5841. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
132. dzień panowania Roberta Fryderyka
Gidena, Susanne Delfina Kierkeller, 04.05.2018 r. o 16:19:20, tantiemy: 8 437.00 lt
Kobiety at Atera IV: wielka Liliana
A
teraz czas na to, na co wszyscy czekali z utęsknieniem.
Dzisiaj odejdziemy od rzeczy prostych - badania żywotów postaci nieznanych, które to sprowadza się do przeczytania archiwów, będących jedynym źródłem, zgrabnego ich podsumowania i dorzucenia kilku ilustracji.
Dzisiaj zajmiemy się Lilianą - postacią obrośniętą legendą i żywą w historii i kulturze Gideny, jak mało kto. Bardzo ważnym źródłem w badaniu postaci, poza Annales, korespondencją i przekazami ludowymi, jest 4-częściowa Legenda o pani z oranżerii, spisana przez Prześwietną Sorchę Raven.
Rr1aZt02.jpg
Liliana (w niektórych przekazach Lilianna) była córką margrabiego Rodana de Gideno oraz jego żony, Simonetty at Atery. Oczywiście, zgodnie ze wszelkim rozsądkiem wiadomo, iż była ona po pierwsze panną de Gideno - nikt temu nie przeczy. Jednak jej pochodzenie od strony matki oraz wpływ, jaki Liliana miała na Gidenę oraz tożsamość rodziny at Atera w pełni pozwala nam zaliczyć ją do "kobiet at Atera". W tym tekście uściślam również chronologię; w wielu podaniach, bez wątpienia, znajdą Państwo różne daty konkretnych wydarzeń, czy niespójne informacje o wieku bohaterów - na przykład w dwóch różnych tekstach wiek Liliany w czasie turnieju podany jest na 16 lub 13 lat, kiedy - jak sądzę, po badaniu źródeł - najprawdopodobniej lat miała 3... Co nie było niczym nadzwyczajnych w owych czasach - dzieci były nierzadko zaręczane sobie jeszcze w łonie matki, oczywiście ze względów politycznych.

Liliana de Gideno at Atera urodziła się w 1397 roku, już na Zamku Momerie, którego budowa zakończyła się niedługo wcześniej. Już 3 lata później jej ojciec postanawia urządzić turniej o rękę córki, który wygrywa Sir Justynian Morrigan, Pan z Wysp Bursztynowych, lennik Markizów Dahrim. Wady Justyniana i koniunkturalne, zaborcze podejście do Liliany były i są powszechnie znane, nierzadko używane jako przykład okrutnego małżonka. Z bardzo wielu źródeł czytamy o niezadowoleniu szlachcica z powodu zmuszenia go do osiedlenia się w Gidenie przez Rodana czy gwałcie na Lilianie w noc poślubną (niezależnie od jej wieku...).
Ymo3B3oA.jpg
Oczywiście, Liliana była niezwykle nieszczęśliwa. Jej mąż pochodził z gatunku, który nazywam pluskwami - przyziemnych, zakłamanych, instrumentalnie traktujących innych koniunkturalistów. Korzystając ze swego statusu osiągnął duże wpływy w marchii - których używał zarówno do dobrych, jak i złych celów. Z legendą i popularnością Liliany łączy się przebudowa zamku Momerie, za którą to Justynian był odpowiedzialny - w 1412 roku wybudował oranżerię, która była jednym z pierwszych tego typu obiektów w znanym świecie. Model ten rozprzestrzenił się nadzwyczaj szybko, przysparzając sławy Gidenie i jej władcom (wzmagając efekty PR-owe wydanego w 1395 Kodeksu Rodana). Od tego czasu Liliana większość czasu spędzała w swym ogrodzie, poświęcając się pielęgnacji roślin oraz dekorowaniu Momerie i Gideny, zdobywając reputację dobrej i pracowitej pani.

Wkrótce, młoda pani zaszła w ciążę. Sytuacja była oczywiście napięta -
w przypadku urodzenia syna, marchia przeszłaby w ręce obcej dynastii, co Rodana martwiło od momentu narodzin swej córki. Jednak, ku jego uciesze, w 1414 roku Liliana powiła córkę - Mirellę, której to zostanie poświęcona następna część cyklu. Justynian wpadł w szał, albowiem, jak czytamy w Legendzie, mawiał: "Masz mi dać syna, nie chcę córki...". Nie wyszło, pech. Z powodu złości i rozczarowania, Justynian jeszcze bardziej się rozhulał (znany był z upodobania do dziewcząt wszelkiej maści). Z Almery przywiózł syna swojego przyjaciela, młodego poetę Rene Brissota - jak można się spodziewać, między Rene a Lilianą nawiązał się romans, będący paliwem dla niezliczonych powiastek i świńskich ludowych piosenek. Mniejsza z tym - nie piszę tu harlekina, a Rene szybko spakował manatki i wrócił do siebie.

Justynian, wściekły z powodu bardzo mu niesprzyjających okoliczności, w dopływie szału - wygnał Lilianę wraz z córką z ich własnego domu. Możemy zastanawiać się, dlaczego Rodan i Simonetta (którzy zginęli dopiero w 1456 roku, oddając władzę kuzynowi z rodu) nie powstrzymali gnoja przed wyrzuceniem własnej córki. I zastanawiać się będziemy, albowiem nic - poza listami Liliany i przekazami z siódmej ręki - na temat tego okresu nie wiadomo. Justynian opuszcza Gidenę w swoim czasie, w aurze konfliktu i dramatu - możemy się domyślać, że Liliana wraca do Momerie mniej więcej w tym samym czasie, zwłaszcza, iż wiadomo, że Mirella tam dorastała.

Oczywiście, fakt, iż córka margrabiego zostaje wygnana z zamku ojca jest szokujący - również dla mnie, jednak tak mówią źródła i historia. Wydarzenie to jednak i czas spędzony poza domem jest bezpośrednim powodem niesłychanej popularności Liliany wśród ludności Gideny i Baridajczyków.

Przedstawiana i opisywana jest jako dobra, łagodna i pokorna kobieta, poświęcona wychowaniu córki, posłuszna mężczyznom (ech...), kochająca kwiaty i piękno (do dzisiaj mówimy o stylu Liliany w architekturze), rozumiejąca i wspierająca prosty lud; dzisiaj, w centrum Gideny (niedaleko hotelu Le Dragon Rose, do którego serdecznie zapraszam!), stoi pomnik Liliany, opatrzony inskrypcją:

DON'T CRY FOR ME GIDENA

Fotografie:
1) Fellatius Autus, Portret Liliany de Gideno at Atera Morrigan, ok. 1415, olej na desce, Zamek Momerie w Gidenie, zbiory rodu at Atera.
2) Mistrz kościoła św. Małgorzaty, Liliana jako pani łagodna, część zabytkowego ołtarza (zrujnowanego), ok. 1500.


Źródła:
-Annales Gideńskie, Biblioteka Zamku Momerie w Gidenie.
-Korespondencja prywatna Liliany, Zamek Momerie w Gidenie, zbiory Susanny Delfiny Kierkeller.
-S. Raven, Legenda o pani z oranżerii I-IV, Gidena 2013.

Specjalne podziękowania dla Prześwietnej Pani Sorchy Raven.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Julian Fer at Atera, 04.05.2018 r. o 16:52:56
I jak tu nie uronić łzy jak to takie piękne :D Już nie mogę sie doczekać kolejnej części.
odpowiedz
Sorcha Raven, 04.05.2018 r. o 17:38:14
Pięknie napisane, niech Pani nie przestaje tworzyć :)
Lubią ten komentarz: Susanne Delfina Kierkeller.
Laurencjusz Ma Hi at Atera, 04.05.2018 r. o 17:38:53
Gideńczycy zapewne nie raz już płakali za założycielką tego pięknego zakątka. Gratuluję artykułu :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Laurencjusz Ma Hi at Atera, Sorcha Raven.
Susanne Delfina Kierkeller, 04.05.2018 r. o 18:03:16
@JulianF @Sorcha @MaHi Dziękuję! Nie przestanę tworzyć (raczej), następna część o Mirelli już niebawem.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Susanne Delfina Kierkeller.
Alfred Fabian von Tehen-Dżek, 04.05.2018 r. o 22:49:19
Nie sposób nie przeczytać. Czekam na więcej
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Susanne Delfina Kierkeller.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 04.05.2018 r. o 22:55:48
Jacyś sami męscy szowiniści w tej baridajskiej historii :P
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Julian Fer at Atera.
Susanne Delfina Kierkeller, 04.05.2018 r. o 23:06:24
@RemigiuszL Nie sami i nie tylko w baridajskiej... ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Susanne Delfina Kierkeller.
Albert Felimi-Liderski, 05.05.2018 r. o 12:38:00
Jestem pod wrażeniem rozwijania narracji wokół rodu at Atera – chapeau bas :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Susanne Delfina Kierkeller.
Michał Franciszek Lisewicz, 07.05.2018 r. o 23:47:24
Gratuluję talentu twórczego :-)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Michał Franciszek Lisewicz.
Susanne Delfina Kierkeller, 08.05.2018 r. o 13:35:02
@Michal Bardzo dziękuję, miło to słyszeć z ust nowego mieszkańca :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 10.05.2018 r. o 21:05:07
Bardzo dobrze i ciekawie opisane. Zasłużone lauru ;)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany