5871. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
162. dzień panowania Roberta Fryderyka
Gazeta Teutońska, Sereus von Ahabejż, 16.12.2017 r. o 12:16:12, tantiemy: 4 749.00 lt
Handluj z tym...
Seria wydawnicza: Wywody
Początkowo w ogóle nie chciałem zabierać publicznie głosu o Elekcji Księcia Sarmacji. Z czasem jednak zmieniłem zdanie, a to co chciałem powiedzieć rozbudowywało się i rozbudowywało...

Postanowiłem więc zebrać to wszystko w jeden artykuł i opisać. Jest to swoista oferta handlowa skierowana do Kandydatów. Ty popierasz mnie, ja przychylniej spojrzę na Ciebie.

Księstwo to nie jest gumowa rękawiczka, która równo opina całą dłoń, przypomina raczej ciężki kawałek sukna. Nie dość że trzeba go pod siebie skroić, to jeszcze tu pije, a tam drapie. Dlatego nie wybiera się Księcia na podstawie chwilowego programu, a tak by ubranie nosiło się z wdziękiem.

Chciałem Państwu przedstawić rzut okiem na obszary, które widzę jako kluczowe dla Księcia i które należałoby przypilnować. I stosunek do nich w dużej mierze zadecyduje o moim poparciu, lub jego braku.


Wokół Elekcji nastała nieprzyjemna sytuacja. Nie chcę komukolwiek zarzucać złej woli. Uważam jedynie, że nikogo by nie skrzywdziło odczekanie symbolicznych trzech dni od dnia Abdykacji. Nie jest złamaniem prawa to co wykonał JKW Regent, aczkolwiek pośpieszył się zdecydowanie zbyt mocno. Przyszły władca Księstwa powinien tę sprawę rozwiązać ostatecznie:
  1. Po zakończeniu obecnej sprawy przed Trybunałem Książę powinien ponownie sprawę skierować do TK z prośbą pełną interpretację przepisów, już na spokojnie, tak by móc każdy przepis dokładnie obejrzeć;
  2. Powołanie, na wzór mojego (skromność) pomysłu, Kolegium. Sfery pozasądowych negocjacji. Skonstruowanych tak, by Trybunał mógł do niej skierować sprawę, której nie da się rozwiązać na polu prawa (spory personalne głównie, spory zbiorowe, spory ustrojowe etc.);

Nadanie preambuł do każdej ważniejszej ustawy, dekretu etc. A także rozwiązanie kwestii ich uznania jako części aktu normatywnego (spór ten istnieje w realu). Jak dla mnie idealne jest uznanie Preambuły jako "ducha" ustawy i jako taki nie mający znaczenia w normalnym toku stosowania ustawy, ale jednocześnie bardzo ważny gdy pojawią się wątpliwości interpretacyjne, lub kwestie nieuregulowane ustawą. Wiem, że to gigantyczna praca narracyjna, ale jednocześnie bardzo potrzebna;

Rozpalenie na nowo i dokończenie dyskusji nad konstytucją, która niestety ostatnio trochę umarła. Aż dziw, że nikt się do tego nie odniósł;

Rozwiązanie sprawy Awary. Wiem, że wielu z Was uważa, że "sprawy nie ma". Ale jednakże uznaję to za myślenie błędne. Nasze działania nie powinny być rozpatrywane jako okaz słabości czy siły. Mikroświat się kurczy - nie jest zasadne tworzyć bariery i spory, które tylko będą nas różnicować. Uważam również, że nasz ruch w tej sprawie może być poczytany jako interesująca inicjatywa. Więcej o tym z chęcią napiszę na PK o ile tylko wyrazi dany kandydat chęć. W końcu Sprawy Zagraniczne powinny być ustalane w zaciszu;

Zaproszenie szerokich mas do wspólnego porozumienia mikronacyjnego. Utworzenie platformy, która pozwoli na kreowanie polityki zagranicznej i który pozwoli na łatwiejsze zapraszanie do współpracy innych nacji;

Nie zgadzam się z twardą kadencyjnością Księcia - polecam tu udać się do mojej dawnej propozycji, która w pewien sposób regulowała miękką kadencyjność. Nie ujmowała Księciu żadnego przymiotu jednocześnie dając pewną społeczną kontrolę nad nim;

To w zasadzie podstawowe moje pytania (na które nie otrzymałem jasnej odpowiedzi), a które leżą mi na sercu. Tak więc, kandydacie - handluj z tym!
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Sereus von Ahabejż, 16.12.2017 r. o 12:21:42
Zaktualizowałem źródła, linki etc.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Roland Heach-Romański, 16.12.2017 r. o 20:32:18
Co do sprawy zamieszania wokół zarządzenia wyborów Księcia Sarmacji i toczącego się w Trybunale Koronnym postępowania, z wiadomych względów, nie mogę zabrać głosu. Niemniej uważam, że istotnie potrzebujemy w tej materii ustalenia jednolitej i powszechnie obowiązującej wykładni. I o taką wykładnię po elekcji bym wystąpił, z zastrzeżeniem, że nie uważam by miała ona twardo zadecydować o sposobie liczenia aktywności – w takim sensie, że oczywiście wykładnię Trybunału należy bezwzględnie uszanować i wdrożyć, ale warto nad zagadnieniem aktywności i instytucji aktywnego obywatela pochylić się całościowo i na nowo. System ten w wielu miejscach uległ ewolucyjnym zmianom. Być może całe to zamieszanie to świetna okazja by przedyskutować go kompleksowo i zmodernizować by ponownie spełniał swoje cele i był dla wszystkich jednoznaczny.

Co do nadawania preambuły ważniejszym i donioślejszym aktom normatywnym i wykonawczym nie widzę przeciwwskazań. Moje obawy budzi nadanie im charakteru składowego względem przepisów ustawą wprowadzanych. Moc prawna preambuł w świecie realnym jest nazbyt często problematyczna, a przecież w świecie realnym za konstrukcję norm prawnych odpowiadają osoby o stosownym wykształceniu. W Sarmacji, czy szerzej mikroświecie, w 99% przypadków za stanowienie i interpretację prawa odpowiadają osoby nie zajmujące się prawem na co dzień. Robią to często w sposób intuicyjny. Mamy wiele wątpliwych przepisów w prawie skodyfikowanym. Obawiam się, że proponowane rozwiązanie co do preambuł mogłoby te problemy tylko nawarstwić, a nie wiem czy bawiąc się w wirtualne państwo warno trwonić zasoby i czas na lawirowanie w meandrach prawa. Doświadczenie uczy, że dla większości z nas działa to zniechęcająco.

Co do konstytucji – pełna zgoda.

Co do utworzenia platformy do prowadzenia polityki zagranicznej i zbudowania wspólnego porozumienia mikronacyjnego mam mieszane uczucia. Z jednej strony temat wraca jak bumerang nie tylko w Sarmacji, ale i w innych zakątkach Pollinu. Z drugiej zazwyczaj ucicha niebawem po wspomnieniu OPMu. Myślę, że zamiast podejmować pracę by stworzyć taką płaszczyznę Książę Sarmacji, jako osoba odpowiedzialna za politykę zagraniczną Rzeczpospolitej, powinien wyjść z inicjatywą spotkania głów państw mikroświata, które miałoby na celu podjęcie decyzji czy taka płaszczyzna jest potrzebna. Na siłę świata nie zbawimy.

Co do kadencyjności Księcia w sposób szeroki wypowiedziałem się w tym miejscu. Co do zasady jestem zwolennikiem wprowadzenia kadencyjności. Jednak jej wprowadzenia nie traktuję jako priorytetu przyszłego monarchy w myśl zasady, że o tym czy władca powinien sam decydować o tym kiedy zrezygnować czy też winno wiązać się to z jakimś mechanizmem udzielania absolutorium/określeniem ścisłego okresu trwania kadencji powinni zdecydować Ci, którzy Księcia wybierają.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert Fryderyk, 17.12.2017 r. o 08:56:26
@syntetyk niewątpliwie spór wokół elekcji nie jest czymś, z czym przyszły monarcha chciałby zaczynać swe rządy. Zatem zwrócenie się do Trybunału Koronnego z wnioskiem o wykładnię na pewno powinno być przygotowane możliwie prędko. Niezależnie jednak od tego winniśmy pochylić się nad modyfikacją stosownego przepisu, i tu w toku dialogu (wciąż i wszędzie ów dialog proponuję) wypracować docelowy model. To odpowiada na propozycję powołania pewnego rodzaju kolegium. Proces uzgadniania może trochę potrwać, potem zostaje jeszcze kwestia ewentualnego zakodowania zmiany w skryptach.

Zawsze też lubiłem preambuły. Mam do nich swoisty sentyment. Nie jestem jednak prawnikiem, zdaję się więc na zdanie mądrzejszych od siebie — jeśli faktycznie jest tak, że uznanie preambuł jako części aktu normatywnego rodzi później więcej problemów niż ich rozwiązuje, to należy postąpić tu niezwykle ostrożnie. Celem nadrzędnym jest bowiem takie tworzenie prawa by kontrowersje niwelować/likwidować, nie zaś tworzyć nowe.

Dyskusja nad Konstytucją na pewno rozpali się na nowo. Jestem tego gorącym zwolennikiem, nie tylko co do samej dyskusji, ale i przebudowy najwyższego aktu prawnego. Nie chcę tu narzucać jakichkolwiek rozwiązań, osobiście natomiast widziałbym konstytucję jako serię Ustaw Konstytucyjnych, z których każda dotykała by innych elementów (np. UK o Księciu, UK o Prawach, Obowiązkach, etc. etc.). To tylko luźna myśl. Nic na siłę jednak. Dyskutujmy!

W kwestii Awary problem polega na tym, że poza grupą 2-3 osób nikt przy zdrowych zmysłach nie podnosi kwestii rewizji zawartego porozumienia. Tratat jest świętością. Uważam też, że wyjście tu z jakąkolwiek propozycją z naszej strony byłoby świadomym osłabianiem naszej racji stanu, osłabianiem suwerenności, a nasi przeciwnicy potraktowaliby to w kategoriach "mamy palce, czas na rękę". Awara jest sarmacka i baridajska. I taką pozostanie.

Względem rozwoju polityki zagranicznej i dochodzenia do nowej platformy współpracy na tym tle to jestem od dawna wielkim zwolennikiem ożywienia tu. Sam inicjowałem jakiś czas temu dyskusję o tym czy w ogóle powrót do organizacji międzynarodowej jest możliwy, oraz z kim to robić. Działałem na kanwie polityki zagranicznej zbliżając nasz kraj do innych uczestników mikronacyjnej gry. Jest więc potencjał, są umiejętności i są chęci. Robiąc to z głową mamy na to szansę. OPM się nie udało to oczywiste, nauczmy się na błędach, zróbmy to lepiej.

Nie mówię też nigdzie o twardej kadencyjności Księcia. Z jednej strony zapowiedziałem, że sam bym chciał pełnić ten urząd 18-24 m-ce, ale też dopuściłem przedłużenie tego okresu gdyby społeczeństwo taką wolę w referendum wyraziło. Myślę, że jest to też temat, nad którym coraz częściej będzie się toczyła dyskusja i nie powinniśmy jej od razu zamykać. Rozmawiajmy.

Ufam, że Wielmożny uzna moje odpowiedzi za satysfakcjonujące. Kłaniam się.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany