5847. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
138. dzień panowania Roberta Fryderyka
Przelane na Papier, Jan Grimknur, 09.03.2018 r. o 08:08:11, tantiemy: 6 403.00 lt
Fer 2.0 - Krater #01.1

Budowy Feru ciąg dalszy, z racji piastowanej funkcji (mimo, że Piastem nie jestem), jestem zmuszony dużo podróżować, staram się to czynić nie tylko realnie, ale także i wirtualnie. Z podróży swych czerpię wiedzę, a także swoje umiejętności, a dodatkowo „kradnę” co tylko popadnie. „Złodziej!” – pomyśli co głupszy, ale prawda jest taka, że nie przywłaszczam sobie rzeczy materialnych, szlajam się po świecie i podpatruję co jest fajne, a czego my w Ferze nie posiadamy i jeśli tylko jestem w stanie przenoszę to w nasze wspaniałe realia (tak jak to miało (lub mieć będzie) miejsce z poprzednimi dzielnicami, chińską oraz hinduską (archiwalna, która ma spore szanse na pojawienie się w przyszłości)).

Tym razem rzuciło mnie w strony czarnego lądu. Pomyślicie sobie pewnie, że kraina ta zawdzięcza swą nazwę wspaniale czarnej ziemi, urodzajnej we wszystko w co może być urodzajna najwspanialsza z ziem. Jesteście wtedy jednak w błędzie, ziemia jest pomarańczowa, wypalona słońcem, a czarni są ludzie (przy czym sprawdziłem, nie jest to kolor czarny, a jedynie mocno ciemny, jednak ze względu na uproszczenia zaczęło się ich zwać czarnymi, gdyż takie kolory jak akwamaryna czy łososiowy w odniesieniu do ludzi brzmią po prostu idiotycznie). Byłem już tutaj kiedyś, dzięki poprzedniemu wyjazdowi byłem w stanie zapoznać Sarmatów z lokalnymi trunkami, jednak tym razem postanowiłem przywieźć ze sobą coś więcej, coś większego, coś naprawdę mega.

Moje pierwsze kroki skierowałem do sklepu alkoholowego, wiadomo, potrzeba się zresetować, naprowadzić na odpowiednie tory. Kolejne kroki to wielokrotne powtarzanie wyjazdów na Safari, polowania i kolejne wizyty w sklepach alkoholowych. Podczas jednej z liba… degustacji szlachetnych trunków, postanowiłem pominąć kolejne safari, a miast tego udać się w miejsce, które przypomina mi Fer, w jakąś kompletną dziurę. Nic nie jest dziurą bardziej niż dziura po meteorycie, a nic nie jest większą dziurą jeszcze bardziej niż dziura po jeszcze większym meteorycie. Postanowiłem, przybyłem, zobaczyłem i… zapragnąłem, zapragnąłem mieć coś podobnego w naszym nowym Ferze. Tak narodził się w mojej głowie pomysł stworzenia pierwszego krateru meteorytowego w Księstwie Sarmacji (przy okazji największego).

uv57P7K1.jpg
Oryginalny krater meteorytowy, który natchnął mnie do stworzenia...

Za pracę zabrałem się jeszcze przed powrotem do Księstwa, wszak zbudowanie takiego krateru to wielkie wyzwanie, wielkie przedsięwzięcie… Zanim wiec faktycznie zabrałem się za robotę, postanowiłem popytać się u źródła, jak się buduje taki krater, co jest niezbędne przy jego budowie, ile czasu z tym schodzi i jak w ogóle się za to zabrać. Miałem tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi, wszyscy patrzyli się na mnie jak na wariata i z politowaniem kiwali głową. Dla mnie to było proste, nie chcieli się podzielić swoim cudem z resztą świata, ale to normalne, ludzie bywają czasami obrzydliwi w swoim zachowaniu, w swojej zachłanności. Postanowiłem poradzić się u specjalisty (nie psychiatry, jak mi wiele razy sugerowano), skierowałem więc swe kroki prosto do pobliskiej uczelni, osoby światłe, na pewno docenią moją chęć poznania i podzielą się swą wiedzą.

Na uczelni powitał mnie Mufasa N!xon (tak, wykrzyknik w nazwisku!), który nie miał dobrych wieści, przedstawił przede mną jedynie złe wieści, wszystko zaczynało klarować się w moim umyśle. Do powstania krateru meteorytowego niestety potrzebnych jest kilka rzeczy, których niestety nie da się zorganizować nie tylko w Ferze, ale także w całym Księstwie Sarmacji. Okazało się, że do budowy takiego obiektu niezbędny jest potężny meteoryt rozpędzony do olbrzymich prędkości, miejsce w który taki meteoryt uderzy, dodatkowo jakieś jeziorko dla estetyki, dziki zwierz, no i ogrom czasu… Tak czasu, niestety dowiedziałem się jeszcze jednej rzeczy, otóż w momencie kolizji, powstają straszliwe siły, które zniszczyłyby Fer jeszcze bardziej niż ostatnie trzęsienie ziemi i powódź, zginęliby prawdopodobnie wszyscy, a dodatkowo potrzebowalibyśmy ogrom czasu na uspokojenie zniszczonej przez niszczycielską moc atmosfery.

Ale nie poddałem się, w mojej głowie zaświtał nowy pomysł…
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 09.03.2018 r. o 08:22:09
Plan już w głowie jest, teraz tylko przelać go na papier i gotowe. Jeśli jednak ktoś ma jakieś pomysły, proszę nie bać się podzielić publicznie lub w odpowiednim wątku. Dyskrecji nie gwarantuję, ale wiadomo jak jest, w środku wszyscy jesteśmy psycholami.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Prokrust Zombiakov, 09.03.2018 r. o 11:22:39
Tajna nauka tworzenia kraterów pasowałaby jak ulał do niezrealizowanej koncepcji UNA - Uniwersytetu Nauk Alternatywnych ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 09.03.2018 r. o 16:21:30
@Zombiakov zwłaszcza na wydziale AIDS, tylko jeszcze nie wiem co skrót mógłby znaczyć. :-D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Susanne Delfina Kierkeller, 09.03.2018 r. o 17:29:58
Ja najbardziej chciałabym zobaczyć akwamarynowego człowieka, może uda się przewieźć jednego do Sarmacji...?
...zapłacę.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Albert Felimi-Liderski, 11.03.2018 r. o 19:32:29
Kto to widział kratery budować?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 12.03.2018 r. o 07:17:51
@Albert sam się nie zbudują...
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany