5848. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
139. dzień panowania Roberta Fryderyka
Heach Enterprises Holdings Inc., Roland Heach-Romański, 12.12.2017 r. o 18:20:46, tantiemy: 10 511.00 lt
Oświadczenie o starcie w wolnej elekcji
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Szanowne Sarmatki i Szanowni Sarmaci,
Wytrwałe Starosarmatki i Wytrwali Starosarmaci,
Dumne Teutonki i Dumni Teutończycy,
Czcigodne Baridajki i Czcigodni Baridajczycy,
Najmilsze Sclavinki i Najmilsi Sclavińczycy,
Wasze Książęce Wysokości,


Jako różnorodna, ale też i zjednoczona pod wspólnym sztandarem społeczność wirtualna, a w wielu przypadkach również społeczność o zażyłych i trwałych relacjach w świecie realnym, stoimy dziś – w okresie przedświątecznym – przed niezwykle ważnym czasem dla Księstwa Sarmacji. Wielu z nas wiadomość o abdykacji Jego Książęcej (niestety już) Wysokości Tomasza Ivona Hugona zaskoczyła, wielu z nas zasmuciła. Niemniej to co się raz zaczęło prędzej czy później musi się zakończyć. JKW Tomasz Ivo Hugo nie był monarchą idealnym – takich monarchów nie ma, podobnie jak nie ma takich ludzi. Okres panowania JKW oceniać można bardzo różnie.

Według mnie był to czas bardzo dobry dla Sarmacji. JKW Tomasz Ivo Hugo był monarchą, który swoimi zasługami nie wsławił się jako zdolny programista, ale jako – co moim zdaniem jest o wiele bardziej wartościowe – skuteczny animator życia społecznego i kulturowego. Świetny, acz wymagający wiele pracy i samozaparcia system odznaczeń i orderów państwowych według mnie stał się dla wielu bodźcem do działania bo dawał i (np.: dla mnie) nadal daje poczucie nagrodzenia i docenienia nie tylko tych wielkich projektów jakich się podejmujemy, ale też tych zwykłych, codziennych działań. Wielu z nas ma pomysły, ale brakuje nam czasu na ich realizację. Dzięki temu rozwiązaniu te osoby nie są pomijane w procesie społecznej aprobaty.

Od dawna mówi się, że w Sarmacji brakuje szeroko rozumianej narracji. I tutaj JKW wykazał się wielką pomysłowością, wytrwałością i zaangażowaniem. Inicjatywa Tygodnia z lennem była niezwykle emocjonująca. Dzięki niej sarmacka kultura wzbogaciła się o ogromne ilości treści ciekawej, wciągającej i nadającej się na bycie fundamentem kolejnych wydarzeń fabularnych. Szczególnie zaimponowało mi, że w sytuacji, kiedy pierwotna formuła Tygodnia z lennem zaczęła się wypalać, JKW nie porzucił jej, a wręcz przeciwnie – szukał drogi, by dać temu wydarzeniu nowe życie.

Inicjatywa labiryntu to kolejne dzieło narracyjno-fabularne, które w sposób znaczący odcisnęło swoje pozytywne piętno na sarmackiej aktywności. Ponownie w ciekawy, nowatorski sposób JKW pogodził aspekt kulturowy, narracyjny i edukacyjny w ramach wydarzenia z okazji rocznicy powstania Księstwa Sarmacji.

Jego Książęca Wysokość Tomasz Ivo Hugo dał się też poznać jako sprawiedliwy sędzia, zręczny i rozważny legislator. W czasach niezwykle trudnych dla Księstwa być może nie wszystko zrobił tak, by każdy czuł się usatysfakcjonowany jego działaniami. Kryzys wandejski, a później baridajski sierpień w oczach wielu z nas zapisał się jako ten ciemniejszy okres panowania ustępującego monarchy. I o ile w sprawie baridajskiego sierpnia nie mogę wiele powiedzieć, o tyle w kwestii wandejskiej – jako bezpośredni uczestnik tych wydarzeń z tej drugiej strony barykady – już tak. Z perspektywy czasu muszę, i robię to chętnie, przyznać słuszność JKW. Eskalacja była obliczona na rozwód. Uniknąć się go nie dało. A JKW starał się studzić gorące głowy.

Pozwolę sobie teraz na pewne osobiste wynurzenie. Nasze relacje z WKW były różne. Był WKW tym, który mnie z Księstwa Sarmacji wydalał, jak i tym, który w sposób bezpośredni przyczynił się do mojego powrotu. Przez pewien czas staliśmy po przeciwnych stronach barykady, ale też przez znamienity okres Waszego panowania (a mojego pobytu w Rzeczpospolitej) współpracowaliśmy ze sobą na wielu płaszczyznach, by ostatecznie zawiązać znajomość przyjacielską. Zawsze było mi niezmiernie miło, gdy zwracaliście się do mnie o radę i pomoc, a i nadal mam poczucie, że w każdej sprawie mogę u Was zasięgnąć języka. Ta znajomość wpłynęła bezpośrednio również na to jakim mieszkańcem naszej Ojczyzny jestem teraz. I za to wszystko chcę wam serdecznie podziękować.

A już podsumowując ten przydługawy wstęp, chcę powiedzieć, że choć ocena rządów JKW Tomasza Ivona Hugona to sprawa indywidualna każdego z nas, to mamy całą masę rzeczy za które księciu-seniorowi należy się podziękowanie. Proszę byśmy o tym pamiętali, szczególnie w czasach, kiedy to, co złe pozostaje w pamięci na dłużej niż to, co dobre.

Kiedy abdykacja stała się faktem różnymi kanałami zaczęły napływać do mnie pytania czy wystartuję w nadchodzącej wolnej elekcji i będę ubiegał się o zaszczytną koronę monarszą. Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałem na poważnie – szczególnie dlatego, że w swojej wirtualnej karierze miałem okazję być już monarchą jednej z mniejszych, już nie istniejących mikronacji. Zawsze uważałem i uważam, że bycie głową państwa jest sumarycznie jedną z gorszych form zabawy w mikroświecie. Bo być monarchą to praca na pełen etat. Podczas gdy dla przeciętnego kawalera książęca mitra na skroniach to prestiż, splendor i wieczna chwała, dla mnie zawsze była to wizja ciężkiej pracy, walka z przeciwnościami losu i nieustanne śnienie o państwie, na czele którego się stoi.

Od strony merytorycznej wiem, że jestem do sprawowania urzędu książęcego dobrze przygotowany. W czasie, niebawem już, czteroletniej zabawy wspólnie z wami miałem zaszczyt i przyjemność zasiadać w fotelu kanclerskim. Nosiłem kilkukrotnie teki ministerialne. Zasiadałem w ławach poselskich wszystkich ostatnich konfiguracji sejmowych. Byłem asesorem Trybunału Koronnego, a ostatnimi czasy sprawuję funkcję jego Marszałka. Aktywnie działałem w instytucjach kultury. Próbowałem sił jako poeta, dramaturg i prozaik. Stałem na czele regionalnych rządów, parlamentów, a nawet miałem przyjemność sprawować urząd Konsula Sclavinii – głowy jednego z samorządów Księstwa Sarmacji.

To co nie daje mi spać, to dostępność czasowa. Ta jest zawsze ciężka do przewidzenia. Świetnie to widać na przykładzie JKW Mikołaja Jana. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z JO Pavielem Gustolúpulo o elekcji książęcej i tam radośnie dzieliliśmy się swoimi obawami co do startu. Troszkę sobie żartowaliśmy, że do wyścigu o tron powinien stanąć JKW Tomasz Ivo Hugo, bo ma największe doświadczenie. Powiem wam w zaufani, że skubany nie jest chętny. Moje realne życie uległo stabilizacji. Powiem wam szczerze – nie mam na Sarmację tyle czasu co podczas studiów. To widać, a nie ma sensu czarować rzeczywistości. Niemniej w dalszym ciągu staram się być aktywny w znacznym stopniu. Dla wielu z was zapewne w stopniu zbyt małym jak na monarchę. Lecz w sytuacji gdy powszechnie krytykujemy tzw. republikę no-lifów fair jest oczekiwać od kandydatów na Księcia, że takimi no-lifami się staną?

W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że być może to jest ten czas, by spróbować się w zupełnie nowej roli. By zweryfikować całą swoją dotychczasową – bardzo burzliwą – działalność w Księstwie Sarmacji. Nie chciałem jednak podejmować decyzji o starcie w tej elekcji w oparciu o swoją wizję „bycia Księciem Sarmacji”. Odbyłem kilka rozmów z książętami-seniorami, z którymi posiadam kontakt w realu. Każdego z nich zapytałem jak wygląda bycie głową Rzeczpospolitej od strony codzienności, od strony nakładu pracy i czasu jaki trzeba na ten urząd poświęcić. Chciałbym w tym miejscu podziękować JKW Tomaszowi Ivonowi Hugonowi, JKW Danielowi Chojnackiemu i JKW Piotrowi II Grzegorzowi za czas jaki mi poświęcili i za to, że zechcieli się ze mną podzielić swymi doświadczeniami, spostrzeżeniami i odczuciami. To cenne dla mnie informacje, które dały mi wiele do myślenia.

Ostatecznie pozostała tylko jedna bariera, która stała mi na drodze do podjęcia decyzji, którą kilka akapitów niżej chcę wam obwieścić. Charakter. Dla moich wirtualnych rówieśników na pewno jestem osobą niejednoznaczną. Pierwsze dwa lata mego pobytu w Sarmacji polegały przede wszystkim na eksperymentowaniu. W tym okresie popełniłem wiele błędów, często niewybaczalnych – czego mam świadomość. Czuję jednak po sobie, że wiele w moim stylu bycia i v-życia się od tego czasu zmieniło. Niemniej nie chciałem pokładać ufności w swoje przeczucie. Dlatego też postanowiłem porozmawiać z osobami, z którymi znam się najdłużej i z którymi miałem okazję współpracować, spierać się, kłócić i godzić. Każdą z tych osób zapytałem czy w ich odczuciu moja osoba nadaje się na funkcję Księcia Sarmacji. Miło się zaskoczyłem, bo spotkałem się z wieloma krytycznymi, przemyślanymi opiniami na mój temat. W przeważającej większości były to opinie rozwiewające moje wątpliwości.

Chciałbym zatem ogłosić wszystkim i każdemu z osobna, że stanę do wyścigu elekcyjnego i będę ze wszystkich sił starał się was przekonać do tego, że warto powierzyć mi insygnia władzy Książęcej i dać szansę bym jako Książę Sarmacji mógł pokornie służyć całej naszej społeczności. Jest to wielki trud i wielkie wyzwanie. Ale w obliczu tak wielu głosów poparcia i zachęty nie przystoi być na nie głuchym. Nie myślcie jednak, że na start w wyborach Księcia Sarmacji zdecydowałem się pod presją osób trzecich. Owa presja jedynie mnie zachęciła, by to co ongiś pojawiało się w sferze dywagacji teraz się zmaterializowało. Swoją decyzję przemyślałem dogłębnie. Jedyne o co chcę was prosić teraz, na zakończenie tego artykułu, to o to, abyście dali mi szansę was przekonać i byście zechcieli mnie wysłuchać, a gdy przyjdzie czas byście podjęli rozważną i przemyślaną decyzję, która będzie najlepsza dla nas wszystkich.

Dziękuję za uwagę. Graj muzyko.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Yennefer von Witcher, 12.12.2017 r. o 18:26:39
Piękna przemowa, godna następcy tronu <3
odpowiedz
Guedes de Lima, 12.12.2017 r. o 20:07:43
Właśnie o tym kandydacie wspominałem. Cieszę się, że zdecydowałeś się wystartować.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Prokrust Zombiakov, 12.12.2017 r. o 20:20:11
No i mamy drugiego seriożnego kandydata. W warstwie emocjonalnej odczuwam, że więcej kandydatów nie koniecznie nam potrzeba.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Yennefer von Witcher.
Roland Heach-Romański, 12.12.2017 r. o 21:03:31
@GuedesDeLima Dziękuję serdecznie za te słowa. Są niezwykle budujące.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Yennefer von Witcher, Albert Jan Maat.
Adam Jerzy Piastowski, 12.12.2017 r. o 22:46:51
Mocna kandydatura!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Roland Heach-Romański, 13.12.2017 r. o 18:35:45
@AJCartonwhisky istotnie ostatnio nieco przytyłem, ale żeby od razu mocno? No nie spodziewałem się :P
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Roland Heach-Romański.
Adam Jerzy Piastowski, 13.12.2017 r. o 20:35:32
@ZdrajcaNarodu - A jednak nie sorry, myślałem że piszę pod zgłoszeniem RCA.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany