5681. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3. dzień opróżnionego tronu
Trybuna Diuków, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 23.11.2017 r. o 15:49:49, tantiemy: 4 121.00 lt
Poczet tropicańskich piratów - Ostatni Pirat
Seria wydawnicza: Poczet tropicańskich piratów
tXgq9R9s.jpg

C
zerwony Korsarz nie miał godnych siebie następców. Podczas gdy północ Tropicany rozwijała się pod mądrym zarządem długoletniego Sancho Junioreza, Republika Piracka ulegała kolejnym konfliktom i podziałom. Gdy w 1748 roku trzeba było wybrać nowego Caudillo, na Radę Kapitanów przybyło zaledwie pięciu delegatów, a więc jedna trzecia pierwotnego składu. Niska frekwencja wynikała z przepisu wymagająca od kapitana posiadania co najmniej jednego okrętu. Z tego wyraźnie widać, że liczba morskich jednostek w posiadaniu piratów stopniowo malała. Zebrani w Starej Przystani mieli świadomość, że to zgromadzenie jest prawdopodobnie ostatnią szansą na ocalenie ich republiki. Wobec tego postanowili przywrócić władzę krwi, która już raz doprowadziła piratów do świetności - nowym Caudillo został Martín Rodrigo de Oro Pulido.

J
ego pokrewieństwo z Czerwonym Korsarzem nie jest jasne, oficjalna propaganda piracka obwoływała go jego bezpośrednim wnukiem, ale obecnie większość historyków uważa go raczej za syna bratanka słynnego pirata (tak, wiem, że to skomplikowane). Niezaprzeczalnym faktem jest, że był on zarządcą Starej Przystani (nie dziedzicem, gdyż, jak pamiętamy, port ten stał się stolicą pirackiej republiki), a także kapitanem okrętu “El Corsario Rojo”. Zasadniczo różnił się od poprzednich caudillos. Można nazwać go inteligentem, gdyż w młodości zdobył ogromne jak na tropicańskie warunki wykształcenie. Studiował na uniwersytetach w Czarnolesie, Trzyczaszkowie, Mirii i Srebrnym Rogu. Obok działalności politycznej zajmował się też pracą naukową. Opracował niezwykle cenne dla dzisiejszego historyka dzieła na temat dziejów Tropicany. Oprócz tego pozostawił zapiski o charakterze pamiętnikarskim, źródło absolutnie wyjątkowe, pozwalające krok po kroku, dzień po dniu, śledzić spisywane na bieżąco wydarzenia.


P
ierwsze posunięcia nowego Caudillo były bardzo energiczne. Dzięki kontaktom swego brata, Juana, który dziesięć lat spędził w niewoli u dzikich, zawarł sojusze z potężnymi plemionami żyjącymi na skraju tropicańskiej dżungli. Przymierza te pozwoliły mu odbić dwa forty, które kilka lat wcześniej uniezależniły się od pirackich rządów - Casa de Soldad (dzisiejsza Playa) oraz Puerta de Nordata na wschodnim wybrzeżu. Pojawienie się silnego gracza na południu zaniepokoiło nowego El Presidente - Pedro Junioreza. Walczył on z należącymi do rotryjskiego obrządku poddanymi i obawiał się, iż mogą oni wejść w sojusz z piratami. Postanowił to uprzedzić i zdusić odradzającą się republikę Starej Przystani.

W
1750 roku z Purpurowego Wichru wyruszyło dziesięć okrętów pod dowództwem bliskiego współpracownika Junioreza, admirała Velázqueza. Mimo dwukrotnej przewagi liczebnej wroga, De Oro Pulido ruszył mu na spotkanie. Podczas wyprawy do solijskiego dowódcy dotarła wieść o obaleniu El Presidente przez jego brata, Gomeza. Postanowił przybić do brzegu, aby naradzić się ze swymi oficerami. Był to błąd. Flota wpadła prosto w piracką pułapkę. Velázquez podjął decyzję o kapitulacji bez walki. W ten sposób w ręce południowej republiki wpadło dziesięć nie naruszonych okrętów, co pozwoliło powiększyć grono kapitanów. Jednym z nich został sam Velázquez, za co w Soli wydano na niego zaocznie wyrok śmierci.
Cp8pwLs7.png

N
owy El Presidente, Gomez Juniorez, chcąc ustabilizować swą władzę, zawarł pokój oraz pakt o nieagresji z piratami. Wobec tego Caudillo powrócił do spraw wewnętrznych. Podjął dzieło odrestaurowania stoczni i budowy nowoczesnej floty. Pieniędzy miały dostarczyć wzmożone na nowo rajdy pirackie. Nie napadano, jak dawniej, na wybrzeża Teutonii i Sarmacji, ale przechwytywano pływające masowo bez żadnej eskorty handlowe galeony. Odnowiono też kontakty z zakładanymi przez Czerwonego Korsarza koloniami pirackimi, w szczególności z Ciudad de Bravo. Do 1775 roku udało się piratom zbudować łącznie dwadzieścia rajdowców i okrętów liniowych, nie licząc mniejszych jednostek.

D
e Oro Pulido rozwijał również gospodarkę i kulturę. Oficjalna propaganda gloryfikowała postacie Złotobrodego i Czerwonego Korsarza. Monumentalny pomnik tego drugiego stanął w centrum Starej Przystani. W stolicy powstały też teatr i wielka biblioteka. Rozpoczęto wydawanie biuletynu “Los Informaciónes”. Caudillo przeprowadził również reformę z Rady Kapitanów. Dotąd osoby mające zarządzać danymi projektami były powoływane ad hoc. De Oro Pulido podzielił Radę na dwuosobowe komisje, z których każda zajmowała się inną dziedziną rządów. Powstały więc np. Komisja ds. Zagranicznych, ds. Gospodarczych, ds. Floty, ds. Rabunku itd. Tworzono również komisje nadzwyczajne, np. do budowy konkretnych okrętów. W ten sposób Rada Kapitanów z kolegium elektorów przemieniła się w sprawny aparat administracji państwowej.

D
ynamiczny rozwój pirackiej republiki oraz zwiększona częstotliwość łupieżczych rajdów zaniepokoiły ówczesnego Księcia Sarmacji - Janusza z Prawdy. Zwrócił się on do El Presidente, swego nieformalnego lennika, aby stłumił “te tlące się na południu zamieszki bukanierów”. Jednak Juniorez wykręcił się powołaniem na podpisane z piratami traktaty oraz ich zbyt wielką, by mógł ją pokonać, flotę. Rozgniewany biernością Tropicańczyków Janusz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Aby zabezpieczyć się od zachodu, zawarł pakt o nieagresji i antypiracki sojusz z Teutonią, która przysłała symboliczny korpus posiłkowy w postaci trzyokrętowej eskadry. Dzięki temu układowi Sarmacja mogła rzucić przeciw piratom całą swą flotę, złożoną z pięćdziesięciu jednostek liniowych. W pierwszym rzędzie rozbito potomków Tropicańczyków z Ciudad de Bravo, złupiono i spalono to miasto. Następnie Sarmaci ruszyli przeciw samej Tropicanie.

D
e Oro Pulido mógł Sarmatom przeciwstawić jedynie około trzydziestu okrętów. Część z nich była przestarzała, inne stanowiły uzbrojone zdobyczne galeony handlowe. Wobec tego Caudillo udał się osobiście do Soli z prośbą o pomoc. “Jeżeli my, piraci, przegramy - przemawiał do parlamentu w Soli. - Cała nasza wyspa wpadnie w ręce Sarmatów. Tylko wspólnie możemy oprzeć się siłom Księstwa.” Niestety, Północ zdobyła się wyłącznie na gwarancję zachowania neutralności. Zrezygnowany Caudillo powrócił do Starej Przystani. Nie porzucił jednak myśli o obronie. Wiedział, że nie da rady długo stawiać oporu na lądzie. Pozostawała walka morska.

W
1756 roku flota sarmacka ruszyła na Tropicanę. Awangardę stanowiło dziesięć okrętów kontradmirała Feniskiego. Niedaleko dzisiejszej Playi zaskoczyły ich i rozgromiły dwukrotnie większe siły piratów. To drobne zwycięstwo dodało ducha Tropicańczykom i skłoniło ich do stawienia czoła Sarmatom w regularnej bitwie. Był to jednak zbytek brawury. Piraci stracili dziesięć fregat, dwa rajdowce zaginęły, a reszta zdołała się oderwać od przeciwnika jedynie dzięki szaleńczej szarży okrętu Velázqueza. Trafił on do niewoli, ale już następnego dnia podburzył załogę okrętu, na którym go osadzono do wyrzucenia za burtę kapitana wraz z oficerami, przejął dowództwo i pożeglował do Starej Przystani.

Z
nieznanych przyczyn zwycięzcy nie ścigali pokonanych, ale pozostawiwszy pięć fregat by blokowały Casa de Soldad, popłynęły na północ. Na nieszczęście dla nich morze sprzyjało swym wilkom, tak że wpadli w potężny sztorm, który zniszczył wiele okrętów, a resztę floty rozproszył. Za wracającymi w rozsypce do ojczyzny Sarmatami, właśnie jak wygłodniałe wilki, pociągnęły pirackie rajdowce. Tymczasem nieprzybity klęską Velázquez zlikwidował blokadę Casa de Soldad i także pociągnął za wycofującymi się najeźdzcami. Sarmacka wyprawa poniosła druzgocącą klęskę.

K
siążę Janusz nie poddawał się jednak łatwo. Już w następnym roku ruszyła kolejna wyprawa, tym razem z liczniejszą, złożoną z dwudziestu okrętów eskadrą teutońską. Sprzymierzeni popłynęli najpierw do Soli, gdzie zmusili Junioreza do złamania danego piratom przyrzeczenia i wsparcia wyprawy swą flotą. Tym razem De Oro Pulido nie atakował otwarcie, ale działające samodzielnie lub w małych grupach rajdowce dzień i noc szarpały agresorów. Odcięte w ten sposób od zaopatrzenia dowództwo sarmackie podjęło decyzję o natychmiastowym ataku na Casa de Soldad. Obroną fortu dowodził brat Caudillo, Juan. Wejścia do położonego z zatoczce portu strzegło pięć fregat, które nie odpowiedziały na wyzwania najeźdźców, co zmusiło ich do zablokowania fortu od strony morza i wysadzenia desantu opodal, pod ostrzałem artylerii obrońców. Sarmacki dowódca, generał Czernych, nie zaryzykował szturmu z marszu, ale nakazał otoczenie fortu pierścieniem okopów.

R
ozpoczęło się żmudne oblężenie, gdyż Sarmatom brakowało ciężkiej artylerii. Sprzymierzone z piratami plemiona dzikich nękały agresorów ciągłymi atakami, oblężeni nie bali się przeprowadzać wycieczek, a piracka flota łupiła sarmackie konwoje z zaopatrzeniem i posiłkami. Po miesiącu zażartych walk, Juan wobec braku żywności i prochu, podjął decyzję o kapitulacji. Nie podpisał jej jednak bezwarunkowo - piraci musieli złożyć broń, ale mogli odejść wolni. Sarmaci wygrali wprawdzie taktycznie, ale ze strategicznego punktu widzenia zwycięstwo należało do Tropicańczyków. Podczas gdy wojska sarmacko - teutońskie przez miesiąc gniły pod Casa de Soldad, pozostałe forty miały aż nazbyt dużo czasu, by przygotować się do długiego oblężenia. Dodatkowo Juan zadał najeźdźcom ogromne straty, sarmaccy żołdacy byli wycieńczeni, głodni i z kiepskim morale. Wobec tego Czernych odmówił wykonania nakazujących marsz naprzód rozkazów Janusza i zażądał posiłków. Książę wysłał je dopiero na wiosnę 1759 r., a w tym czasie Sarmaci na Tropicanie musieli odeprzeć dwa szturmy na fort przeprowadzone przez dzikich. W dodatku duży transport żywności został przechwycony przez piratów, także na Starą Przystań żołnierze szli znów z pustymi żołądkami. Marsz ten zajął im prawie miesiąc, gdyż nieprzerwanie nękali ich dzicy, niszczyli mosty, rozkopywali groble, zastawiali pułapki w dżungli.

T
ymczasem Caudillo, który dotąd dowodził operacjami morskimi, oddał zwierzchność nad flotą swemu bratu, zaś sam zajął się przygotowaniem ostatniego bastionu obrony w Puerta de Nordata. Obronę Starej Przystani wyznaczył nieustraszonemu Velázquezowi. Ten miał tym razem trudniejsze zadanie niż Juan. Sarmaci ściągneli bowiem wreszcie działa oblężnicze, z najlepszymi najemnymi kanonierami z Teutonii. Jednak i piratom nie brakło armat. Ich przewagę dodatkowo zwiększało użycie celniejszej i mającej większy zasięg broni gwintowanej. Nade wszystko zaś mieli charyzmatycznego dowódcę, który, mimo stopnia admirała, okazał również talent do kierowania armią lądową.

P
odchodzący pod mury miasta agresorzy szybko natrafili na niemiłe niespodzianki - gęszczące się pola minowe, wilcze doły i zatrute studnie. W dodatku Velázquez na zewnątrz murów usypał wysunięte reduty, ustawione na nich baterie mogły z powodzeniem razić działa oblężnicze atakujących. Wejścia do miasta od strony portu strzegło pięć okrętów, podobnie jak wcześniej w Casa de Soldado. Czernych nakazał usypanie wykopu, aby podsunąć artylerię pod pirackie reduty. Jednak wycieczki obrońców skutecznie spychały oblegających do punktu wyjścia. Przeczuwając kolejne długie oblężenie sarmacki generał ufortyfikował swe pozycje. Jednocześnie próbował zmiękczyć wolę walki obrońców ogniem dział. Nie dało to jednak większych rezultatów. Po miesiącu, na początku maja, Sarmaci zdołali jedynie zdobyć najbardziej wysunięte reduty. Tymczasem Velázquez sypał coraz ciaśniejsze wały i prowadził tajne negocjacje z blokującą port flotą z Soli. Wielu kapitanów i marynarzy uczestniczących w blokadzie służyło niegdyś pod jego dowództwem. 20 maja Tropicańczycy najpierw przepuścili płynący z Puerta de Nordata konwój z zaopatrzeniem dla obrońców, a następnie wciągnęli na maszty pirackie bandery i sami również wpłynęli do portowej zatoki.

T
a kompromitacja kosztowała Czenycha stanowisko. 3 czerwca pod Starą Przystań przybył gen. Czarnoleski. Z wielkim optymizmem nakazał kolejne szturmy na pirackie pozycje, które raz za razem kończyły się masakrą atakujących. Oblężeniu nie było widać końca, zapasy się kurczyły, dzicy i piracka flota szarpały oblegających na lądzie oraz morzu. Gdy kolejne miesiące nie przynosiły rozstrzygnięcia, Czarnoleski jął się układów. Jednak w odpowiedzi na dogodne warunki poddania miasta, Velázquez odpowiedział żądaniem bezwarunkowej kapitulacji Sarmatów oraz wydania mu blokujących port okrętów. Negocjacje zerwano.
04MVD1un.gif

W
sierpniu do obozu oblegających wdarła się tropikalna zaraza. Zdziesiątkowała ich szeregi i całkowicie załamała morale. Żołnierze zaczęli domagać się przerwania bezsensownej walki. Na początku września, zaniepokojenie zbliżającą się zimą jeszcze bardziej wzmogło defetyzm. Nikt w obozie oblężonych nie wiedział, że zaraza gnębi także miasto. 1 października ciężko chory Velázquez poprowadził wycieczkę odbijając jedną z redut i zdobywając trzy sztandary. Następnego dnia zmarł Wieść o jego śmierci nie przeszła jednak przez mury. Przybici kolejną klęską żołnierze sarmaccy zawiązali konfederację, żądając przerwania walki i wypłacenia zaległego żołdu. Dowódca teutońskiego kontygentu zagroził przejściem na stronę wroga. Wobec tego w listopadzie zawarto traktat pokojowy. Książę Janusz uznał istnienie i niepodległość pirackiej republiki. Caudillo ze swej strony obiecał zaprzestać łupieskiego procederu. Piraci zatrzymywali Starą Przystań i Puerta de Nordata, a także formalnie Casa de Soldado, ale miał tam stacjonować sarmacki garnizon.

C
zęść członków Rady Kapitanów uznała ten pokój za wysoce niekorzystny. Zaczęto oskarżać de Oro Pulido o zdradę. W 1760 roku podjęto nieudaną próbę głosowania nad złożeniem go z urzędu. Szczególnie dotkliwy zakaz piractwa szybko zaczął być łamany przez poszczególnych kapitanów. Pod tym pretekstem, w roku 1762, Księstwo Sarmacji znów ruszyło na wojnę. Sola ponownie odmówiła piratom pomocy.

T
ym razem przeciw krnąbrnym Tropicańćzykom pociągnął wsławiony walkami z plemionami na północy kontynentu tandem - markiz von Thorn i admirał Grodziski. Uderzyli oni jednocześnie na Starą Przystań i Puerta de Nordata. Odcięta o portów flota piracka pod dowództwem brata Caudillo została zmuszona do walnej bitwy, którą sromotnie przegrała. Dowodzący obroną Starej Przystani kapitan Pablo Gustolúpulo nie miał talentów Velázqueza, a von Thorn nie był Czernychem ani Czarnoleskim. Fachowo przeprowadzał kolejne etapy ustalonego z góry planu oblężenia i zmusił miasto do kapitulacji w ciągu miesiąca. Niezdobyta pozostała jedynie Puerta de Nordata. De Oro Pulido postanowił zakończyć piracką epopeję w sposób godny przodków. Zgromadził wokół siebie samych fanatyków, gotowych oddać życie za beznadziejną sprawę. Walczyli o każdy krok, każdą piędź ziemi. Po dwóch miesiącach pewny zwycięstwa von Thorn opuścił obóz pod fortem i wrócił do Księstwa w glorii chwały. Walki trwały jednak cały rok, aż do 1764, kiedy to wygłodniali obrońcy poddali się. W uznaniu ich bohaterstwa książę Janusz zamienił im karę śmierci na wygnanie.

M
artín Rodrigo de Oro Pulido jako jeden z bardzo nielicznych słynnych pirackich wodzów dożył sędziwego wieku. Wygnanie spędził na ziemi wrogów swych przodków, w Srebrnym Rogu, wykładając historię Tropicany na teutońskich uniwersytetach i pisząc naukowe prace. Otoczony powszechnym szacunkiem i nimbem ostatniego pirata, zmarł w 1798 roku.

Artykuł ten został opracowany w ramach pracy El Tropicano Instituto de la Memoria.
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, 23.11.2017 r. o 23:17:52
jak bonie dydy propsy na maxa GJ :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 24.11.2017 r. o 00:02:19
Juniorez - aż mi gałki z orbit wyleciały...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 24.11.2017 r. o 16:34:16
@Juarez Dlaczego? Akurat Junioreza sam nie wymyśliłem, http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6484
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Tomasz Ivo Hugo, 27.11.2017 r. o 08:09:43
Burzliwa i dramatyczna ta historia. W sumie - jak to u piratów ;) Z tej historii, to jakaś praca naukowa by mogła nawet wyjść!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, 27.11.2017 r. o 16:08:17
@Hugo Sądząc po liczbie serc jaką zdobył ten artykuł, pracy naukowej to chyba by już nikt nie przeczytał :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 10.12.2017 r. o 14:14:14
Ostatni Pirat brzmi jak nazwa shota w knajpie (a Czerwony Korsarz jak gwarowe okreslenie psiej erekcji :) )
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany