5718. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
9. dzień panowania Roberta Fryderyka
Goniec Czarnoleski, Henryk von Thorn-Leszczyński, 23.12.2017 r. o 18:18:07, tantiemy: 13 203.00 lt
Przygody Diuka Pustego. Odcinek 4.: Spóźnieni
Seria wydawnicza: Przygody Diuka Pustego
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
vBgS7uyc.jpg

Przygody Jaśnie Oświeconego Diuka Pustego podczas elekcji książęcej spisane dzięki spazmom prokrastynacji i epizodom depresyjnym

W poprzednim odcinku: Diuk Pusty po całonocnej libacji konstatuje, że czeka go audiencja. Z racji awarii instalacji sanitarnej udaje się do łaźni, na ulicy wpada jednak w łapankę na wysokich urzędników państwowych. Trafia na brutalne przesłuchanie, z opresji ratuje go jednak Gellońska Inkwizycja. Diuk Pusty szczęśliwie dociera na audiencję, w pałacu dowiaduje się jednak o abdykacji. Książę wybiera się jednak na emeryturę i nie ma zamiaru zająć się bolączkami naszego bohatera. Jednak Diuk Pusty nie poddaje się i wyrusza na spotkanie z Diukiem Regentem. Najpierw jednak musi wydostać się z Pałacu Książęcego.

D
iuk Pusty znów zgubił się w zakamarkach Pałacu Książęcego. Było to już coś na kształt tradycji. Zdążając na audiencję Diuk bezbłędnie przebijał się przez kolejne sekretariaty, poczekalnie, korytarze i kontrole bezpieczeństwa, gdzie musiał zdejmować buty, a wszystkie sygnety wkładać do plastikowych korytek, co trwało co najmniej kwadrans. Wracając jednak z ważkich spotkań Diuk Pusty zawsze mylił któreś z wejść, korytarzy lub klatek schodowych i gubił się w pałacowym gąszczu. Budziło to tym większą frustrację, że budynek był raczej pustawy i mógł krążyć po nim godzinami, nim napotkał kogoś na tyle kompetentnego, by wskazał mu właściwą drogę do wyjścia.
Tym razem jednak stopień zbłądzenia zaskoczył samego Diuka Pustego. Wszedł bowiem do ogromnej sali, przypominającej bardziej pełnowymiarową halę do siatkówki na kilka tysięcy miejsc niż komnatę czy nawet salę balową. W miejscu boiska znajdował się niewielki podest, a na nim mównica i stół prezydialny. Przy stole siedziało trzech staruszków, a przy mównicy stał facet w białym kitlu.
- ...wyrósł na korzeniach takich wielkich idei jak monarchobolszewizm czy też konserwatyzm sarmacki oraz wielu innych nurtach wpisujących się w szeroko rozumianą doktrynę konserwatywną. Fundamentem na którym stoi tradycjonalizm sarmacki jest poszanowanie tradycji i obyczajów na którym wyrosło Księstwo Sarmacji oraz ich kultywowanie w codziennym życiu – mówił dość monotonnym głosem człowieczek.
Widownia była pusta, za wyjątkiem posuniętego w latach mężczyzny siedzącego kilka rzędów dalej. Diuk Pusty postanowił go zagaić.
- Pan wybaczy – potrząsnął ramieniem. Mężczyzna obudził się z głośnym westchnieniem.
- Chrapałem?
- Nie, nie.
- Całe szczęście. Oni naprawdę potrafią się obrazić – kiwnął głową w stronę staruszków.
- Co to za oni?
- Wyższa Akademia Nauk – odparł mężczyzna, drapiąc się po brodzie. - Teraz dyskutują, kogo poprzeć w elekcji. A właściwie wygłaszają referaty.
- Przecież książę abdykował jakąś godzinę temu.
- Od miesiąca już tak usta suszą.
- Nie można budować przyszłości bez oparcia w przeszłości i wychodzenia na przeciw problemom teraźniejszości. Dlatego tak ważnym jest pamiętać o dorobku naszych poprzedników i przodków, a to co dobre i sprawdzone kontynuować. Takim elementem jest choćby silna pozycja Księcia w ustroju naszego państwa, oraz grupy je tworzące oparte na trzech stanach obywateli, szlachty i arystokracji. Tradycjonaliści szanują takie instytucje jak monarchia i grupy społeczne i głównie w nich upatrują zdrowy i etapowy rozwój państwa – nie przestawał facet w kitlu.
- A pan tu w charakterze? - podjął Diuk Pusty.
- Woźnym jestem.
- O, to może mi pan powie, którędy…
- KOGÓŻ TO JA WIDZĘ! - usłyszał podniesiony głos ze strony stołu. - DIUK PUSTY!
Diuk Pusty nie lubił, jak mu się przerywa, ale wyprostował się i spojrzał na człowieczka, którego pierwsze na oczy widział.
- Znamy się? - krzyknął Diuk.
- Nie musimy! - zaśmiał się członek Akademii.
- To Docent Szyszka z Instytutu Nauk Paranormalnych, proszę się nie dziwić – szepnął woźny.
- Diuk pozwoli do nas – powiedział Docent Szyszka.
Diuk Pusty zszedł do podestu.
- Diuk pozwoli – kontynuował Docent Szyszka i wskazał na swoich kolegów przy stole. - Profesor Doktor, Doktor Profesor oraz – wskazał na faceta w kitlu, który nie przestawał mówić – Magister Inżynier. Wszyscy ogłosili się ekspertami w swojej dziedzinie.
- Och – pokiwał głową Diuk Pusty.
- ...zagadnieniem jest ewolucjonizm konserwatywny odnajdujący się w ramach tradycjonalizmu sarmackiego. Ciekawym z tego względu, że zwolennicy ewolucjonizmu konserwują dawne wartości w warunkach mechanizmów demokratycznych. O czym świadczy dążenie do realizacji takich postulatów jak choćby trójpodział władzy, rozdzielności funkcji władz ustawodawczej, wykonawczej oraz sądowniczej. Należy również zwrócić uwagę na próby reform systemu sprawiedliwości w duchu powrotu dwuinstancyjności oraz zapewnienia pełnej niezawisłości i autonomii władzy… - nie przestawał Magister Inżynier.
- Proszę mu wybaczyć – machnął ręką Docent Szyszka. - Magister Inżynier skończył tylko zawodówkę, ale chce zostać cenionym politologiem, więc wygłasza kilkunastogodzinne odczyty, żeby podbić sobie indeks Hohenzollerna.
- Indeks Hohenzollerna?
- Tak, im dłużej przemawiacie albo im większe ściany tekstu publikujecie, tym wyższy indeks Hohenzollerna.
- I co on z tego ma?
- No wie pan, jak to my, naukowcy. Bimber, dziwki, lasery… - zaśmiał się Docent Szyszka.
- No tak – Diuk Pusty czuł się coraz bardziej nieswojo. - Panowie wiedzą, którędy do wyjścia?
- Ach, to proste! - ożywił się Profesor Doktor. - Proszę wyjść na północne skrzydło, klatką H na pierwsze piętro, tam w lewo, trzecie drzwi po prawej i już będzie pan w głównej recepcji.
- Zaiste, to proste – kiwnął głową Diuk Pusty i skierował się do najbliższego wyjścia.
- Diuk nie zostanie posłuchać?
- Dziękuję bardzo, jestem już spóźniony.
- A może obejmie Diuk jakąś katedrę? Mamy sporo wolnych!
- Naprawdę się śpieszę.
- Gdyby pan po drodze spotkał jakiegoś studenta, proszę go pokierować do nas, łatwo się tu zgubić!
- Jasna sprawa!
- ...dobitnie pokazuje wpływ idei wolnościowych takich jak liberalizm, co wielu przekonuje do tezy, iż konserwatywny ewolucjonizm jest wcieleniem liberalizmu. Tak naprawdę zwolennikom ewolucjonizmu chodzi o zachowanie tzw. “związku generacyjnego” opartego na pokoleniach które razem muszą dojść do zgody aby państwo mogło się rozwiać w duchu stopniowych zmian. To radykalne zmiany są z miejsca odrzucane jako zbyt inwazyjne naruszające obecny porządek rzeczy. Postrzegane są jako zbyt pochopnie podjęte decyzje mogące zniszczyć czy też zachwiać obecną równowagę sił. Co może doprowadzić do nieprzemyślanej rewolucji ustrojowej, której skutki będą opłakane - to należy rozumieć jako długofalowy spadek aktywności przy początkowej fazie jej wzrostu. Stąd też konserwatywny ewolucjonizm mówi o etapowym wprowadzaniu zmian systemowych w ustroju…
***

O
czywiście wskazówki Profesora Doktora na nic się zdały. Zamiast wyjścia Diuk Pusty trafił do drinkbaru „Pod Przepadem”, gdzie klina wziął klinem. Kilka korytarzy dalej zażył ożywczej kąpieli w książecym ośrodku SPA, by wychodząc z sauny znaleźć nieznane mu bezpośrednie przejście do Galerii „Złote Sedesy”, które było jednak zakratowane. Najbliższe drzwi prowadziły do jakiejś sutereny. Dłuższą chwilę mocował się z wiszącą w drzwiach szmatą, by wpaść do spowitego mrokiem pomieszczenia. Powietrze pełne papierosowego dymu, męskiego potu i kordytu aż świdrowało w nosie. Z ciemności wyłonił się rosły Baridajczyk.
- Hasło! - warknął.
- Jakie kurwa hasło? - odburknął Diuk Pusty.
- Dziękuję, towarzyszu. Co was sprowadza?
- Macie tu może gorzałę? Po tej saunie wszystko ze mnie zeszło.
- Oczywiście, zapraszamy.
Zaprowadził go w głąb pomieszczenia, gdzie przy stole w karty grało kilkunastu mężczyzn, głównie Baridajczyków i Gnomów.
- Czuj, czuj!
- Wypierdalać, towarzysze – Diuk Pusty przypomniał sobie szczenięce lata w gnomiej partyzantce. - Co wy tu właściwie robicie? - zapytał, zerkając niepewnie na leżący przy butelce kumysu automat Karakachanowa.
- Baronie Spisek, skądżeście go wzięli? - zapytał podejrzliwie jeden z Gnomów.
- Hasło znał. To wpuściłem – odparł mężczyzna, który przyprowadził do stołu Diuka Pustego. - Skądżeście się wzięli?
Diuk Pusty przełknął ślinę.
- Dajcie spokój, to Diuk Pusty – dobiegł go głos z kąta pomieszczenia. Do światła wyszedł kolejny Gnom z granatnikiem owiniętym brudną szmatą. Był to Anna Maria Jeb z Dzidy, z którym Diuk Pusty walczył w Elfidzie i grał w wuelpe. - Walczyłem z nim w Elfidzie i grałem w wuelpe. Swój człowiek – dodał z Dzidy.
- Uparcie trwasz przy swoim żenującym nazwisku, Anno – stwierdził z politowaniem Diuk Pusty.
- Żenujące jest utrzymywanie monarchii na tym etapie rozwoju mikropaństwowości – odparł z Dzidy.
- A w mordę ci kto kiedy dał? - podniósł się jeden z Baridajczyków.
- Usiądźcie, Endagewan – huknął inny Baridajczyk, najwyraźniej dowódca.
- To Baridajski Związek Monarchistów, oni tak zawsze – powiedział Anna Maria Jeb wyjaśniająco. - Tak czy siak, panowie – zwrócił się do reszty. - Na tym etapie Diuk Pusty nam na pewno nie zaszkodzi.
- Etapie czego? - zdziwił się Diuk Pusty. Zebrani rzucili się do tłumaczenia.
- Zamachu.
- Przewrotu.
- Puczu.
- Obalenia księcia.
- Po miesiącach przygotowań nadszedł czas. Wyruszamy za trzy kwadranse – powiedział uroczystym tonem Baron Spisek.
- To wy nie wiecie? – zdziwił się Diuk Pusty.
- Czego, o czym? - zdziwił się Baridajczyk.
- Wy naprawdę nie wiecie! - roześmiał się Diuk Pusty. Śmiał się z całych sił, aż łaskotały go pęcherzyki płucne. - Wy naprawdę nie wiecie!
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Robert Fryderyk, Timan Demollari, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Henryk von Thorn-Leszczyński.
Timan Demollari, 23.12.2017 r. o 23:28:57
Najlepszy odcinek! Kocham!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 26.12.2017 r. o 21:45:38
Diuk Leszczu wygrywa wszystko tymi opowiadaniami :)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany