5872. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
163. dzień panowania Roberta Fryderyka
Kuryer Impertynencki, Konrad Jakub Arped-Friedman, 11.03.2018 r. o 00:39:32, tantiemy: 16 435.00 lt
[No. 6] Kim dla mnie jest Robert?
Seria wydawnicza: Felietony Kuryera
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
X8u2tTIh.png
964IDtCN.png
X8u2tTIh.png
E S L I M A R 11 marca 2018 roku
WYDANIE VI
mpPp1rYh.png
X8u2tTIh.png


Witam,


D
zisiejszy felieton będzie krótki, a przy tym dość lekki i przyjemny w czytaniu. Jest to jednocześnie pierwsze wydanie Kuryera odkąd zostałem Kanclerzem. Mimo tego, że postanowiłem trzymać się od różnych rzeczy z daleka — bo nie da się pisać jako "szeregowy obywatel", zaryzykowałem i to zrobiłem.

Zachęcam do lektury i komentarzy — jak zwykle przy takich tematach, dyskusja będzie pewnie ożywiona.


z38IJ797.jpg
Autorem felietonu jest K. J. Arped-Friedman



KIM DLA MNIE JEST ROBERT?


M
oże trochę nie do końca powinienem pisać tutaj takie rzeczy, ale cóż — postanowiłem się tym z Wami podzielić.

Robert fakt, jest trochę kontrowersyjny. Ludzie czasami różnie go oceniają, a zdania co do tego co robi, są podzielone. Na pewno nie jest to ktoś, kto przypadnie do gustu każdemu.

Ja mam do Niego stosunek wbrew pozorom szalenie pozytywny. Przez te lata odkąd rozpoczął swoją karierę, zdobył niezwykła popularność, był wszędzie, zna go każdy w środowisku. Kiedy zaczyna się swoją przygodę z tą formą rozrywki, nie da się prędzej czy później o nim nie usłyszeć. Tak naprawdę miarą tego, czy naprawdę angażujemy się w to co postanowiliśmy zacząć robić jest to, czy znamy Roberta. Tutaj zależność jest prosta — nie znasz go, jesteś jak to się mówi "noobem".


M
imo wieku, wie co to są nowoczesne trendy i dobrze się w nich orientuje. Ale najważniejsze jest to, że to co robi, jest czystą pasją, gdzie nie sposób odmówić mu zaangażowania. To co robi, i jak robi, mnie osobiście mobilizuje do wielu rzeczy. I nie tylko mnie — spod jego szkoły wyszło przecież wielu młodych i zdolnych osób, które dziś same aspirują do przejęcie jego roli.

Ja sam poznałem Roberta na samym początku mojej zabawy — i chociaż wybrałem trochę inną dziedzinę w której się obracam i posługuje się czymś zupełnie odmiennym w tym co robię dziś, to okres jego "mentorowania" do dziś ma olbrzymi wpływ na to co robię. Wiele z chwytów jakie używam, to właśnie to co się od niego nauczyłem.

Bo z młodymi potrafi współpracować świetnie — czy to w roli nauczyciela, czy jako dyrygent, kiedy samemu stojąc na scenie potrafi grać, jednocześnie wpływać na tych, którzy stoją na scenie razem z nim. Chociaż w porównaniu do Roberta, który zawsze gra pierwsze skrzypce, pozostają w cieniu.


N
aprawdę, wiele można powiedzieć o Robercie, ale dla mnie jest pewnym symbolem i wyznacznikiem w moim życiu. Ciężko znaleźć kogoś, kogo szanuję w swoim życiu bardziej — chociaż może nie rzuca się to w oczy.

Jego pracę i dopracowywanie szczegółów widać na każdym kroku. Każdy z nas narzeka, ale jednocześnie i tak musi koniec końców przyznać przed własnym sumieniem, że nie ma drugiej takiej osoby która miałaby taki wpływ na to co dzisiaj robimy. W jakim miejscu jesteśmy i jak podchodzimy do pewnych spraw.

Czasami krytyka jest formą walki z własną zazdrością, chociaż nikt tego głośno nie przyzna. Widzimy nawet najmniejsze potknięcia, nawet jeżeli wcale ich nie było, tylko dlatego, że sami boimy się własnych upadków. A przecież zapominamy, że tych pozytywnych rzeczy jest o wiele, wiele więcej.

To, co dzisiaj robimy i w jaki sposób, to efekt i wypadkowa tego, co kiedyś zapoczątkował Robert. Każdy aspekt tej dziedziny został wcześniej czy później przez niego rozwinięty. Sama natomiast sława rozchodzi się o wiele dalej niż ojczysty kraj.

I to jest osiągnięcie, z jakim trudno dyskutować czy się z nim mierzyć. Ja sam mogę co najwyżej pomarzyć, żeby mieć równie owocną karierę.

Dlatego na pytanie kim dla mnie jest Robert mogę z pełną świadomością odpowiedzieć — kimś, bez którego nie wyobrażam sobie tego życia.

Na zawsze w moim sercu — Robert McDuffie, światowej sławy amerykański skrzypek, który bezbłędnie interpetuje mojego ulubionego kompozytora muzyki minimalistycznej Philipa Glassa, zwłaszcza w jego Koncercie Skrzypcowym numer 1. Mam nadzieję, że nie jestem jedynym w Sarmacji który go słucha i szanuje.

Szalom




Dla „Kuryera Impertynenckiego” — Konrad J. v-hr. Arped-Friedman



ZJC1Ro1B.png



X8u2tTIh.png
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Andrzej Fryderyk, 11.03.2018 r. o 00:45:36
Serduszko moje podyktowane jest humorem jakiego nam ostatnio chyba brak. Bez złośliwości wobec kogokolwiek – szczerze się zaśmiałem :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Emil Potocki.
Daniel Chojnacki, 11.03.2018 r. o 11:24:11
G E N I A L N E :D
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Piotr II Grzegorz, Emil Potocki.
Defloriusz Dyman Wander, 14.03.2018 r. o 01:19:02
O MAJ GAD xD
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany