5931. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
222. dzień panowania Roberta Fryderyka
Park Stołeczny, Konrad Jakub Arped-Friedman, 01.02.2018 r. o 01:28:14, tantiemy: 9 774.00 lt
Kampania wyborcza — szczegóły operacji BOCIEK
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Dobry wieczór,

Dzisiaj długo wyczekiwany artykuł o szczegółach akcji BOCIEK. Wprowadziłem do niego kilka poprawek, więc publikacja się trochę spóźniła. Wbrew jednak twierdzeniom niektórych, program jest i ma się dobrze, a to jest najważniejsze. Nie wiem czy istniał do tej pory jeden i spójny program rządowy który realizowałby przecież najważniejszy od zawsze aspekt mikropaństwa, jakim jest bez wątpienia polityka demograficzna.

Fajnie byłoby, gdyby plan ten nie skończył się na publikacji w niniejszym artykule i dostąpiłby chociażby częściowej realizacji już po wyborach. Tutaj jednak decyzja nie należy do mnie, a do Was — decydujecie w sposób wiadomy i niepotrzebujący szerszych wyjaśnień.

Do rzeczy — całość podzieliłem na cztery etapy:
  1. Etap wstępny
  2. Etap wewnętrzny
  3. Etap ekspansji
  4. Etap utrzymania wzrostu

ETAP WSTĘPNY

Są to wszystkie te zadania, jakie należy przedsięwziąć na gruncie czysto sarmackim, jeszcze zanim dokładnie opracujemy szczegóły. Plan trzeba przepuścić przez konsultację społeczne i w ramach narodowej debaty ustalić rozwinięcia głównych, nakreślonych kierunków.

Nie, nie jest to stara praktyka “burza mózgów, trochę dyskusji i temat umiera śmiercią naturalną”. Co i jak należy zrobić jest opisane w dalszych częściach, co nie zmienia faktu, że odprawę przed bitwą przeprowadzić należy — zapoznać ludzi z planem, wyznaczyć zadania, dowódców, nakreślić cele i dogadać środki realizacji. I właśnie na tym etapie chodzi głównie o:

  • Doprecyzowanie szczegółów tych założeń, które znajdą się w dalszych częściach,
  • zebranie odpowiednich osób, którzy stanowiliby główny organ doradczy i byli swego rodzaju radą nadzorczą do dalszych działań,
  • zrobienie quasi spisu powszechnego, porządkując ludzi według ich realnych umiejętności i zdolności — trzeba zorientować się ilu mamy grafików, informatyków, artystów, ludzi bawiących się w realu w marketing czy poważniejszy biznes, kto ma dostęp do jakich mediów i jakich znajomości mógłby użyć.

Mając te informacje, możemy skutecznie nakierowywać ludzi do odpowiednich zadań. Trzeba zrobić przegląd broni i amunicji, sprawdzić co mamy w ekwipunku, żeby potem po prostu wyjmować niezbędne itemy z plecaka.

I tak, mając odpowiednią wiedzę o zasobach ludzkich, w kolejnych etapach wiemy do kogo i w jakiej sprawie napisać, kogo o coś poprosić, kto mógłby pomóc w konkretnych zadaniach. Trzeba też wstępnie rozdzielić “karty powołania” do mobilizacji w przyszłości. W kolejnych etapach jest konkretna robota do wykonania, a mając zaplecze i sztab, łatwiej będzie wszystko ogarnąć.

Na tym też etapie należy się zastanowić, czy możemy sobie pozwolić na użycie realnej kasy. Zbiórka na serwer pokazała, że zrzucając się symbolicznymi kwotami, możemy nieco funduszy wyskrobać. Wiadomo, że poważniejsze reklamy kosztują, ale odpowiednie użycie środków, nawet przy skromnych zasobach, to zawsze coś więcej, niż nic.

Oczywiście ten akurat aspekt jest kontrowersyjny, dlatego zaznaczam, że należy się zastanowić czy to ma w ogóle sens — z serwera korzystamy wszyscy, cena i sposób dysponowania środkami jest jasny i niebudzący wątpliwości. Czy ludzie zrzucaliby się tylko po to, żeby jedynie spróbować ściągnąć tu kogoś więcej, gdzie można utopić całość kwoty, to sprawa nie taka prosta. I między innymi takie szczegóły należy dogadać na tym etapie, a jeżeli się na to zgodzimy - zebrać kilka osób, które czuwałyby nad tym co się z tą kasą dzieje. Najlepiej w najbardziej uczciwy sposób - niech kontrolują to ci, którzy tę kasę wpłacili - ŻADNA decyzja finansowa nie może być podjęta bez ich każdorazowej zgody.

Po zorientowaniu się w naszej sytuacji, opracowaniu wstępnych szczegółów, zebraniu ludzi i dogadaniu kwestii finansowej i wypracowaniu konkluzji, możemy przejść do kolejnego etapu

ETAP WEWNĘTRZNY

Na tym etapie, trzeba ogarnąć wszystko to, co należy do aspektów rządzenia państwem.

Po pierwsze, trzeba wreszcie wziąć się za IES — powołać aktywnego Ministra Edukacji, od którego będziemy mogli coś wymagać. Zebrać grupę mentorów, która ASAPem mogłaby reagować na każdego nowego mieszkańca, jaki pojawiłby się w przyszłości.

Potrzebna jest spójna strategia postępowania z nowym graczem — po powitaniu na forum, z odpowiedzią musi przyjść Książę, Rząd, oficer dyżurny KSZ i mentor, który napisałby na priv.

Musimy przede wszystkim stworzyć od zera - nie poprawiać, ale zrobić nowe - poradniki dla młodych, gdyż obecne tylko straszą. Przepchać przez Sejm kilka nowelizacji ustaw, które jedynie podkładają kłody pod nogi i zniechęcają do grania, tudzież wypisać w krótkich punktach jakieś podstawowe zasady rządzące się naszą społecznością.

Wielu młodych odpalając Dziennik Praw, po jego pobieżnej nawet lekturze, ma odruchy które skłaniają do zrobienia formatu C:, nie wspominając już o dalszej grze w Sarmację. Dlatego takie rzeczy jak zakaz agitacji innych mikronacji czy elementarne przepisy karne, należy opracować w formie kilku punktowego, łatwego do czytania “regulaminu”. Nie ma to zastępować DP, ale być pewną ściągawką dla młodych.

Trzeba przebudować lekko forum i wziąć się za IRCa — teoretycznie dla niezalogowanych wisi informacja, że w przypadku problemów czy pytań, warto wejść na kanał. W praktyce wiemy na ile jest to efektywne.

Wchodząc na Sarmację, nie bardzo wiemy z czym się to je, i co to właściwie jest. Nowy człowiek szuka informacji nie tylko ściśle na naszych serwerach, ale w ogóle w internecie. Dlatego pasowałoby wziąć się za polską Wikipedię, a także pobieżnie przetrzepać Micropedię — to są dwa główne źródła, z których takie osoby czerpią informacje.

Przydałoby się też stworzyć aplikację, która prowadziłaby za rękę nowo zarejestrowanych graczy. Były już pomysły małego okienka w prawym, dolnym rogu, gdzie wylistowane byłyby podstawowe zadania “to do”. Takie małe questy, które młody mieszkaniec mógłby wykonać, przy okazji ucząc się trochę Sarmacji. Poradniki to suche teksty, które jedynie straszą i zniechęcają do czytania.

Dalej, do NIA można dokooptować kilku informatyków ad hoc, którzy na bardziej luźnej i niezobowiązującej zasadzie, doraźnie pomogli zrobić to i owo - oczywiście nie za darmo. Problemem obecnie jest to, że mamy zbyt duże rozproszenie potencjału i wykonywanych zadań. Tworzone jest równocześnie kilka systemów, które nie są ze sobą powiązane, nie są docelowo przeznaczone dla całej Sarmacji, gdzie koniec końców, żaden z nich nie wychodzi poza fazę beta testów.

Dlatego stworzenie jednego i spójnego programu strategii rozwoju informatycznej, powinno zebrać do kupy te kilka niezależnych dzieł. Efekt skali w naszej sytuacji powinien się sprawdzić, a zebranie ludzi w jednym gronie i przynajmniej koordynacja wzajemnych poczynań, razem z doraźną samopomocą wewnątrz tego organu, nie jest przecież złym pomysłem.

Tym sposobem możemy co jakiś czas dodawać jakieś drobne funkcjonalności do systemu. Im więcej możliwości do klikania, tym lepiej dla nas wszystkich.

Podsumowując ten właśnie etap — polegać ma on na stworzeniu gruntu pod dalszą działalność. Po fazie ustalania planu, należy wspólnymi siłami próbować tworzyć naszą rzeczywistość. Bo strategia demograficzna to nie jest coś, co wykona jakaś określona i zamknięta spec-grupa typu Rząd — trzeba zaangażować możliwie największą rzeszę Sarmatów.

Na pewno będzie trzeba przepchać kilka ustaw przez Sejm, główną rolę w tym etapie mają grać organy państwowe, które odpowiednio skorzystałyby ze swoich uprawnień i pokierowałyby pracą innych.

ETAP EKSPANSJI

Rzecz póki co najtrudniejsza, ale o dziwo, i tak łatwiejsza niż mogłoby się wydawać.

Tutaj już przechodzimy do właściwej części programu, czyli pozyskiwaniu nowych graczy. W grę wchodzi głównie wielopoziomowy marketing. Akcja musi objąć jak największy zakres Internetu. Potrzebna jest bomba, która niestety ma określony czas działania, który jest krótki. Mamy jedną szansę, potem będziemy spaleni.

Dlatego trzeba jednocześnie odpalić wszystkie części tego etapu, jeżeli cała akcja ma zyskać na powodzeniu.

Po pierwsze, naszym celem powinny być te media, które są stosunkowo często odwiedzane, a z różnych powodów, niekoniecznie trzeba płacić za próbę zareklamowania się. Na pewno pierwsze co przychodzi na myśl, to Wykop. Można się przebić o ile zrobimy coś ciekawego, a te kilka tysięcy użytkowników dziennie, to kopalnia złota w naszym przypadku.

Dalej — można od biedy spróbować zaangażować “jutuberów”. Ktoś tam, jakieś tam znajomości w tym temacie miał, a te kilka osób które jakimś cudem spłynęłyby do nas, to zawsze in plus.

Telewizja — konkretnie reportaż. Kilka krótkich felietonów na nasz temat już było. Można jakoś dać cynk i liczyć na to, że przynajmniej jakiś młody dziennikarz z telewizji regionalnej, pociągnie ten temat jeżeli mu w tym pomożemy. Jak nie TV, to prasa czy Internet, cokolwiek, co ma jakichś słuchaczy czy widzów. Nic nie stracimy, najwyżej dostaniemy wiadomość zwrotną informującą o braku zainteresowania tematem.

Można też wykorzystać realne znajomości i kontakty. Nasze szeregi opuściło swego czasu kilkoro ludzi, którzy mogą w ten czy inny sposób się nam przysłużyć. Na przykład, bodaj jest jeden dziennikarz który zaczynał u nas. Wypadałoby chociaż spróbować spisać wszystkie tego typu persony i próbować coś z nich wyciągnąć.

Resztę pomysłów mam nadzieje dotrzemy w trakcie pierwszej fazy operacji. Jeżeli zdecydowalibyśmy się na wariant finansowy, są takie oferty, gdzie można trafić za stosunkowo niską cenę do takich portali, gdzie odbiorcami są młodzi ludzie chętni internetowej rozrywki.

Kontynuując, można zaangażować naszego niezwykle fotogenicznego Księcia. Nie, nie nabijam się. Krótkie wideo z ciekawym przesłaniem i apelem, kogoś kto potrafi dobrze wyglądać i mówić przed kamerą, to zawsze jakiś pozytyw. O ile Ten się oczywiście zgodzi.

Na pewno trzeba stawiać na to, żeby zasięg był możliwie jak najszerszy, bez rozdrabnianie się na to, czy będą to gimnazjaliści czy studenci. Ilość odbiorców reklamy jest najważniejsza, o ile grupa docelowa w miarę pokrywa się z naszym targetem.

Trzeba wykorzystać takie niekonwencjonalne techniki marketingowe, jak marketing szeptany, wirusowy czy ogólnie ambientowy. Trzeba dobrze wyprofilować ofertę w stosunku do odbiorcy. Ale najpierw, trzeba go zdefiniować.

Celem winni być młodzi ludzie, głownie (może trochę “niestety”) gimnazja, potem szkoły średnie i w mniejszym stopniu studenci. Dlatego liczy się takie przebudowanie Sarmacji, żeby miała wodotryski, dużo klikalności i stwarzała przynajmniej pozory gry MMO.

ETAP UTRZYMANIA WZROSTU

Jeżeli chodzi o mnie, tę fazę uważam za najtrudniejszą. Przyciągnąć ludzi do Sarmacji to nie jest problem, problemem jest sprawienie, żeby u nas zostali — i o to chodzi w tym etapie. Nawet najlepsza akcja marketingowa, to będzie jedynie wstęp do poprawy polityki demograficznej. Zakładając, że chociaż minimalnie wzrośnie wskaźnik v-narodzin, błędem byłoby uważanie tego za końcowy sukces.

Trzeba więc opracować plan według którego moglibyśmy zatrzymać i zaangażować w nasze życie nowo przybyłych obywateli.

Przede wszystkim, pobawimy się trochę w keynesizm (już bez wchodzenia w dyskusję, jaki ja czy Wy mamy stosunek do odpowiednika w realu). Na czym miałby on polegać? Na stymulowaniu, nawet czasami sztucznym, tej aktywności wśród młodych, jaką będziemy wiedzieli że ich kręci. SOBOS i ogólne interakcje nowymi mieszkańcami dadzą nam ogólny pogląd, z kim mamy do czynienia - wywiad i rozpoznanie mogą również zrobić “agenci” IESu. Jeżeli okaże się, że mamy osoby zafascynowane wojskiem, w naszym interesie powinno być dostarczanie im pola do aktywności i rozrywki. Dla dziennikarzy - spore dotacje rządowe i zlecenia do zrealizowania, to samo z grafikami, osobami mającymi talent pisarski czy narracyjny. Nawet, jeżeli mielibyśmy przy tym zbankrutować, a do końca nie byłaby nam potrzebna ich praca.

Nie są ważne korzyści dla państwa, rozumiane jako wysoki wpływ do budżetu i tym podobne — oby było co u nas robić, nawet kosztem sztucznego stymulowania tych obszarów, gdzie wydawać by się mogło, za bardzo nie ma co zrobić.

Trzeba premiować ich miejsca wszędzie tam, gdzie nie jest to wypaczenie zdrowego rozsądku — jeżeli mielibyśmy powierzyć czynność X komuś doświadczonemu, albo komuś młodemu i chętnemu, to nawet jeżeli ten młody zrobiłby to gorzej, warto postawić na niego — dopóki oczywiście ten gorszy efekt nie byłby dla nas przesadnie szkodliwy.

Może też jakieś małe parytety w pewnych dziedzinach dla młodych? Może masowy program staży? Stawianie na nich przy obsadzie stanowisk? Nie możemy szczędzić czasu i funduszy, bo w naszym przypadku, zachęcenie do zostania w Sarmacji jest celem pierwszorzędnym.

Mając wiedzę i opierając się na tym, co uzgodnimy wcześniej, warto w pewien sposób przebudować pewne elementy Sarmacji w ten sposób, żeby były atrakcyjne dla przeciętnego gracza w Internecie. Może jakiś mały system levelowania na samym początku, gdzie wykonywałoby się zadania o których pisałem wcześniej — w formie interaktywnego “poradnika” prowadzącego za rączkę. Może też coś, w co dałoby się co jakiś czas klikać, tak jak swego czasu ze smokiem czy odbudową pałacu książęcego — oczywiście, w bardziej atrakcyjny i rozbudowany sposób, chociaż też bez zbędnego kombinowania. Stety, niestety, MMO jest teraz wyznacznikiem “fajności” i jeżeli mają do nas trafić najmłodsi, musimy być kolorowi i zachęcający do zabawy.

Dlatego dla młodszych — musimy upodobnić się do MMO. Dla starszych i dojrzalszych — mamy warstwę mikronacyjną, gdzie polityka, narracja i tekst jest o wiele ciekawszy.

Plan nie jest specjalnie rozbudowany, bo na tym etapie być taki nie może. Jak pisałem, tego nie da się zrobić rękoma kilku osób i trzeba się zaangażować masowo. Stąd, siłą rzeczy propozycje innych mediów które spełniają wyżej postawione warunki, muszą zostać dodane w trakcie etapu pierwszego, podobnie jak reszta szczegółów.

Po opracowaniu tej mapy drogowej, resztę musimy dopieścić już wszyscy razem. Najważniejsze, to z konsekwencją trzymać się planu i się z niego wywiązywać. Problemem do tej pory był słomiany zapał, a nie brak możliwości i pomysłów. I dlatego w tej kwestii, Rząd powinien stać z kijem i czuwać nad całym procesem, a nad Rządem trzeba postawić obywateli również z kijami w rękach, do mobilizowania Rządu.

Rozjaśnienie niektórych punktów i szczegóły "szczegółów" mam nadzieję będę mógł przedstawić już w expose, jeżeli oczywiście uda się szczęśliwie doszlifować tę kampanię.

Póki co, z uwagi na ograniczone zasoby czasowe, a także ograniczenia w ilości tekstu jaki można przeczytać na raz, wystarczyć musi powyższe.

Z mojej strony na dziś to wszystko, kłaniam się
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Helwetyk Romański.
Robert Fryderyk, 01.02.2018 r. o 07:58:40
Doceniam wkład pańskiej pracy w zebranie przemyśleń w formę jednolitego wywodu i spójną strukturę, oraz oczywiście w pomysłu opisanie. Z całą pewnością polityka demograficzna potrzebuje porozumienia ponad podziałami i musi być dziełem całego społeczeństwa. Tu mamy przykład kompleksowego podejścia do tematu. Mam zastrzeżenie do jednej części/kierunku lecz być może do momentu nim by miał on nastąpić (w planie znajduje się w fazie egzekucji) zdanie swe zmienię. Niemniej — czapki z głów za ogrom wykonanej pracy.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Alfred Fabian von Tehen-Dżek, 01.02.2018 r. o 08:29:46
A ja jeszcze nawiązując do klikania - a gdyby tak zamiast po prostu musieć kliknąć, kliknięcie w kielnie przenosi nas do watku, gdzie aby nasz wynik został zaliczony musimy napisać posta? Taka luźna koncepcja.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Helwetyk Romański, Robert Fryderyk.
Prokrust Zombiakov, 01.02.2018 r. o 12:07:20
Tak jak napisał @RCA - bardzo dobra kompilacja różnych problemów (oraz ogólnych idei rozwiązań) istniejących w globalnej świadomości.

1. Poszedłbym bardziej "agile-style" i nie trzymał się etapów. Przykładowo - żeby opracować "prawo w pigułce" (broniąc nowego od DP) nie jest potrzebne zakończenie całego etapu I. Etap IV nie może się wydarzyć po I-III bo zwyczajnie sporo do tego czasu stracimy.

2. Uporządkowanie naszych zasobów ludzkich (czyli takie HR-owe działanie) też chodziło mi po głowie i nie bałbym się użycia pojęcia "gildii". Słowo to jest używane obecnie również w organizacji zespołów IT (model Spotify) - nawet jeżeli się trochę wyświechtało w rpg/wirtualu itp.

http://www.full-stackagile.com/2016/02/14/team-organisation-squads-chapters-tribes-and-guilds/

3. "Etap utrzymania wzrostu" to też nie koniec. Tutaj bym zarzucił standardowym

https://en.wikipedia.org/wiki/PDCA

Czyli coś tam zrobimy, mierzymy, zmianiamy. Jeżeli wzrośnie nam napływ mieszkańców to bez dalszych zmian z czasem strumyczek znowy zacznie przysychać.


4. Reasumując nowy rząd wszystkiego tego nie zrobi - pamiętając o tym, że nie jest to jedyny obszar jego działania. Ważne będzie określenie/wybranie konkretnych zmian (improvementów) na pierwszy ogień. Tutaj jeszcze bym rzucił:

https://en.wikipedia.org/wiki/Pareto_principle

20% pracy daje 80% efektów, do pozostałych 20% potrzeba 80%.

:)))
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Konrad Jakub Arped-Friedman, 01.02.2018 r. o 12:44:38
@Zombiakov

1. Ale przecież nie chodzi o to, żeby prace do wykonania porządkować według etapów i ściśle w nich przeprowadzać — tylko które funkcjonalności mają już być gotowe i użyte na każdym z nich. Dlatego poradnik interaktywny nie tyle ma być dopiero na końcu tworzony, co na końcu użyty; do końca III etapu najpóźniej to trzeba zrobić, żeby w czwartym był już gotowy do użycia — bo wtedy właśnie chodzi o utrzymanie nowych. I tak z każdym. To nie jest lista do zrobienia w każdym etapie, tylko graniczne okresy w którym to ma być już gotowe.

A kiedy ma być zrobione? W etapie II - w I myślimy, w drugim się przygotowujemy, w III ściągamy młodych, w IV korzystamy z zabawek zorganizowanych w etapie II.

2. Obojętnie jak to nazwiemy, nomenklatura i słowne wywijasy są tutaj drugorzędne. Dla mnie zespół informatyków to się może nazywać nawet SS-Totenkopf-Innormatiken-Bataillon.

3. To już się rozumie samo przez się i zawiera w tym etapie.

4. O tym też wspominałem, że to nie jest expose dla rządu, ale program do zatwierdzenia i wpisania w Rację Stanu. Tak jak przed kampanią pisałem — dla mnie to jest działka księcia, bo on gwarantuje stabilność po zmianie rządów. Długofalową strategią i planowaniem rozwoju, winien się zajmować dwór, dlatego kiedy ja odejdę, to on musi spinać prace i ciągnąć ją dalej we współpracy z nowym rządem.

Btw, połowy tymi linkami nie musicie mi zarzucać żeby wytłumaczyć o co chodzi — tymi pojęciami posługuję się na co dzień ;)

@RCA Dlatego etap I jest przeznaczony na doprecyzowanie szczegółów i dotarcie warunków działania. Ten plan nie ma być oktrojowany przez Rząd, tylko wypracowany przez jak najszersze grono obywateli, RM ma być tutaj tylko czynnikiem sprawczym i kimś, kto pstryknie pierwszy element tego domina.

IMO patrząc tak realnie, na to zejdzie pewnie ze 2 miesiące, a przynajmniej nie mniej niż miesiąc, biorąc pod uwagę ogólny poziom aktywności społecznej i poprawkę na realiozę.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Konrad Jakub Arped-Friedman.
Prokrust Zombiakov, 01.02.2018 r. o 15:18:01
@KonradFriedman - no i świetnie. Cieszę się, że linki nie są dla was niczym odkrywczym. Podejrzewam jednak, że dla kogoś mogą być przynajmniej odświeżającym.

Chciałem zbudować kontekst, że to jak próbujemy się zorganizować w Księstwie to nie jest nic unikalnego. Że w ogólności każda organizacja ma podobne problemy czy to jest podzielona na prowincje/kraje czy działy/departamenty/piony.

Wreszcie, że chcąc zrobić coś dobrego na dłużej heroizm jednostki nie wystarczy - i szerokie grono Sarmatów musi przyjąć, że nie jest to tylko zabawa ale konkretny projekt. Że, narracja narracją, ale nie powinna ona np. sprawiać, że ktoś będzie torpedował jak najbardziej realne i fizyczne projekty... po to żeby chwilowo było ciekawiej fabularnie.

Rzucam takie lasso do realnego punktu zaczepienia ;)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany