5655. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1461. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Rada Ministrów, Konrad Jakub Arped-Friedman, 13.11.2017 r. o 16:28:57, tantiemy: 9 681.00 lt
Feci, quod potui, faciant meliora potentes
Seria wydawnicza: Orędzia Kanclerza
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
9HT5tL0y.png
Srebrny Róg, 13 listopada 2017 roku


Szanowni i Kochani,

Czerpiąc z ostatnich chwil na urzędzie, chciałbym jeszcze wykorzystać okazję i napisać już ostatnią ścianę tekstu jako Kanclerz.

Mimo rezygnacji, niespecjalnie skrócona została moja kadencja, biorąc pod uwagę fakt, że w normalnych warunkach i tak trwałaby w tym czasie kampania wyborcza. Dodatkowo, dwie tury ostatnim czasy, i tak trochę ją wydłużyły, więc można powiedzieć, że dymisja jedynie przywróciła wszystko na swoje tory.

Prawie rok temu miałem okazję wystartować w wyborach na urząd Kanclerza I kadencji. Dokładnie 28 listopada Książęca Komisja Wyborcza opublikowała wyniki wyborów, w których to przegrałem. Zadeklarowałem wtedy urlop od mikronacji, którego nie wykorzystałem przez cały rok. Z dwunastomiesięcznym opóźnieniem, chwila ta nadchodzi już teraz.


Chciałbym pogratulować mojemu następcy wygranych wyborów, zarówno kanclerskich jak i parlamentarnych. Po likwidacji listy nowych, obóz rządowy powinien mieć stabilne oparcie w tej kadencji Sejmu.

Życzę następcom wielu sukcesów i udanych rządów. A samemu opuszczając budynek Kancelarii Rady Ministrów, chciałbym powitać nowego Kanclerza tymi samymi słowami, jakimi sam został przywitany przeszło osiem miesięcy temu. Choć jest to jedno tylko zdanie, to z perspektywy czasu oceniam te życzenia jako fundamentalne i które najlepiej oddaje specyfikę szefowania mikropaństwu. Życzę Albertowi, żeby na koniec kadencji chciało mu się tak samo, jak chce mu się teraz.

Tego nam wszystkim bardzo często brakuje, co widać dobrze z perspektywy czasu. Łatwo jest popaść w rutynę i wypalić się po pewnym czasie. To były bolączki ostatnich Rządów, z tym przyszło zmierzyć się mojemu poprzednikowi a potem i mnie. I to samo zjawisko można zauważyć coraz częściej poza naszymi granicami. Życzę nowej Radzie Ministrów, żeby nie wpisała się w ten trend i dotrwała do końca z zapałem przynajmniej równym temu, jaki mają dziś.


I choć prawdą jest, że Rząd ma fundamentalny wpływ na aktywność i działanie całego Państwa, to trzeba pamiętać o jeszcze jednym niuansie. Rząd, oprócz tego, w pewnym sensie sam w sobie jest odbiciem nastrojów i zapału reszty obywateli, o czym czasami zapominamy. Jakkolwiek może w pewnych przypadkach zmieniać tę sytuację, raz lepiej, raz gorzej, to jednak sam stanowi barometr państwa i wypadkową działań ogółu.

Nacisk obywateli, oddech opozycji, stawianie wymagań i zadań połączone z kontrolą ich realizacji, społeczeństwo obywatelskie i chęć do pracy — to wszystko też są determinanty przekładające się na skuteczność i pracę Rządu. Kiedy tego brakuje, tym łatwiej jest zgubić entuzjazm i popaść w marazm. Wakacyjne, leniwe miesiące, opozycja której nie ma i/lub dająca się zbyt łatwo rozgrywać, zawieszenie działalności w Sarmacji przez kluczowych obywateli, brak rąk do pracy, niemrawe społeczeństwo to czynniki wpływające w fundamentalny sposób na Kanclerza i jego ministrów. Tego niestety często brakowało w mojej drugiej kadencji, co przełożyło się na brak fajerwerków serwowanych przez Kanclerza.

Nadchodzi jednak zima, co w jakiś sposób zwiększa aktywność w v-Świecie, część ważnych postaci powoli wraca z przerwy. Jest to rzecz bardzo ważna, biorąc pod uwagę słowa z poprzedniego akapitu. Może to wreszcie wymusi na Rządzie włożenie trochę więcej wysiłku. Mnie niestety zbyt łatwo przyszło osiągnąć władzę i się przy niej utrzymać, żeby odczuć na plecach oddech kontroli i odpowiedzialności za pewne sprawy. Choć z drugiej strony, jak dobrze wiemy, trzeba się dużo napracować żeby nie robić nic. Wypadkową tego wszystkiego był drastyczny spadek entuzjazmu w pewnym momencie.

I choć część czynników które wpływają na końcowy efekt prac Rządu, lekko się poprawia w ostatnim czasie, jak wspomniana aktywność i powroty Sarmatów, to są i takie aspekty, w których można mieć pewne obawy co do ich zadziałania. Jakkolwiek nie powinienem może tego do końca pisać, to nie jestem przekonany że obecna opozycja sejmowa skutecznie będzie mobilizować Rząd do działania, i będzie bardziej widzialna od tej, z którą musiałem mierzyć się ja. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie, a przynajmniej że będzie to równoważone przez czujne oko obywateli i bat, którym będą zaganiać ministrów do pracy. A przynajmniej będą to robić w sposób mocniejszy, niż względem rządu którym kierowałem ja.


Jak wspomniałem, wreszcie mogę udać się na urlop od Sarmacji. Nie chcę jednak się żegnać, bo nie lubię całego cyrku z tym związanego. Publiczne deklaracje i efektowne, emocjonalne wpisy które czasami przypominają wręcz żebranie o atencję i są próbami zwrócenie na siebie uwagi, często z fochem po drodze, to rzeczy które powodują u mnie niesmak. A do tego bardzo wiążą ręce. Jeśli ktoś zapowie odejście, to choćby za tydzień zasercował jeden post, od razu pojawiają się kpiny z tego powodu, potem znowu mamy do czynienia z kolejnymi epizodami gównoburzy, gdzie ludzie tłumaczą się ze swojego zachowania. Dlatego jedyne co chciałbym napisać w tym temacie, to że zawieszam swoją działalność na czas nieokreślony, i na braku określania warunków „odejścia". W zależności od własnego widzimisię, albo wrócę po kilku miesiącach a w tym czasie nie zrobię zupełnie nic, albo już za kilka dni będę się ubiegał o jakąś nową posadę. Ciężko to określić, a na dodatek, tak właściwie to nie ma sensu się tłumaczyć i deklarować przed obcymi, więc to sobie daruję.


w4i4n6wI.png
Na urlopie, brak wygodnego fotela kanclerza, można równoważyć na różne, bardziej przyjemne sposoby


Chciałbym na samym końcu podziękować wszystkim, dzięki którym moja kadencja była w ogóle możliwa — zarówno obecna, jak i poprzednia. Los jest na tyle przewrotny, że czasami ci, którzy wywindowali mnie podczas pierwszej kadencji, dziś raczej przyklaskują na wiadomość o moim odejściu z urzędu. Nie zmienia to jednak faktu, że ich pomoc przyczyniła się do końcowego sukcesu, o czym nie można zapominać.

I jakkolwiek mogłoby to być odebrane jako brak szacunku czy „olewanie” niektórych osób, to pominę wymienianie konkretnych nazwisk przy podziękowaniach. Zawsze można o kimś zapomnieć w wyniku sklerozy, bądź to ktoś może się poczuć urażony tym, że niedostatecznie go połechtałem, więc staram się unikać takich sytuacji, pisząc bardzo ogólnie.

Dziękuję moim ministrom za pomoc i poświęcenie i pracę w swoich resortach. Dziękuję Jego Książęcej Mości za wsparcie i zdrową współpracę, która przebiegała w sposób gładki i praktycznie bezkonfliktowy. Dziękuję też wyborcom i reszcie obywateli, za zaufanie i oddane kilkukrotnie głosy. Za spiski, intrygi i nawiązywanie walki. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał okazję do zamieszania na scenie politycznej v-Świata.

Życzę raz jeszcze powodzenia nowemu Rządowi w tym niełatwym zadaniu kierowania Sarmacją. Oby sił wystarczyło do końca marca.

Tym razem oszczędziłem Państwu długich wypocin, bo wiem że jest to niezwykle frustrujące i niewygodne do czytania. Za przeczytanie ostatniego już artykułu, a przede wszystkim za znoszenie mojego zrzędzenia przez ponad rok, dziś mała rekompensata w postaci fajnego kawałka do posłuchania, idealnego na melancholijną porę roku i pogodę dzisiejszego popołudnia.

Ja ze swoje strony żegnam się z Państwem i po raz ostatni już pozdrawiam





/—/ Konrad Jakub wicehrabia Arped-Friedman

Kanclerz


82tT1zfv.png



Dotacje
Ten artykuł dotowali: Robert von Thorn, Ludwik Tomović.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Timan Demollari, 13.11.2017 r. o 16:43:19
Przynajmniej piosenka faktycznie fajna.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 13.11.2017 r. o 16:53:45
Konradzie, było mi niezmiernie miło rywalizować z Tobą rok temu, jak i później. Było mi miło z Tobą rozmawiać, współpracować, ale i krytykować co krytyki wymagało. Taka rola. Niezależnie od wszystkiego uważam, że to co jest najważniejsze w mikronacjach — to, że Ci się chciało w ogóle — należy nagradzać i gorąco za to dziękować. Toteż pozwól, biję Ci brawa, i dziękuję za trud, wytrwałość, zaangażowanie. Pełniłeś urząd blisko osiem długich miesięcy. To ogrom czasu! Czapki z głów. Wierzę też, że wyciągniesz lekcję zarówno z sukcesów, jak i porażek. Jednych i drugich Ci nie zabrakło. Brawo Ty, brawo Wy!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 13.11.2017 r. o 20:56:47
Dziękuję Wielmożnemu Panu Wicehrabiemu za współpracę. Tym bardziej, że odbywała się ona na wielu płaszczyznach i zawsze była owocna, ciekawa. Nie tylko na linii kanclerz-książę. Szkoda, że nie dało się więcej, ale tak zawsze jest - zawsze mogłoby coś jeszcze...
Powodzenia i do zobaczenia
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, 14.11.2017 r. o 13:43:10
Jako lider Chadecji Stronnictwa Konserwatywno-Radykalnego 'Konrad' chciałbym serdecznie podziękować Panu Kanclerzowi za posługę i wyrazić ubolewanie, że te dobrze nam znane, mroczne siły, pozostające niezmiennie na posłudze zła, te wykrzywione w obrzydliwym grymasie zdradzieckie mordy, które od lat niszczą Najjaśniejsze Księstwo Sarmacji, a które od dłuższego czasu podstępnie knowały, kąsały, poszturchiwały i drapały swoimi brudnymi pazurami Szanownego Kanclerza, chcąc zniechęcić Go i zabić w Nim tą bezgraniczną miłość do Ojczyzny, za którą tak bardzo zawsze Kanclerza ceniliśmy, wreszcie dopięły swego i sprawiły, że Szanowny Pan Kanclerz opuszcza pałac i stolec kanclerski.

W tym smutnym dniu, wiem jedno i jedno powinno rozbrzmieć niczym dzwon lub też donośna surma. Prawdziwi Sarmaci, narodowcy i konserwatyści, rozsmakowani w wartościach od lat tworzących fundament naszej grodziskiej cywilizacji, rozmiłowani w dążeniu do dobra i prawdy, zawzięci w walce o ideały naszych matek, ojców i dziadów, Ci nieliczni stanowiący ostatnią, niezdobytą, redutę stawiającą zaciekły opór napierającej ze wszystkich stron kloacznej nawale koniunkturalizmu, relatywizmu, lumpenliberalizmu i tym podobnych paskudztw, które współczesne elity malują nam nam jako cudowne panaceum na lepsze, przyjemniejsze i bezstresowe życie - oni nigdy Szanownemu Kanclerzowi nie zapomną tego kim Kanclerz był, co dla nich zrobił i jak piękne dawał świadectwo.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Guedes de Lima, 15.11.2017 r. o 21:58:02
Lorem ipsum. Lorem ipsum. :)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany