6053. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
50. dzień panowania Piotra III Łukasza
Trybuna Diuków, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 05.01.2018 r. o 19:31:44, tantiemy: 7 000.00 lt
El Presidentes - Sancho Juniorez
Quote:
Rozpoczynam kolejną serię, kolejną okazję dla Czytelników do spotkania z historią Tropicany. Co prawda ponoć ta narracja już "zajączkuje", mam jednak nadzieję, że przynajmniej choć niektórzy z Was zechcą oderwać się na chwilę od wielkiej polityki i zainteresować historią. Życzę miłej lektury!

U
rodził się w 1653 roku. Pochodził z bogatej rodziny kupców, żyjącej w Soli. Niepokoi brak nazwiska matki, wbrew tropicańskim zwyczajom, co może sugerować, iż pochodził z nieprawego łoża. W przyszłości wszyscy Juniorezowie zarzucili zwyczaj noszenia podwójnych nazwisk. Został wychowany według najlepszych wzorców, przez parę lat studiował w ferskiej akademii. W 1670 roku został wybrany przez Gildię na El Presidente całej Tropicany. Początkowo był jednak tylko marionetką. Całą władzę sprawował Senat, złożony z kupieckich patrycjuszy. Juniorez pełnił rolę wyłącznie reprezentacyjną. W 1671 roku Republika popadła w zależność od Księstwa Gellonii i coraz więcej do powiedzenia miał rezydent tego mocarstwa - Andrzej Krezowski. Urząd Junioreza zdawał się być kompletnie niepotrzebny. Sytuacja uległa zmianie w 1676 roku, wraz z najazdem Czerwonego Korsarza na Solę. Zginęli wówczas niemal wszyscy senatorzy i patrycjusze, a Krezowski oraz Juniorez jedynie cudem uniknęli śmierci (wedle legendy pewien bednarz ukrył El Presidente w beczce na wino. Byłaby to jednak kiepska kryjówka, bo o ile wiemy, piraci od wina nie stronili). Wobec zagłady całej elity politycznej jedyną osobą mającą prawo do sprawowania władzy był Sancho. Przez parę lat pozostawał jeszcze pod wpływem Krezowskiego, ale zmienił to najazd Trzyczaszkowa na Gellonię i porażka linii politycznej rezydenta.

P
ierwsze lata samodzielnych rządów El Presidente upłynęły na powolnej odbudowie Soli, po jej spustoszeniu. W 1679 roku Juniorez dokonał przełomowej reformy. Powołał nowy Senat, w którego skład weszli popierający go młodzi patrycjusze oraz biedniejsi kupcy. Utworzył również izbę niższą - Kortezy (trop. Cortes) - złożoną z przedstawicieli cechów z Soli, a także delegatów Purpurowego Wichru i mniejszych osad. To właśnie od tego wydarzenia należałoby datować historię Republiki. Tropicany. Jednak parlament miał bardzo słabą pozycję. Jego roli nie gwarantowały żadne konstytucje, głosował jedynie nad uchwałami przedłożonymi przez Junioreza i pełnił funkcję doradczą. Nie miał żadnych instrumentów do odwołania El Presidente. W dodatku członkowie Senatu byli wybierani przez głowę państwa, a skład Kortezów wymagał jego akceptacji. De facto więc Juniorez zachował pełnię władzy.

Jura_Constituci%C3%B3n_Fernando_VII.jpg

K
olejna zasadnicza reforma to utworzenie w rok później Consejo General, tropicańskiego odpowiednika Rady Ministrów, o który oparł się cały aparat administracyjny. Dzięki rozwinięciu tego ostatniego można było podjąć reformę kraju również na innych płaszczyznach. Rozbudowano Solę tworząc z niej wielki port handlowy. Z kolei w Purpurowym Wichrze założono bazę dla floty wojennej. Rozpoczęto zakrojony na szeroką skalę wyrąb dżungli wzdłuż wybrzeża, na której miejsce budowano wioski i drogi. Masowo sprowadzano osadników z kontynentu. Wśród nich znajdowali się świetni rzemieślnicy, co pozwoliło otworzyć pierwsze na wyspie manufaktury. Unowocześniono również rolnictwo.

J
ednak największym źródłem dochodu Republiki pozostawał handel. Oparty był w dużej mierze na zasadach merkantylizmu i skupienia wszelkich dochodów w rękach państwa. Tropicana w 1690 roku posiadała największą w regionie flotyllę handlową, liczącą około stu statków. Ich właścicielem było państwo, a właściwie El Presidente, który wynajmował je nielicznej grupie prywatnych kupców, ale przede wszystkim stosował na własny użytek. Już w 1680 roku została powołana Kompania Tropicańska, której przewodniczący zasiadał w Consejo General, która odpowiadała za tropicański handel.
D
zięki temu zarobione złoto płynęło strumieniem do skarbca El Presidente, choć wbrew twierdzeniom historyków o wandejskim odchyleniu, pod koniec swych rządów Juniorez zaczął liberalizować gospodarkę.

P
okój z piratami z południa zapewniał tropicańskim kupcom bezpieczeństwo na jakie nie mogli liczyć handlarze z innych krajów. Dodatkowo to Solijczycy jako pierwsi nabywali pirackie łupy i eksportowali poza wyspę, sprzedając je często obrabowanym właścicielom. Oprócz tego w zamorskich portach panowało ogromne zapotrzebowanie na drewno, którego na wyspie nie brakowało, przyprawy, tytoń, nieznane gdzie indziej owoce i warzywa. Z kolei wyspiarze importowali zboże, metal, wyroby rzemieślnicze. Kwitł także handel niewolnikami, choć w tym bardziej przodowali piraci.

***

W
polityce zagranicznej Juniorez zabiegał przede wszystkim o dobre stosunki z aktualnym hegemonem kontynentu, niezależnie od tego czy była nim Gellonia, Trzyczaszkowo, czy też Sarmacja. Zawierał z nimi korzystne układy handlowe, sprowadzał z nich osadników, a także wyszkolonych najemników, rzemieślników i artystów. Z południem wyspy konsekwentnie utrzymywano pokój. Tropicańczycy aktywnie jednak zwalczali innych piratów, jak choćby almerską Hanzę. Stosunki z dalszymi krajami ograniczały się do kontaktów handlowych. Jedynym poważniejszym przedsięwzięciem zagranicznym Junioreza był udział w antyteutońskiej koalicji z 1689 roku. Być może został do tego zmuszony przez Republikę Piratów, przeżywającą wtedy moment kulminacyjny swej potęgi. Tezę tę może potwierdzać fakt, że na traktacie pokojowym z 1691 roku Czerwony Korsarz złożył podpis w imieniu całej Tropicany, sygnatury Junioreza zabrakło. Niektórzy historycy na tej podstawie sugerują uzależnienie w tym okresie północy wyspy od południa, nie ma na to jednak jednoznacznych dowodów. Po tym epizodzie politykę Junioreza cechuje już pełny izolacjonizm, ograniczający się do ochrony interesów handlowych oraz działań na wyspie.

W
tym miejscu warto się zatrzymać nad jedną z największych zagadek w historii Tropicany, a mianowicie śmierci Czerwonego Korsarza., o której już pisałem w poprzednich artykułach. Jak wspominałem, już współcześni wydarzeniom posądzali o morderstwo Junioreza. Świadczy o tym choćby wyprawa odwetowa na Solę jednego z kapitanów Czerwonego Korsarza - De León Bravo - która została rozbita pod Purpurowym Wichrem. Jakie jednak motywy mógłby mieć nastawiony dotąd pokojowo do piratów Juniorez? Zemsta za odsunięcie go od negocjacji pokojowych z Teutonią wydaje się być zbyt małostkową, zresztą nic nie wskazuje na to, by El Presidente rzeczywiście chciał w nich uczestniczyć. Być może była to próba zrzucenia pirackiej zwierzchności, ale czy taka rzeczywiście istniała? A może jednak Czerwonego Korsarza zamordowali Teutoni? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy.


wpbaNY61.jpg


W
1710 roku dzikie plemię z położonej w głębi lądu Punty dokonała wyprawy na wybrzeże. Według opracowania Paviela Gustolúpulo dokonali najazdu na Playa de Sarmatia (ówczesne Casa de Soldados), wydaje się to jednak mało prawdopodobne, gdyż dzicy zachowywali z piratami raczej poprawne stosunki. Zapewne więc wyprawa wymierzona była w włości Junioreza, nie wiadomo jednak jakie. Dość, że dzicy zostali doszczętnie rozbici, a tym razem Tropicańczycy nie ukontentowali się jedynie obroną, ale dokonali kontrataku. Punta została zdobyta, część ludności wyrżnięta. Juniorez jednak dowiedziawszy się, że miejscowa ludność uprawia nieznane dotąd gatunki owoców oraz tytoniu, w rok później wydał dekret o ochronie tubylców, na jego rozkaz odpowiednie prawa uchwaliły też Kortezy. W ten sposób Punta znalazła się w kręgu cywilizowanego świata, a biały człowiek zrobił pierwszy (i jak dotąd jedyny) krok wgłąb tropicańskiej dżungli.

YjP82I6X.jpg



P
óźne lata panowania Junioreza ubiegały pod znakiem nieustających rozgrywek na jego dworze. Stary El Presidente do końca życia dochował wierności swej bezpłodnej żonie w związku z tym nie miał potomka. Poszczególne stronnictwa walczyły więc, aby uzyskać jak najlepszą pozycję przed śmiercią wielkiego przywódcy. Wykrystalizowali się poważni gracze przyszłego pokolenia, przede wszystkim dwaj bratankowie El Presidente - Pedro i Gomez, a także bezwzględny szef tajnej policji - Velázquez, wraz ze swym synem, któremu zapewnił stanowisko dowódcy floty. Z uwagą przypatrywano się też rozbiciu państwa pirackiego po śmierci Czerwonego Korsarza. Agenci Velázqueza podsycali wszelkie podziały i finansował uzurpatorów, do otwartej wojny jednak nie doszło. Gdy w 1745 roku, w wieku 92 lat umarł Sancho Juniorez, nikt nie miał wątpliwości, że nadszedł czas niepokoju i wojen….

Źródła:
Artykuł ten został opracowany w ramach pracy El Tropicano Instituto de la Memoria. Zobacz też inne prace naszego Instytutu - klik
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany