5990. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
14. dzień regencji
Puls Sarmatów, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 02.05.2018 r. o 22:50:28, tantiemy: 6 300.00 lt
Oszukani - Chaos w planach
Seria wydawnicza: Oszukani - Spisek III
Drogie Sarmatki!
Drodzy Sarmaci!


Cztery lata temu rozpoczęła się przygoda ze Spiskiem. Alternatywna opowieść o Sarmatach ich knuciu i planach znalazły wielu fanów. Spisek doczekał się 10 odcinków z zarówno bombowym początkiem sezonu, jak i mocnym zakończeniem. Dwa lata temu wydałam Zemstę, która była kontynuacją Spisku. Nie sądziłam, że uda mi się napisać kolejne 10 odcinków, a przy tym znaleźć kolejnych fanów i zakończyć opowieść z niezwykłym końcem. Dzisiaj mija kolejne 2 lata i następna część - Oszukani czyli Spisek III. Zapraszam serdecznie do przeczytania, ale nim zaczniecie to zapraszam do zajrzenia w poprzednie części:

Spisek
Zemsta

###

Aleksander IV upadł na oczach mediów oraz zszokowanego Księcia Tomasza. Piana zaczęła wydobywać się mu z ust, co sugerowało, że został otruty. Krwawiąca Karolina próbowała uciec, jednak ochrona zdążyła ją złapać. Nowy Kanclerz Robert von Thorn wraz z Aleksandrem Damianem Chojnackim i Tomaszem Ivo Hugo zostali ewakuowani z sali. Wszyscy byli zszokowani. Do środka weszło kilku medyków, którzy próbowali uratować Aleksandra IV z ramion śmierci. Ich wysiłki nie przyniosły skutku. Patriarcha Rotrii zmarł.

- Kurwa, kto to zrobił?! - krzyczał Robert. - Ledwo co wróciłem do Sarmacji po kilku latach, a głowa obcego państwa nie żyje. Tomasz, wiesz cokolwiek? - zapytał go. - Może to Ty zleciłeś te morderstwo! - podbiegł i przycisnął Księcia do ściany. Z uwagi na sporą posturę, nie przyniosło mu to żadnego problemu.

- Puść go! - odepchnął go Aleksander. - Chcesz mieć problemy?
Nie, niepotrzebne mi - odpowiedział Robert. - Odpowiedz na moje pytanie - zwrócił się do Tomasza.

- Ja nic nie wiem. Jak wiecie byłem w tej zakopconej Rotrii. Jesteśmy połączeni od kilkunastu godzin z Rotrią - powiedział Tomasz. - Czy Wy wiecie jak to wygląda?

- Wiemy, wiemy. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. No kurwa! - trzasnął w stół Robert i popatrzył przez okno. Jego uwagę zwróciły auta, które wyruszają z Pałacu. - Czy to nie są przypadkiem przedstawiciele Rotrii co mieli u nas pozostać w celu zastanowienia się nad nowymi prawami? - zapytał Tomasza. Książę wyjrzał przez okno i zmartwił się.

- Źle to wróży - powiedział Książe. - Aleksandrze, postaw w stan gotowości wojsko. Szykujemy się chyba na wojnę z Rotrią.

- Oczywiście Książę! - odpowiedział i wyszedł z sali. Robert podszedł do Tomasza zaskoczony. - Co Ty kombinujesz? Przecież doskonale wiesz, że oni nam nie wypowiedzą wojny.

- Wiem, wiem Robercie. Ty myślisz, że oni zaatakują nas swoimi wojskami? Myślisz, że pozwoliliby Aleksandrowi IV ot tak połączyć nasze kraje? Przecież oni zwrócą się do Al Rajnu o pomoc. W przeciągu kilkunastu dni będziemy mieli tutaj armię klonów, bo oni z tego słyną!

- I co myślisz, że sobie poradzimy? - zapytał się Robert

- Musimy. Chyba, że będziesz chciał widzieć tutaj tą całą bandę ponownie na szczycie.

- Raczej nie chcę - odpowiedział Robert. - Wybaczysz, ale muszę już wyjść.

- Oczywiście Robercie. Do zobaczenia. - odpowiedział i odprowadził Roberta wzrokiem do drzwi. Mężczyzna wyszedł z Pałacu szybkim pędem do auta w którym siedziała tajemnicza postać. - Łyknął wszystko? Doprowadzi do wojny z Rotrią?

- Nie zamierza wojować z nimi. Czeka na ruch Al Rajnu - odpowiedział Robert

- Robercie, wiesz po co tutaj jesteś?

- Wiem i nie musisz mi o tym mówić.

- Scholandia będzie Ci wdzięczna. Uciekam nim ktoś się zorientuję, że jestem. - Robert wyszedł z samochodu, a ten odjechał. Robert patrzył jak ciemne auto odjeżdża.

###

Teutończycy z Danielem Chojnackim odpierali atak Laurencjusza. Yennefer raz po raz siekała Sarmatów na kawałki brudząc piękny korytarz krwią. Ma Hi at Atera zszokowany cofnął się do wyjścia. Roland, Krzysztof i Daniel już mogli tylko obserwować walkę żony Heacha z resztą Sarmatów. Po chwili sam Laurencjusz zniknął z rezydencji Chojnackiego, a reszta mogła odetchnąć z ulgą.

- Co Ty najlepszego zrobiłaś?! No kurwa! - krzyczał wściekły Daniel. - Tutaj mamy z 10 trupów. Co mam z tym zrobić?

- Nie martw się. Ja to załatwię zaraz - odpowiedziała Yennefer. - Chciałeś żeby to nas posiekali? Bo na schwytanie nie zapowiadało się.

- Mogłaś ich ogłuszyć, a nie od razu siekać. Mój drogi dywan, moje panele. Nawet nie wiesz ile to kosztowało! To po moich dziadkach jeszcze.

- Weź nie pierdol - powiedział Roland. - Gdyby nie Yennefer w najlepszym wypadku siedzielibyśmy w lochach książęcych.

- Cicho, cicho! - krzyknął Krzysztof. - Odpalcie telewizor bo coś mi tutaj nie pasuje. Laurencjusz za szybko zrezygnował. - Daniel odpalił szybko telewizję. Główny kanał nadawał cały czas informacje. Widać było otrutego Aleksandra IV, w pośpiechu wychodzącego Księcia, Roberta oraz Aleksandra, a także odezwę, która wzywa bezczynnych żołnierzy do stawienia się w jednostkach.

- Coś jest na rzeczy - powiedział Daniel.

- Jak myślisz, co? - zapytał się Roland

- Wojna z Rotrią? Przecież otruto Aleksandra IV na naszym podwórku. Ktoś musi się dowiedzieć co się święci. Tylko kto to będzie?

- Ja się dowiem! - zgłosiła się Yennefer. - Pojadę do Al Rajnu!

- Dlaczego do Al Rajnu? - zapytał zaskoczony Daniel

- A gdzie są największe siatki szpiegowskie?

- No w Al Rajnie

- To już masz odpowiedź. Może już spróbujemy stąd wyjść. Ubierz nas jakoś po Sarmacku i wyruszymy na dworzec czy tam lotnisko. Coś co kursuje i pojedziemy czy polecimy.

- Dobrze kochani. Pójdźcie sobie do szafy i się przebierzcie. Ja będę musiał zmyć krew i pozbyć się ciał. Ale coś czuję, że sam będę musiał się ulotnić. Laurencjusz wszystko widział.

Teutończycy ubrali się w eleganckie ubrania. Podążając do wyjścia musieli omijać zwłoki. Ich uwagę zwrócił brak Daniela, który do tej pory im towarzyszył. Zależało im na czasie, więc szybko wyszli z domu i udali się na dworzec. Po drodze widzieli wiele spalonych samochodów i budynków w gruzach. Nie mieli pojęcia jak mają dostać się do Teutonii, ale na ich szczęście przy jednym z samochodów stał nie kto inny jak Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski.

- Kogo my tu mamy. Yennefer, Roland oraz Krzysztof. Próbujecie się pewnie dostać do Teutonii!

- Próbujemy, też do Teutonii podróżujesz? - zapytał Krzysztof

- Oczywiście! Zabrać Was?

- Jak najbardziej! - odpowiedział Roland

- Tylko ja nie pojadę z Wami. Udam się już z tego miejsca do Al Rajnu - powiedziała Yennefer.

- Nie lepiej z Teutonii kochanie - zapytał Roland

- Nie, uciekajcie już bo może być jeszcze problem - powiedziała. Roland rzucił się jej w ramiona i pocałował. Yennefer odwzajemniła i poszła w drugą stronę. Teutończycy wsiedli do auta i wędrowali w kierunku wybrzeża. Jedynie Roland zastanawiał się nad postępowaniem swojej żony. Dlaczego to ona nagle chciała jechać do Al Rajnu.

###

Pałac Sułtana Osamy Bin Ramzaniego w którym przebywała Rihanna był ozdobiony ze wszystkich stron złotem. Wprawił w osłupienie Helwetyka, który za czasów książęcych mieszkał w Pałacu, jednak ten przewyższał go pod każdym względem. Markus również patrzył we wszystkie strony. Nie mógł się skupić na jednym szczegółu. Przeszli do głównego pomieszczania, który przypominał salon. Usiedli i zaczęli omawiać plany.

- Rihanno. Zacznijmy od tego, że Twoja pewnego rodzaju umowa z Karoliną była fatalna w skutkach, które możemy obserwować teraz. Wkroczenie wojsk do Rotrii i połączenie jej z Sarmacją jest najgorszym co mogło Sarmatów spotkać. Teraz musimy jakoś to odkręcić - mówił Helwetyk

- I od czego zaczniemy co? Mleko się rozlało, Karolina już jest pewnie stracona. Zaczną się pogromy. Jeśli Yennefer tutaj nie dotrze, to też ją dopadną. Zostanie mi tylko spędzenie reszty życia na tej pustyni.

- O ile Ci pozwolę - uśmiechnął się Osama

- O! Jeszcze ten stawia mi jakieś warunki i grozi.

- Może posłuchasz Helwetyka - powiedział Markus. - Zaufaj nam.

- Dobrze Rihanno. Rozumiem Twoje obawy. Sam bym się martwił. Jednak jakbyś chciała popatrzeć to każde z nas jest w tym samym punkcie. Bez siebie nie przeżyjemy. Kontaktowałem się z Danielem. Po zamachu na Zbyszka miał uchronić Teutończyków wśród których jest Yennefer. Jeśli dobrze pójdzie to lada dzień dotrą tutaj. Martin i Vladimir też powinni dotrzeć. Jeżeli nie przyjadą to będziemy rozmawiać z nimi w ich środowisku. Plan jest taki, że obsadzimy Vladimira, Martina i Daniela w prowincjach i za pomocą ich zburzymy ład w Sarmacji. Wskutek prowokacji doprowadzimy do wojny domowej z którą Robert sobie nie poradzi.

- Mówisz Robert - przerwała Rihanna Helwetykowi. - A co z Tomaszem?

- Myślisz, że kto teraz będzie rządzić - zapytał się Helwetyk.

- Raczej Tomasz, a kto ma inny rządzić.

- Głupiutka jesteś czy co. Jasne, że Robert. Gdyby nie on, Tomasz by nie wrócił do Sarmacji. To von Thorn będzie miał największy wpływ na władzę. I tak jest Kanclerzem. Powróćmy do naszego planu. Wojna domowa rozprzestrzenia się po całym kraju. Nasi ludzie będą nieustępliwi i nikt nie przyjmie propozycji pokoju. W związku z tym Al Rajn wkroczy z misją pokojową na tereny Księstwa Sarmacji wraz z nami. Przejmiemy władzę i uspokoimy sytuację.

- A co jak się nie uda jej uspokoić? Co jak przykładowo, któraś osoba zdecyduje się działać wbrew planu? - zapytała Rihanna

- Myślisz, że po co jest Yennefer? Jest na tyle bezwzględna, że załatwi każdą osobę, co się sprzeciwi.

- Super - powiedziała Rihanna. W oddali pałacu słychać było głosy. Osama spojrzał w dal i rozpoznał postacie.

- Kochani, a to jest Wasza ochrona, która mam nadzieję sprawi, że będziecie czuć się bezpieczniej - wskazał na mężczyzn o dość sporej posturze. Rihanna wyglądała na zadowoloną z całej sytuacji. Helwetyk z Markusem wydawali się zaskoczeni.

- Jeśli to konieczne przyjmę ochroniarza z największą radością - powiedział Markus. - Czy mamy jeszcze coś do omówienia? - zapytał

- Myślę, że nie. Będziemy już jechać. Osama, jedziesz z nami? - zapytał Helwetyk

- Nie, muszę jeszcze coś omówić z Rihanną. - odpowiedział. Markusem z Księciem-Seniorem wyszli i udali się do samochodu wraz z ochroną. Osama patrzył przez okno, obserwując auto w którym znajdowali się mężczyźni. Rihanna podeszła do niego, a ten powiedział jej. - Będziesz Królową Sarmacji!

- Królową? Przecież mamy Księstwo!

- Dni Księstwa są policzone - uśmiechnął się i nalał wina. Rihanna wypiła lampkę i zastanawiała się nad jego słowami.
###

Sorcha spadała w ramiona klona Mikołaja Torpeda. Była bardzo przerażona. Jednak gdy wylądowała nic nadzwyczajnego się nie stało. Mężczyzna był zszokowany kobieta i postawił ją na ziemi. Oddalił się w tył i zaczął znikać. Dokładnie to zaczął się rozpływać w powietrzu. Po chwili nie było po nim żadnego śladu.

- Sorcha co z nim zrobiłaś? - zapytał Vladimir. - Zabiłaś byłego Wicekróla Baridasu? Jesteś zajebista!

- Przestań pierdolić. To klon! - krzyczała Sorcha. - Nie widzę Beznadzieja! Zejdźcie na dół!

- Jan Grimknur oraz Vladimir biegli w dół tak jak mogli. Z powodu swojej wagi mieli pewne problemy, jednak po chwili już byli na dole. Zobaczyli Sorchę, która szukała Beznadzieja.

- Jak go nie znajdziemy to będzie problem! Usłyszał o naszych planach. Wyda nas i będzie trzeba się go pozbyć

- To musimy go znaleźć - odrzekł Jan. Gęste krzaki w oddali przyciągnęły jego uwagę. Podszedł i znalazł Beznadzieja całego poobijanego i mocno zakrwawionego.

- Mam go! Podejdź tu! - zawołał Vladimira. Oboje chwycili Beznadzieja i zaczęli wnosić go do budynku. Mieli problem z wniesieniem jednak udało im się. Sorcha poszła za nimi. Położyli mężczyznę w pokoju i poszli do salonu. Wiedźma pobiegła do kuchni rozpuszczać zioła.

- Co Ty robisz? - zapytał Vladimir

- Ziółka na zanik ostatnich 24 godzin. On nie może pamiętać naszej rozmowy.

- Też mam taką nadzieję, że nie będzie pamiętać. Bo jeśli tak, to będzie źle
Sorcha poszła z ziołami do Beznadzieja. Napoiła mężczyznę i położyła się obok niego. Nikt nie wie, że zioła, które mu dała niekoniecznie były na zanik pamięci.


Serdecznie dziękuję za przeczytanie pierwszej części Oszukanych! Przewiduję 10 części, zatem najbliższe 3 miesiące spędzicie ze mną! Zapraszam już za tydzień do przeczytania kolejnej części!
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Alfred Fabian von Tehen-Dżek, 03.05.2018 r. o 14:30:47
Tez bym chciał mieć tak lekkie pióro.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 03.05.2018 r. o 14:40:51
@AFvTD dziękuję za to :) można się wyrobić. Polecam dużo pisać :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Albert Felimi-Liderski, 05.05.2018 r. o 12:39:57
Najwyższy czas! Życzę wytrwałości :)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany