna logikę. Uwielbiam. Mamy na ośce fanklub w piwnicy.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Artur Kardacz von Hohenburg .
Konrad Jakub, 25.08.2018 r. o 22:43:31
@RCA czyli jednak można w zupełności ustalić gdzie leży prawda, poprzez publikację wzajemnych wiadomości, a z pominięciem nieweryfikowalnych i niezapisanych nigdzie osobistych celów i planów?

W takim razie oświadczam, że przesłane przez was skriny są prawdziwe i zgodne z prawdą oraz są wyczerpujące.

Tym sposobem właśnie udowodniłem, że jednak nie chodziło w tzw. "przewrocie" o żadne osobiste sprawy ani hucpy — bo przecież w tychże wiadomościach o niczym takim nie było mowy.

Czekam aż autorka wycofa się ze słów o żądzy władzy. Skoro nie można zarzucić nic Robertowi — bo w publikowanych przez niego wiadomosciach ze mną nic nie ma, to siłą rzeczy nie można też zarzucić niczego mojej osobie — bo w publikowanych przez niego wiadomościach nic nie ma ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Laurencjusz Ma Hi at Atera, 25.08.2018 r. o 23:27:36
Sławetna Autorko!
Jak widzę bardzo sobie Sławetna uprościła problem gdy napisała, że w lutym zatarg z byłym Królem był wynikiem powroty Arsacjusza.

Informuję, że głównym powodem starć z JKM Robertem Ftyderykiem była przedwyborcza federalizacja i większe niż zwyczajowe wtrącanie się Księcia w kompetencje Namiestnika Baridasu, którym byłem.

Jedno co muszę przyznać to fakt, że si Sławetna napracowała, ale myślę, że spłycanie problemu jedynie do osoby Arsacjusza to tylko skierowanie opinii publicznej w pole przez osobę, która zawsze była książęcym zausznikiem i na każdym kroku mu przyklaskiwała i przyklaskuje.

Z pokrętną logiką JKM Roberta Fryderyka nie będę polemizował, ale uważam, że takie stawianie sprawy nie wróży ocieplenia stosunków z Grodziskiem.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert Fryderyk.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 26.08.2018 r. o 00:55:59
Chrup, chrup
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert Fryderyk, Carmen Laurent-Asketil.
Krzysztof Czuguł-Chan, 26.08.2018 r. o 01:28:42
@RCA jako Baron Piwnicy oficjalnie zaprzeczam takim zarzutom. W Piwnicy nie ma żadnych fanklubów. Tylko leżakujące stouty.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Julian Fer at Atera, 26.08.2018 r. o 10:22:33
Pomimo dużego nakładu pracy widzę tylko zakłamany obraz widoczny przez pryzmat udostępnionych treści od mało obiektywnej osoby, która nigdy nie utożsamiała się z Baridajczykami.

Jedyne co można dodać to chrup, chrup.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Andrzej Fryderyk, Robert Fryderyk.
Zbyszko Gustolúpulo, 26.08.2018 r. o 11:01:45
Brawa dla autorki za opracowanie. A Baridasie, napiszcie swoją wersję z waszego punktu widzenia. Ja chętnie poczytam!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Andrzej Fryderyk.
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, 26.08.2018 r. o 11:32:57
Dobry art GJ! :) a jaka jest prawda? prawda jest jak dupa każdy ma swoją.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Zbyszko Gustolúpulo.
Konrad Jakub, 26.08.2018 r. o 12:54:24
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Andrzej Fryderyk, 26.08.2018 r. o 13:17:53
@Eradl dobrze że nie jak bielizna, że oprócz powyższego, trzeba ją często zmieniać.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste, 26.08.2018 r. o 14:31:14
@Eradl Nie, prawda jest tam gdzie jest prawda. Nie ma czegoś pośrodku. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Albert Felimi-Liderski, 26.08.2018 r. o 18:22:13
Nie wnikając w treść, dobre opracowanie. Brawo.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Andrzej Fryderyk.
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, 26.08.2018 r. o 20:06:57
@AdekJozef Świat jest pełen kolorów a co za tym idzie nie jest czarno-biały i nic nie jest oczywiste. Wyszperałem jeden ze swoich aforyzmów "Fakt kłamałem... ale to nie oznacza że nie mówiłem prawdy!"
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste, 26.08.2018 r. o 20:29:44
@Eradl Oczywiście, że świat nie jest czarno-biały. Głównie właśnie dlatego, że prawda leży właśnie tam gdzie powinna, a nie pośrodku. No ale chyba nie jest to odpowiednie miejsce na dyskusje tego typu. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Mateusz von Thorn-Chojnacki, 26.08.2018 r. o 22:20:56
Sporo włożonej pracy, szanuję.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany