5901. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
192. dzień panowania Roberta Fryderyka
Trybuna Diuków, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 27.03.2018 r. o 15:33:53, tantiemy: 9 910.00 lt
[El Presidentes] Pedro Juniorez
Sf8NT7Wq.png


Sancho Juniorez


S
zalony krwiopijca i prześladowca? Władca bez talentu, który podczas swego krótkiego panowania zdołał skonfliktować się ze wszystkimi poddanymi? Zdrajca swego narodu i wiary, sprzymierzony z puntyjskimi dzikusami? A może przeciwnie, wielki lider i wizjoner, któremu na drodze stanęły wypadki dziejów oraz nie rozumiejący go oponenci? Postać Pedra Junioreza do dziś budzi wiele kontrowersji. Dziś spróbujemy rzucić nieco światła na osobę drugiego z kolei El Presidente.


I. Dzieciństwo i młodość


J
ego data urodzenia pozostaje nieznana, lecz szacuje się ją na ok. 1725 r. Był synem brata Sancha Junioreza - Fredra. Wczesną młodość spędził kształcąc się na uniwersytetach w Ferze i Czarnolesie. Jednak wraz ze śmiercią Fredry został w 1741 r. wezwany do Soli. Sancho Juniorez chciał mieć swego potencjalnego następcę przy sobie. Schyłek rządów starego El Presidente zdominowały rozgrywki dworskich koterii, których przedstawiciele wywodzili się głównie z senatu. Najsilniejsza z nich była skupiona wokół złowrogiego szefa tajnej policji - Velázqueza oraz jego syna, który robił błyskotliwą karierę w marynarce wojennej. W rozpoczynającej się rozgrywce o schedę po stojącym już nad grobem Sancho, Velázquez postanowił postawić na Pedra. Na czele opozycji stał szambelan Martin Jueves del Sol Olivardo, pochodzący ze starej patrycjuszowskiej rodziny, która zdołała przetrwać piracki pogrom i reformy Sancha. Martin lansował kandydaturę młodszego brata Pedra - Gomeza.

c6TS01Sw.png
Stary Velázquez
1PM1rGUv.jpg
Młodszy Velázquez


O
bie partie walczyły bezpardonowo, dusząc lub wchłaniając mniejszych przeciwników. Jednak dzierżący żelazną ręką cały aparat siłowy państwa Velázquez miał ogromną przewagę nad oponentami. Nie cofał się przed podżeganiem, oszczerstwem, a nawet zabójstwem. Wreszcie, w 1745 r., zmarł Sancho Juniorez. Nie wiemy czy i kogo wyznaczył na następcę. Dość, że dzięki pogróżkom, naciskom i przekupstwom Velázquez zmusił senat do obrania nowym El Presidente Pedra Junioreza. Del Sol Olivardo domagał się wprawdzie wspólnego głosowania Kortezów i senatu, ale groźba nasłania nań morderców zamknęła mu usta.

Z
dawałoby się, że pozycja nowego władcy północnej Tropicany została mocno ugruntowana, ale już na początku spotkał ją mocny cios. Zaledwie po dwóch miesiącach od głosowania w senacie zmarł stary Velázquez. Oficjalną przyczyną jego śmierci była jedna z tropikalnych chorób, istnieją jednak uzasadnione podejrzenia, iż został otruty. Jego machina szpiegów i tajnych agentów zaczęła się rozlatywać bez swego przywódcy. Pedro Juniorez nie przejął się tym jednak zbytnio. Nadal miał oparcie we flocie, kierowanej przez młodszego Velázqueza, który wkrótce stał się głównym doradcą i pierwszym ministrem w Wysokim Gronie. Pierwsze działania El Presidente skupiły się na renowacji ogromnej, lecz nieco już przestarzałej floty. Wymagało to jednak pieniędzy, więc Pedro zarządził podniesienie podatków. Nie wiedział, jak brzemienne skutki będzie miała ta decyzja.


II. Początek buntu



P
odatki najbardziej miały dotknąć bogatych kupców z Soli. Sprzeciwił się temu senat, podburzony przez del Sol Olivardo. Stary patrycjusz przedstawił Pedrowi żądanie oktrojowania konstytucji, która określałaby zakres działań senatu, dotąd zależnego wyłącznie od łaski lub niełaski El Presidente. W zamian senatorzy obiecywali zgodzić się na wyższe podatki. Wściekły Pedro odmówił wszelkich ustępstw i zapowiedział, że "wyciśnie całe złoto z naszych tłustych bebechów", jak pisał w jednym z listów Olivardo. Otrzymawszy taką odpowiedź patrycjusz wrócił do senatu, gdzie wygłosił przemowę jawnie wzywającą do obalenia tyrana i zastąpienia go jego bratem, Gomezem. Senat niemal jednogłośnie proklamował akt detronizacji Pedra. Jednak El Presidente był już na to przygotowany. Siedzibę gremium otoczyli żołnierze pod dowództwem Velázqueza. Wszyscy senatorowie zostali aresztowani, a prowodyrzy, na czele z samym Olivardo, straceni już następnego dnia. Reszta poszła na zesłanie do Punty. Pedro powołał nowy, w pełni sobie uległy skład senatu, który już do końca jego panowania miał być mu we wszystkim powolny.

S
konfiskowane majątki zbuntowanych senatorów pozwoliły na unowocześnienie floty oraz armii. To skłoniło El Presidente do snucia planów o podbojach. Postanowił zrezygnować z izolacjonistycznej polityki swego stryja. W 1746 r. na dworach Gellonii, Sarmacji i Trzyczaszkowa pojawili się tropicańscy ambasadorzy. Republika zaczęła aktywnie brać udział w rozgrywkach dyplomatycznych tych trzech księstw. Dodatkowo Juniorez rozpoczął przygotowania do wyprawy mającej na celu podbicie podzielonego państwa piratów na południu wyspy.

W
szystkie te działania nie podobały się jednak właścicielom ziemskim spoza Soli. Choć w ciągu panowania Sancha grupa ta mocno się rozwarstwiła, to nadal panowała między nimi względna równość majątkowa i wspólnota interesów. W razie wojny to głównie oni zostaliby powołani do armii, co wcale im się nie podobało. Niezadowolenie budziło też to, że El Presidente konsekwentnie unikał zwołania Kortezów. Rozprawa z senatem także nie przyniosła mu popularności. W związku z tym, w 1747 r., gdy Pedro ogłosił pobór do wojska, wizytę złożyła mu delegacja protestacyjna, wybrana spośród posiadaczy ziemskich oraz duchowieństwa rotryjskiego. Żądała zwołania Kortezów i oddania im decyzji o wypowiedzeniu wojny. Pedro oczywiście ani myślał zgodzić się na te warunki. Nie mógł jednak postąpić tak jak z senatem. Członkowie Kortezów byli wyłaniani przez największą grupę społeczną, która dźwigała na swych barkach niemal całą gospodarkę, zasilała szeregi armii i floty. W dodatku poparcie, jakie posiadacze ziemscy zyskali sobie ze strony duchowieństwa potęgowało zagrożenie. Juniorez zrozumiał, że zanim będzie mógł zrealizować swe marzenia o podbojach, musi najpierw gruntownie przygotować się do stłamszenia wewnętrznej opozycji.


III. Prześladowania


W
tedy rozpoczyna się okres, z którego Pedro Juniorez jest obecnie najbardziej znany. Edyktem z 30 sierpnia 1747 r. zrezygnował z funkcji głowy lokalnego Kościoła rotryjskiego oraz zdelegalizował tę wiarę. Nim oburzenie spowodowane rozpowszechnieniem tego dekretu zdołało ostygnąć, rozpoczęły się prześladowania. Legendy głoszą, że przyczyną rozpętania śmiertelnej machiny była odrzucona miłość Pedra do zakonnicy, w rzeczywistości był to jednak czysto polityczny ruch. Juniorez chciał zniszczyć duchową ostoję opozycji, pokazać wszystkim dobitnie, że nie cofnie się przed niczym i w ten sposób złamać wszelki opór. W pierwszym rzędzie dokonano czystek w armii, we flocie oraz samej Soli. W stolicy zamknięto wszystkie kościoły i klasztory, a księży zamordowano. Działania te wywołały bunt części floty stacjonującej w bazie wojskowej w Purpurowym Wichrze. Także w wojskach lądowych wrzało. Wobec tego Juniorez postanowił zwrócić się o zewnętrzną pomoc.

13
listopada w Puncie pojawił się z potajemną misją Velázquez. Obiecał tamtejszym wodzom plemiennym rozszerzenie dotychczasowych przywilejów.300px-Coronado-Remington.jpg Zapewnił, że El Presidente czci dawnych bogów i ma na celu wypędzenie wszelkich białych misjonarzy z wyspy. Przekazał też dekret Junioreza o uznaniu wodza Jasnego Księżyca za króla wszelkich plemion zamieszkujących dżunglę. Był to oczywiście pusty gest, gdyż biali ludzie bali się nawet wejść do dżungli, ale podziałał. Dzicy z Punty zgodzili się wesprzeć "Wodza Słońce" przeciw "białym prorokom". Velázquez opuścił miasto z kilkuset gotowymi na wszystko wojownikami, z którymi począł tłumić bunty żołnierzy oraz siać terror wśród mieszkańców prowincji. Inny współpracownik Pedra, pochodzący z Baridasu Reinhardt Hohenzollern sprowadził okręty almerskiej Hanzy. Zaprawieni w bojach najemnicy rozbili okręty buntowników w jednej z licznych bitew pod Purpurowym Wichrem 12 marca 1748 roku. Jednocześnie jednak na dno poszła większa część z taką pieczołowitością odnawianej przez Pedra floty.

T
o wygasiło na pewien czas rozruchy. Jednak nowe podatki, wprowadzone by opłacić najemników z Hanzy, rozpaliły na nowo żagiew buntu. 20 kwietnia odbył się nielegalny zjazd Kortezów, który podjął decyzję o detronizacji Pedra oraz zawiązał związek zbrojny "w obronie wiary i wolności". Siły związkowców podjęły walkę przeciw dzikim. W odpowiedzi Pedro aresztował najwyższych dostojników kościelnych i zesłał do obozu utworzonego w Puncie. Tam też zsyłano schwytanych przywódców związku. Siły buntowników nie miały większych szans w bezpośrednim starciu, jednak raz rozbijane, odradzały się na nowo w innej części kraju. Wiatru w skrzydła związkowcom dodała ucieczka z Soli Gomeza Junioreza 28 listopada 1748 roku. Dotarł on do oddziałów buntowniczych. Drugie nielegalne zebranie Kortezów, 28 lutego 1749 roku, proklamowało go nowym El Presidente.


IV. Koniec rządów


M
imo tego aktu wojska związkowe ponosiły kolejne klęski. W końcu buntownikom zostały jedynie małe oddziały partyzanckie działające na pograniczu dżungli we wschodniej części wyspy. Wtedy do Pedra dotarły wieści o zjednoczeniu się Republiki Pirackiej. W obawie, by nie spróbowała ona wykorzystać sytuacji i wesprzeć buntowników, wysłał przeciw niej flotę pod dowództwem Velázqueza. Nie miał już jednak otrzymać wieści o losach tej wyprawy (jednak Ty Czytelniku możesz o tym przeczytać tutaj). 20 marca 1750 roku, wskutek zdrady w gwardii El Presidente, Pedro wpadł w ręce Gomeza Junioreza. Po pokazowym procesie został publicznie stracony dwa tygodnie później. Władzę nad północną Tropicaną przejmował nowy El Presidente, ale o tym już w następnym odcinku.

Źródła:

Artykuł ten został opracowany w ramach pracy El Tropicano Instituto de la Memoria. Zobacz też inne prace naszego Instytutu - klik
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 27.03.2018 r. o 15:34:42
Wykorzystano prace: @rybczak @Calisto @ZdrajcaNarodu
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Prokrust Zombiakov, 27.03.2018 r. o 16:20:35
Mogliby dać możliwość @-owania bezpośrednio przy publikowaniu artykułu ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Magov-Zaorski, 27.03.2018 r. o 16:57:11
adfsgd
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Emil Potocki, 27.03.2018 r. o 18:36:26
Tyran czy niezrozumiany reformator? Świetny artykuł!
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Emil Potocki.
Prokrust Zombiakov, 27.03.2018 r. o 20:43:13
@Andro .... o JKM RF też tak będą mówić ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 27.03.2018 r. o 20:45:04
@Zombiakov Miejmy tylko nadzieję, że finał panowania nie będzie podobny.
odpowiedz
Fryderyk von Hohenzollern, 28.03.2018 r. o 05:13:15
Reinhardt Hohenzollern był synem Rudolfa :) Fajna narracja, no i rzecz jasna można się czegoś dowiedzieć o Starosarmacji :) Tym bardziej że analogia do dzisiejszej rzeczywistości jest zatrważająca :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Emil Potocki, 28.03.2018 r. o 05:14:01
Widzę, że nie tylko JW Markiz nie śpi po nocach :D
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Emil Potocki.
Fryderyk von Hohenzollern, 28.03.2018 r. o 05:17:27
Wierny obywatelu @Andro , po jakich nocach xD, mamy nowy dzień piszę z rana bo potem nie będę miał czasu.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Fryderyk von Hohenzollern.
Emil Potocki, 28.03.2018 r. o 05:18:55
To trochę inny wymiar problemu, wczesne wstawanie, ale życzę powodzenia w takim razie i szybkiego fajrantu @Kaizer
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Albert Felimi-Liderski, 05.04.2018 r. o 18:15:32
Bardzo ładna narracja :-)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany