5597. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1403. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 12.09.2017 r. o 16:06:17, tantiemy: 20 079.00 lt
Kiedy Tomasz Ivo Hugo w końcu abdykuje?
Seria wydawnicza: Freie Gespräche
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Freie Gespräche

Gościem „Gazety Teutońskiej” jest JKM Tomasz Ivo Hugo, książę Sarmacji i król Baridasu, z którym poruszyłem w rozmowie szerokie spektrum tematów – wybór Karoliny von Lichtenstein na królową Dreamlandu, inkorporacja Republiki Eislarskiej, stosunki Sarmacji z Koroną Ebruzów, a także trudy monarszego urzędu, abdykacja i czy we współczesnym społeczeństwie sarmackim znajduje się godny następca tronu. Zapraszam do lektury.




m_AD468.png Tomasz Ivo Hugo (dawniej: Tomasz Ivovy Hugo Pac-Karakachanow) książę Sarmacji i król Baridasu od listopada 2013 roku. Drugi najdłużej panujący monarcha sarmacki, ustępujący pod tym względem tylko JKW Piotrowi Mikołajowi (obecnie: Helwetyk Romański). W przeszłości zasłużony polityk i pracownik Dworu. Poprosiłem Jego Książęcą Mość o komentarz odnośnie ostatnich wydarzeń w Dreamlandzie. Rozmawialiśmy również o tym, czy można znaleźć we współczesnym sarmackim społeczeństwie dobrego kandydata na Księcia Sarmacji.



Gazeta Teutońska: Naszą rozmowę zacznijmy od retrospekcji. Jesienna elekcja Anno Domini 2013. O książęcą mitrę ubiegało się ośmioro kandydatów. Spośród nich Tomasz Ivovy Hugo markiz Pac-Karakachanow zwyciężył. Czy w tamtych, z perspektywy mikronacji, odległych czasach ktoś namówił Waszą Książęcą Mość do startu w wyborach? Dlaczego Wasza Książęca Mość zdecydował się walczyć o tron książęcy?

Tomasz Ivo Hugo: Tak, tak, oczywiście, że namówiono. Nie chciałbym tutaj być postrzegany jako ktoś, kogo trzeba było namawiać. Nie o to chodzi. Sam raczej bym się tego nie podjął. Jednak gdy zobaczyłem, że mam poparcie, że jest grono osób, które chcą, żebym został księciem, uważają, że to dobry wybór, to może warto zaryzykować. Nie była to akcja w stylu „nie chcem, ale muszem”, czy „skoro tak prosicie, to macie” – po prostu, gdyby nikt do mnie w tej sprawie nie napisał, to chyba nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby wystartować w Wolnej Elekcji. Oczywiście to nie były anonimowe osoby, a namawianie... zaczęło się już po abdykacji JKW Khanda (JKW Piotr II Grzegorz – przy. red.), gdy nie wszyscy zgadzali się z tym, że wyznaczył on Delfina (JKW Mikołaj Jan – przy. red.). No ale gdy już przyszło rzeczywiste i całkowite opróżnienie Tronu, można było rozpatrywać moje ewentualne księciowanie bardziej realnie, że się tak wyrażę. Ale wspomniałem, że to nie były anonimowe osoby i odbiegłem od tematu, chyba za bardzo lubię takie dygresje. [śmiech] Głównymi namawiającymi z pewnością byli Książęta-Seniorzy: JKW Defloriusz Dyman Wander i JKW Daniel Łukasz. Wsparcie uzyskałem od wielu osób, w końcu do dzisiaj chyba wiele osób pamięta Zielony Balonik (a były też osoby niezwiązane z tą formacją, ale wspierające mnie prywatnie czy otwarcie, choć niezależnie od ZB), bo czasem się go wspomina, ale ci dwaj Książęta-Seniorzy dali jakby iskrę dla mojej elekcji.

GT: Młodsi z pewnością nie mają pojęcia, czym był Zielony Balonik. Może Wasza Książęca Mość przybliży nam nieco temat?

TIH: Och, to nic tajemniczego. Było to ugrupowanie polityczne, dla którego zawiązania iskrą było poparcie mnie w "wyścigu" do Tronu. W zasadzie każde ich działanie było potem przez ten pryzmat postrzegane i dzisiaj wszyscy kojarzymy Zielony Balonik z Wolną Elekcją.

GT: Jakimi cechami, według Waszej Książęcej Mości, powinien się odznaczać współcześnie kandydat do tronu?

TIH: Ohoho, widzę, że JO Pan Redaktor od razu wyciąga ciężkie działa. [śmiech] Nie wiem. I nie zastanawiałem się nad tym, ponieważ nigdzie się nie wybieram – parafrazując: pogłoski o mojej abdykacji są mocno przesadzone. [śmiech] Skąd to pytanie Panie Redaktorze?

Dynamika mikronacji ma to do siebie, że dzisiaj zdefiniujemy takiego kandydata, a już jutro może się on „nie nadawać”. Myślę, że najlepiej określi potrzeby wobec takiego kandydata... okres między abdykacją, a Wolną Elekcją.

Gdy spojrzymy na dwie ostatnie abdykacje, to były one raczej nieprzewidziane, oczekiwane może, ale raczej mało kto się spodziewał. Były swego rodzaju szokiem i generowały różne problemy wobec Księstwa, o których pewnie i wtedy mało kto wiedział, zdawał sobie sprawę. Choćby najistotniejsze, jak mi się wydaje, dla JKW Piotra II Grzegorza – na czym teraz będzie stała Sarmacja, jaki system, a dla JKW Mikołaja Jana – co z następcą, skoro nie jest wyznaczony. Na szczęście dzięki odpowiedzialnym i oddanym ludziom nic Księstwa jako takiego nie zaskoczyło i kryzysów większych nie było. No i być może z tego wszystkiego urodził się pomysł, że potrzeba kandydata spokojniejszego, bo takim zapewne jawiłem się przed elekcją (tak, tak, zdaję sobie sprawę ze swoich grzeszków [śmiech]), który z drugiej strony jest bardziej widoczny, więcej się udziela niż bezpośredni Poprzednik.

No ale właśnie choćby ten spokój – niektórzy pewnie z niedowierzaniem o nim czytają, gdy widzieli niektóre moje wybuchy. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Z pewnością JO Pan Redaktor, a i pewnie PT Czytelnicy, czytając tę wypowiedź, stwierdziliście, że jak zwykle odbiegłem od tematu. Wbrew pozorom nie.

Myślę, że niezależnie od tego, czyim bezpośrednim następcą będzie kandydat do Tronu i w jakich czasach będzie Wolna Elekcja przeprowadzona, Kandydat taki musi być... gotowy. Gotowy na dwie rzeczy.

Po pierwsze, gdy już jest się na Tronie, wszystko wygląda zupełnie inaczej, spoglądamy na wszystko z innej perspektywy, nic w Sarmacji nie będzie dla niego takie samo.

Po drugie – ludzie będą od Księcia wymagać więcej, niż może zrobić, i nie chodzi o jakiekolwiek zdolności, a kompetencje.

Co do pierwszej sprawy – choćby ten wspomniany spokój, łatwo się obserwuje, ocenia gdzieś z boku patrząc na wydarzenia. Sprawy wewnętrzne też nabierają innego znaczenia – książę jest częścią Narodu, ale już nie jedną z wielu osób. Na niego, jego działania i wypowiedzi zwrócone są oczy wszystkich Sarmatów, a te działania, a nawet najdrobniejsze wypowiedzi mogą mieć ogromny wpływ na całe Księstwo.

Ale zwłaszcza to drugie może uwierać i nie chodzi o narzekanie na kompetencje, które posiadam, bo przecież większości ograniczeń sam byłem orędownikiem. Pracuję na tym, co zostało mi przez Naród dane, jednak są osoby, które oczekują ode mnie działań, jakie były udziałem moich znamienitych Poprzedników, zapominając, że mój wybór na Tron stanowi zupełnie nowe otwarcie dla władzy książęcej. Książę jest głową państwa, ale jest też częścią Narodu.

Natomiast inne osoby jeszcze porównują mnie z... Królem, Królową Dreamlandu, który/a przecież ma wiele większe kompetencje – choćby z samorządami może, jak wniosłem z jednej dawnej wypowiedzi podczas wizyty JKW Andrzeja Fryderyka, niemal wszystko zrobić. W zakresie prawodawstwa też nie jest ograniczony za bardzo. I jeszcze raz podkreślam – to nie jest żalenie się na moje prerogatywy, tylko nie porównujmy spraw nieporównywalnych. No, chyba że takiej osobie uda się w okresie około elekcyjnym zmienić sarmackie prawo i odwrócić proporcje władzy.

GT: Jeśli już mówimy o książęcych prerogatywach... Czy Wasza Książęca Mość żałuje, że obecny system nie pozwala mu wyznaczyć następcy osobiście? I proszę mi wybaczyć drugie pytanie – czy w przeszłości myślał Wasza Książęca Mość o abdykacji, ale uznał, ze w sarmackim społeczeństwie nie ma obecnie dobrego kandydata na następcę?

TIH: Co do pierwszego pytania, to nie. W sumie nigdy nad tym nie myślałem. Oczywiście, dla niektórych z pewnością podnosiłoby to w pewnym sensie prestiż, jednak myślę, że to nie ma takiego wpływu na pozycję, siłę księcia.

Co do drugiego, to podzielę je na dwie części – abdykacja i przedstawiony przez JO Pana Redaktora powód jej braku. Więc co do pierwszej części, to chyba kiedyś wspominałem, że tak, były takie kryzysy, ale czasem mi po prostu przechodziło [śmiech], a i wydarzenia mnie od tego odwodziły, czy wręcz niektóre osoby. Ale o tym sza! [śmiech] Co do drugiej części pytania – nigdy nie rozpatrywałem ewentualnej abdykacji w kontekście kandydatów.

Po pierwsze, to byłby przejaw braku szacunku do Sarmatek i Sarmatów. Już chyba gdzieś wspominałem o tym, że KAŻDY ma choć jeden atut, żeby być dobrym kandydatem, kwestia rozbija się o minusy, z powodu których takim kandydatem nie będzie. Ale też to, co jest plusem, co minusem (ewentualnego) kandydata tak naprawdę zależy od Wyborców. Spójrzmy choćby na mnie. [śmiech]

Po drugie... abdykacja to trochę samolubna sprawa. Wiem, że słowo „samolubna”, „samolubny” ma przede wszystkim pejoratywne znaczenie, jednak tutaj trzeba po ludzku spojrzeć. Czasem po prostu książę może mieć dosyć wszystkiego, wszystkich, [śmiech] innym razem nie ma czasu. Więc abdykacja w pierwszej kolejności ma podłoże osobiste, dotyczące bezpośrednio abdykującego, wszystko inne jest co najwyżej na drugim miejscu. Wiem, że to może być szokujące, może i dla niektórych Czytelników nawet skandaliczne, [śmiech] ale to jest w stanie pojąć tylko ktoś, kto jest lub był władcą, głową mikronacji.

GT: Niektóre osoby w Sarmacji widziały w osobie JO Karoliny von Lichtenstein następczynię Waszej Książęcej Mości. Diuczessa jednak wspomaga Dreamland i Elderland. Jak Wasza Książęca Mość przyjął wybór dreamlandzkich Seniorów? Zawód, czy radość i gratulacje?

TIH: Nie tyle wybór, co wiadomość, że tak się może z dużym prawdopodobieństwem stać. Mam nadzieję, że teraz już JKM Karolina Aleksandra się nie pogniewa, gdy wyjawię, że wiedziałem o tym trochę wcześniej niż „wszyscy”.

Zawsze nas łączyły zażyłe relacje, różnie między nami bywało, no ale było mi też miło z tego powodu, że mnie JKM uprzedziła. W pierwszej kolejności zaskoczenie, a właściwie szok. Ale w pozytywnym sensie. Tak, wiedziałem, że JKM jest dla wielu naturalną następczynią na Tronie Sarmacji. Ba! Nawet wiem, że niektórzy już robili przymiarki. [śmiech] Ale gdybym miał w tym kontekście rozpatrywać koronację JKM Karoliny Aleksandry, to mógłbym się jeszcze bardziej cieszyć – niektórzy moi przeciwnicy stracili ten atut, [śmiech] choć jak pokazują ostatnie wydarzenia, niekoniecznie.

Radość też. Cieszyłem się z takiej nobilitacji Przyjaciółki, Sarmatki. Cieszyłem się Jej szczęściem, jeśli można to tak określić. No a gratulacje, to rzecz oczywista – pogratulowałem JKM już też samej propozycji.

GT: Wasza Książęca Mość jest jedną z osób odpowiedzialnych za politykę zagraniczną. Czy szykują się jakieś rewolucje z stosunkach z Dreamlandem? Z jednej strony na tronach Ebruzów zasiada osoba ciesząca się powszechnym, mikronacyjnym poważaniem i szacunkiem Sarmatów, z drugiej strony jak bumerang powraca sprawa Awary. Co wybiera Sarmacja? Partnerstwo, czy spór? Może Wasza Książęca Mość zdradzi nam jakieś zakulisowe rozmowy z ministrami lub z JKM Karoliną Aleksandrą?

TIH: JKM Karolina Aleksandra jest przede wszystkim Królową Dreamlandu i nie możemy na niej wywierać presji, że skoro jest Sarmatką, to niech „załatwi” nam ocieplenie stosunków. JKM teraz działa na rzecz Dreamlandu i możemy się z tym pogodzić lub to kontestować, ale nie rozliczać. Jednak chyba dla nikogo nie będzie odkrywcze stwierdzenie, że JKM Karolina Aleksandra od zawsze starała się unikać powstawania konfliktów, a istniejące łagodzić.

Nie będę dążyć do sporu na szczeblu międzymikronacyjnym, wręcz chciałbym współpracy. Ale też nie będę bronił żadnej Sarmatce i żadnemu Sarmacie spierania się z Dreamlandczykami. Byleby to się nie działo na naszym forum. [śmiech]

Na żadną rewolucję, przynajmniej w najbliższym czasie, bym jednak nie liczył. Jak wspomniałem – JKM jest teraz przede wszystkim Królową Dreamlandu i o ile, na przykład w relacjach z Republiką Bialeńską, obie strony mogły puścić „mimo uszu” wypowiedzi pojedynczych osób, o tyle tutaj jest więcej wypowiedzi przeciwnych Sarmacji i o przyjaźni nie sposób mówić.

GT: W Dreamlandzie Gaston de Senancour i Daniel von Witt przewidują upadek Sarmacji. Również w Księstwie można spotkać się z głosami, że coś jest nie tak – scena polityczna umarła, kultura również ledwo dyszy. Czy rzeczywiście żyjemy w dniach ostatnich? A może to nie koniec, lecz okazja do ewolucji w nowym kierunku ustrojowym i obyczajowym?

TIH: Oj, to ma JO Pan Redaktor nieaktualne dane – ten pierwszy już ogłosił, że upadliśmy. [śmiech] A my złośliwie i na przekór tym wieszczom robimy swoje.

Scena polityczna umarła i jakoś nikt na nią nie przedstawił pomysłu. Tylko co miałoby ożywić tę scenę? Mandat wpuszczający nowych nie, ponieważ to jest dyskryminacja nie-nowych i demoralizowanie nowych. Parlament powszechny też nie i to dwa razy. Za czasów pierwszego, to problemem była nadmierna biurokratyzacja i „przekombinowanie”, ale za drugiego w zasadzie wystarczyło chcieć być parlamentarzystą, a też to nic nie dało. Myślę, że scena polityczna nie jest problemem samy w sobie. To nawet nie jest jednowymiarowe podłoże, ale zaczyna się od tego, że… polityka w Sarmacji nie ma czym się zajmować. I nie jest prostą odpowiedzią – zajęłaby się systemem gospodarczym, gdyby był.

Symulować gospodarkę można na różne sposoby, można próbować wymuszać obieg pieniądza, co zresztą zawsze budzi kontrowersje, a te napędzają aktywność. Gdy wprowadzane, a nawet ustalane są podatki, zawsze pojawiają się spory. No ale też ile można je zmieniać? Zresztą, gdy już się je zmniejszy, to potem ciężko przekonać Sarmatki i Sarmatów, że trzeba zwiększyć (znowu). I powstaje błędne koło, ponieważ „wszyscy” chcą obiegu pieniądza, „jakiejś” gospodarki, ale żeby finansować ten obieg, gospodarkę z podatków, czyli pieniędzy obywateli, mieszkańców, to już nie. No owszem, w warunkach mikronacyjnych możliwy jest dodruk, ale dodruk pieniądza, gdy na kontach „kiszą się” pieniądze, nie jest niczym dobrym. Pojawiają się też inne inicjatywy, jak np. szpital Hrabiny von Witcher. Nie zdobył on akceptacji większości i nie został wprowadzony, ale wywołał dyskusję i spór. Jest Giełda, która też wywołała dyskusje, a tak naprawdę nieprzygotowanie prawa na tego typu inicjatywę. Z drugiej strony często powtarzany jest pogląd, że jak prawo, państwo nie wtrąca się w inicjatywy społeczeństwa, to jest lepiej. No i kolejne koło się zamyka, bo czym polityka ma się zająć, jak nie życiem społeczeństwa? Sęk w tym, że ten spór albo się przeradza w personalne ataki, albo po prostu zawczasu pomysłodawca się ze swojego projektu wycofuje, gdy zauważa nadmierny opór, bo obawia się sporów personalnych. A nawet jeśli nie będzie to spór personalny, to też pojawia się w Sarmacji spór „walenie głową w mur” – pomysłodawca swoje, przeciwnicy „nie, bo nie”.

Co do kultury, to może przewrotnie i zbyt obrazoburczo stwierdzę, ale… nie bądźmy snobami, bucami. W Sarmacji każdy może być tym kim chce, robić co chce. No oczywiście to jest duże uproszczenie, ale nie zajmujmy się skrajnościami. Jeśli ktoś chce być Nikiforem, czy to dziennikarstwa, czy sztuki, czy innej dziedziny życia mikronacyjnego, sarmackiego, to też jest dla niego miejsce.

Stwierdzi JO Pan Redaktor i PT Czytelnicy, że książę pochwala bylejakość. Nie, jakość obroni się sama! Ale Sarmacja jest miejscem, gdzie możesz się podzielić swoją twórczością jaka by ona nie była. Pan Redaktor mi odpowie, że przez to, że pojawia się mierna, w ocenie Pana Redaktora, twórczość, ta wartościowa (wg Pana Redaktora) zniknie ze strony głównej. No to może czas porozmawiać z NIA, żeby zmienić sposób wyświetlania artykułów? Ba, może w ogóle spersonalizować to wyświetlanie dla każdego użytkownika?

Powie Pan Redaktor, że jakość jest ważniejsza od ilości, że liczy się tylko ona, ale pamiętajmy, że my nic nie sprzedajemy i powinniśmy wyważyć pochwałę jakości z wolnością twórczości, jakiejkolwiek jakości by nie była. Można by stworzyć z postawy stawiającej na piedestale jakość mem: „Wyganiaj każdego nowego, którego twórczość nie odpowiada twoim standardom – narzekaj na brak nowych mikronautów”.

I inna sprawa – narzekamy, ubolewamy nad tym, że każdy nowy chce wszystko już – już obywatel, już poseł, już minister. A zastanawialiście się, czy czasem starzy nie są tacy sami? W jaki sposób? Że chcemy mieć już, tu i teraz, zaraz nowego, który jest ukształtowany, który jest Słowackim, Fredrą czy Kossakiem. Ktoś przeczyta, usłyszy, że w Sarmacji może robić co chce. Przychodzi do nas i nagle bum! (żeby nie napisać „jeb!”) okazuje się, że może, ale to inni decydują kim, jak i po co.

Rozmawiamy teraz na temat Instytutu Edukacji Sarmackiej, tego jak ma on pomagać nowym w ich podróży w Sarmacji, w tym także o mentorach. Każdy z nas, starych Sarmatów powinien być takim mentorem. I w tym przypadku chodzi mi o pisanie, jak jest źle według nas, że źle, że nie tak, że powinien to i owo poprawić. Owszem, jeśli taki ktoś nie wytrzyma pod ogniem krytyki (konstruktywnej, a nie „to jest do dupy” czy tym podobne kwiatki), to rzeczywiście dla takiej osoby, która nie potrafi spojrzeć „z boku” na swoją twórczość i nie rozumie, że inni chcą tylko pomóc, nie ma miejsca. Ale może nie ugnie się pod krytyką, a będzie dalej „robić swoje” i stanie się takim „prawdziwym” Nikiforem.

Napisze Pan Redaktor, że oszalałem i zwariowałem, a ja tylko odpowiem: „Zaorski”. Zastanówcie się, spróbujcie przeczytać Wicehrabiego teksty bez pryzmatu, który nam mówi, że przecież „gramatyka Zaorskiego”, to wręcz część kultury sarmackiej. I nie chodzi mi tu o naśmiewanie się z Wicehrabiego, on sam zdaje sobie sprawę, że popełnia różne błędy, ale my mu to wybaczamy, bo jest z nami od lat, wręcz nie wyobrażamy sobie, żeby było inaczej.

I też pamiętajmy, że jakość to tak naprawdę pojęcie względne i zależy od odbiorcy. Dla jednego „maluch” będzie też jakością, dla innego dopiero Lexus. Może czas, żeby starzy wzięli się do pracy i pokazali nowym, że istnieje inna jakość, a w końcu uświadomili nowego, że i dla niego jakością będzie Lexus.

Czy żyjemy w „dniach ostatnich”? Tak, wszyscy – wszystkie mikronacje. Złote czasy mamy za sobą i temu nie przeczę. I to nie tylko my – Sarmacja, ale my – mikronacje. Jakby mi kto nie wmawiał, nie twierdzę, że jest sielankowo, różowo i jak w raju. Ale czy jest tak tragicznie, że powinniśmy usiąść i płakać? A może zrezygnować z wszystkiego – niech inni to robią, bo na pewno zrobią lepiej? A z drugiej strony, czy jedna osoba jest w stanie wszystko zmienić ot tak? Czy warto też utyskiwać nad tym, że większości osób nasz pomysł się nie spodobał, nie sprawdził się i wywodzić z tego konkluzję, że to inni nie dojrzeli do pomysłu? Może po prostu nie ten czas na dany pomysł. Może też powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że Sarmacja nie będą takie, jak „kiedyś” (dla każdego do „kiedyś” może być innym okresem). Może też warto sobie przypomnieć i przypominać wciąż nasze motto „W Sarmacji możesz być każdym” i pamiętać, że tam nie ma dopisku o żadnych warunkach.

A co do ostatniego pytania, to nie wiem jak się do niego ustosunkować w części obyczajowości – jaką JO Pan Redaktor ewolucję obyczajową ma na myśli? W jakim kierunku sarmackie obyczaje mają zmierzać?

GT: Obyczajowość to bardzo bogate spektrum naszych zwyczajów, tradycji, norm i języka. To choćby tytulatura baridajska, teutonizm, stosunek do książęcego urzędu, osób utytułowanych, kulturowy charakter samorządów. Czy w tej sferze, w miarę, jak starsi będą wygaszać swoją aktywność, a nowi napływać, można zaobserwować jakieś zmiany z perspektywy lat? Czy młodsi będą chcieli stwarzać swoje tradycje, zapominając o tych starszych?

TIH: No cóż, nie wiem czy ja się jeszcze zaliczam do starych, czy może średniaków, no ale do młodych, nowych na pewno nie. Więc nie jestem w stanie odpowiedzieć na ostatnie pytanie. Nie wiem czy będą chcieli tworzyć nowe tradycje, ale póki co nie widać, żeby zapominali, żeby wszystkim nowym to przeszkadzało. No i podstawowa rzecz – w poprzednim pytaniu spytał JO Pan Redaktor o tu i teraz, a teraz „ucieka” w bliżej nieokreśloną przyszłość, gdy „starsi będą wygaszać swoją aktywność”. Na to też się nie zanosi, ba! starsi wręcz powracają z grobów. [śmiech]

Co do tytulatury baridajskiej, to wydaje mi się, że nie ma zbyt wielkiego przymusu. Jeśli komuś nie pasuje, nie widzę problemu – mnie choćby Diuk Kwazi kiedyś poprosił, żebym nie używał i staram się tego nie robić, gdy zwracam się do niego. Gorzej, gdy ktoś małostkowo czepia się, że druga osoba zastosowała tę tytulaturę. No ok, jest w tytulaturze baridajskiej ten JKM i ten JKW. Ale bez przesady, to aż tak kole w oczy? Jesteśmy księstwem do diaska. Czy może np. Panu Redaktorowi przeszkadza „JO”? Jeśli tak, to przepraszam i w następnej odpowiedzi nie użyję.

Ale proszę mi powiedzieć, JO Panie Redaktorze, jaki stosunek do książęcego urzędu? Jak ma się zmienić? Bo niektórzy chcący zmiany obyczajowości stawiają czasem za przykład Królestwo Dreamlandu. Tylko nie wiem czy są złośliwi i uważają, że każde przeciwstawianie Dreamalndu Sarmacji jest na niekorzyść Księstwa, czy są ślepi, czy co... Bo np. w Sarmacji nie ma żadnego hołdu, przysięgi wierności księciu, a pierwszym obowiązkiem nobilitowanych w Dreamlandzie jest złożenie przysięgi wierności („że będę służyć wiernie Królowej”). W Sarmacji, gdy odbieram tytuł za groźby karalne (wojna), rozbuchuje się to do granic możliwości, wielkie oburzenie „za co?”. A jak w Dreamlandzie to wygląda? Król Dreamlandu, poprzednik JKM Karoliny Aleksandry, zwracając się oficjalnie do Dreamlandczyków rozpoczynał od „poddanych”. Nie, nie chodzi mi o krytykę Dreamlandu, tylko apeluję o przejrzenie na oczy i nie porównywanie Sarmacji do Dreamlandu w taki sposób, że tam jest wszystko super, my (ja przede wszystkim) robimy źle. Oczywiście, że można zaobserwować zmiany w stosunku do księcia z perspektywy lat; sam je nawet wprowadzam.

Wracając jeszcze do przysięgi wierności – tu też możemy mówić o zmianach. Wcześniej też to był obowiązek (nie jestem pewien czy u zarania nie był nawet w przysiędze obywatelskiej), dzisiaj jego brak, to jest sprawa oczywista i można się z tego wręcz śmiać, ba! „święte oburzenie” niektórych ogarnia, gdy ktoś śmie zaproponować powrót do przysięgi. I proszę zwłaszcza niektórych PT Czytelników – nie wyciągajcie poprzedniego zdania z kontekstu, nie łapcie mnie za słówka, że niby książę chce powrotu, czytajcie całość. Ja nawet nie robię nikomu „sprawy” z tego, gdy mnie ktoś zatytułuje „Wysokością”, „JKW”, choć czasem to aż widać, że to swego rodzaju złośliwość, ale nie zawsze oczywiście. Czasem żartem komuś prywatnie zwrócę uwagę, to mnie taka osoba mocno przeprasza, choć się tego nie domagam – może stąd się bierze przeświadczenie, że stosunek do księcia jest wyniosły, bo nie każdy łapie, że to żart. [śmiech] Ba! nowym mieszkańcom zdarza się napisać do mnie na „pan”. Książę zszedł z wieży do mieszkańców, obywateli i to też niektórym nie pasuje, inni uważają to za normę, ale nawet nikt się nie zająknął, że to „fajnie”. Czyżby Pan Redaktor i ci, którzy uważają, że powinno się zmienić (jak rozumiem – rozluźnić) stosunek do księcia, zapomnieliście, że kiedyś trzeba było się umawiać na audiencję do księcia? Ja wręcz nowych zapraszam do pisania, każdy może do mnie napisać, a w kontaktach prywatnych z wieloma osobami jesteśmy na „ty”. Co się w takim razie ma zmienić? Jeśli są to pojedyncze przypadki „złej tytulatury”, to nawet zdarza mi się na to nie zwrócić uwagi, zrzucam to na karb „ludzkiego błędu”. To wręcz inni zwracają uwagę na brak, błędną tytulaturę. I może to i dobrze, skoro mamy takie silne przywiązanie do tradycji. To też część naszej tradycji, kultury, jak widać. Mamy przyzwolić na wyzywanie księcia od organów rozrodczych? Odpowie JO Pan Redaktor, że niepotrzebnie popadam w skrajność, ale serio – czego oczekuje się w tej dziedzinie, od księcia? Czyżby miało miejsce „dać palec, to zjedzą rękę”? Stosunek cały czas ewoluuje, ale jeśli kogoś uwiera, że ewoluował zanim przyszedł i ewolucja (przynajmniej na razie) stoi w miejscu, to może niech zastanowi się nad sobą. Serio stosunek do księcia jest teraz największym problemem Sarmacji i znacząco wpływa na aktywność jej mieszkańców? No tak, tych, którzy mnie nie lubią, czy wręcz pałają nienawiścią, z pewnością…

Co do tytulatury wobec innych osób, to już by trzeba było przeprowadzić ogólnonarodową dyskusję. Ale też zauważam pewne zmiany. Często, gdy znajomość między szlachcicami, arystokratami jest na większym stopniu zażyłości, to potrafią ze sobą rozmawiać „per ty” także na forum. A z drugiej strony, gdy ktoś nowy napisze do szlachcica, czy nawet arystokraty „na pan”, też czasem przechodzi to bez echa, jako nic niezwykłego.

Czym odznacza się teutonizm w obyczajowości? Proszę mi przybliżyć. Bo akurat ja zauważam, że w Teutonii zwracanie się do Króla i oficjeli w wyniosłości niewiele się różni od tytulatury baridajskiej, jedynie w używanych słowach. I od razu do „czepiaczy” – „wyniosłość” nie ma w tym przypadku nawet krzty pejoratywnego zabarwienia.

Napisał JO Pan Redaktor o spektrum, rzucił tak naprawdę hasłami. Więcej odwagi – proszę wskazać co wg Pana Redaktora powinno się zmienić. W którym kierunku ta ewolucja obyczajowości powinna zmierzać?

Co do kulturowego charakteru samorządu, to jest to po pierwsze z pewnością sprawa tych samorządów. No ale wiadomo – dyskutować zawsze można. Tylko, że tutaj też potrzebowałbym więcej konkretów. Czy coś Panu Redaktorowi przeszkadza w swoim samorządzie, innych? Co powinno się zmienić? Bo póki co, ja widzę, że każdy mieszkaniec Sarmacji właśnie może znaleźć coś dla siebie dzięki tej różnorodności. W sumie, to może nawet powinienem spytać Pana Redaktora tylko o Teutonię. Może by to było odebrane złośliwie, no ale z drugiej strony – jeśli komuś się nie podoba w innych samorządach, to nikt go nie zmusza do przebywania w nich. A jeśli nigdzie nie znalazł nic dla siebie, to… myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sam zaczął tworzyć swoje miejsce w którymkolwiek samorządzie. Jednak takie zmiany muszą być oddolne. Centrali wręcz „nic do tego”, jeśli wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa i obyczajami, może co najwyżej wesprzeć. A jakby ktoś się zastanawiał, jak to wspiera książę, skoro nic nie zrobił, a Eislar zniszczył, to proponuję siąść ze mną i porozmawiać jak to było. A po drugie – choćby Natanię wsparłem: i utworzenie samo w sobie, i ostatecznie to ja sfinansowałem jej lokację, a nawet jeszcze wsparłem kolejnymi libertami na rozwój. No tak, zdarzyło mi się nieudane wsparcie – połączenia STS i Sclavinii, ale z pewnością nie można mi zarzucić, że jestem w tych sprawach bierny, nic nie robię. Wspieram inicjatywy lokalne czy to przez patronaty, które mam nadzieję dodają prestiżu, ale i finansowo, jak np. TAM.

GT: Uff... zadał mi Wasza Książęca Mość moc pytań, chyba dojdzie do odwrócenia ról. Przede wszystkim nie widzę w używaniu w stosunku do mnie skrótu „JO”, nazywania mnie „Panem” lub bardziej bezpośrednich form czegoś złego. Nie krytykuję, ani nie zarzucam Waszej Książęcej Mości złej woli, lenistwa, braku kreatywności, chciałem raczej, by Wasza Książęca Mość przedstawił swój punkt widzenia.

Co do Teutonii i teutonizmu. Ja kojarzę Królestwo przede wszystkim z secesjonizmem. Dawniej temat systematycznie powracał i nawet Daniel von Witt w ostatnim wywiadzie powrócił do secesji – jeśli w Teutonii są prawdziwi patrioci, to powinni oderwać Królestwo od Sarmacji. Zastanowiłem się nad tym i uznałem, że żadnej secesji już nie będzie, z kilku powodów. (1) Nie ma już żadnych, aktywnych Teutończyków, którzy pamiętaliby czasy Cesarstwa. (2) Obecna Sarmacja to nie Sarmacja JKW Piotra Mikołaja, powiedziałbym, że dziś Teutonia cieszy się autonomią szerszą niż kiedykolwiek. (3) Niepodległość Cesarstwa Teutonii (nie liczę tutaj okresu „schizmy” i trwania Nowej Teutonii) to zaledwie jeden rok. Cała jej historia to historia w Sarmacji, jesteśmy zbyt ze sobą zżyci, dlatego zwykłem mawiać – teutoński lew nie ma już pazurów. Czy to źle? Nie uważam tak. Po prostu tak przebiegła ewolucja. Nie mamy też poważnych powodów, by ostrzyć kły i zadawać ból.

Ale wróćmy do głównego toku rozmowy! Wasza Książęca Mość wspomniał o Eislarze. W Dreamlandzie JKM Karolina Aleksandra zatwierdziła niedawno inkorporację cudownie wydźwigniętej z morskich odmętów Republiki do Księstwa Skytji. Na czele nowego tworu stanął Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste. Robert von Thorn zarzucił Królowej wręcz przeciąganie Sarmatów do Dreamlandu. Czy Wasza Książęca Mość skusi się na kilka słów komentarza?


TIH: Panie Redaktorze, ja nie mam z tym problemu, że ktoś może sobie nie życzyć stosowania tytulatury baridaskiej wobec niego. Więc proszę nie traktować mojego pytania o stosowanie jej wobec Jaśnie Oświeconego, jako reakcję obronną czy wręcz atak. Poruszył Pan Redaktor temat tytulatury i wolałem mieć jasność. Księciu też można zwrócić uwagę, że robi coś źle. [śmiech] Nigdzie też nie widziałem w pytaniach Pana Redaktora zarzutów wobec mnie, więc niepotrzebnie się Pan Redaktor tłumaczy. [śmiech] Przepraszam, jeśli przez te wypowiedzi poczuł się JO Pan Redaktor niekomfortowo, nie miałem takich intencji.

Co do teutonizmu, to to, o czym Pan Redaktor teraz napisał, jakoś dla mnie nijak się nie ma do obyczajowości. To szerszy temat chyba. Wydaje mi się, że to nie „tylko” obyczajowość. Ale skoro już został wywołany, to nie pozostawię go bez odpowiedzi.

Po pierwsze nie sądzę, by ktoś z zewnątrz mógł być autorytetem dla nas, dla Teutończyków, mówić Teutończykom, co jest ich obowiązkiem, powinnością, kto to jest „prawdziwy patriota”. Tym bardziej, gdy temu komuś zależy na szkodzie Sarmacji. Nie sądzę, żeby np. JKW Andrzej Fryderyk nie był prawdziwym teutońskim patriotą. Chyba ma Pan Redaktor rację, że tak przebiegła (przebiega) póki co ewolucja teutonizmu. Pewnie każdy będzie miał inne zdanie na temat tego czy to dobry kierunek, czy zły. Wiadomo, ludzie nie lubiący Sarmacji, czy też konkretniej mnie, będą uważali, że to źle. Moje zdanie jest chyba oczywiste. Ale też nie widzę sensu zastanawiać się „co by było, gdyby”. Cieszę się z tego, co mamy, choć zawsze mogłoby być lepiej, ale to nie dotyczy tylko tej kwestii – wszędzie i zawsze jest coś, co można by poprawić. Nie jest to może miłość i zauroczenie, ale bez przesady, wszędzie znajdą się przeciwnicy Sarmacji, księcia.

Co do pazurów, to sądzę, że Lew Teutoński, jak każdy kot ma je schowane, po prostu dzisiaj nie ma potrzeby ich „uruchamiania”. Mam nadzieję, że i ja mam udział w tym braku tej potrzeby.

Natomiast jeśli chodzi o sprawę ostatnią to z pewnością w jednej kwestii Hrabia von Thorn nie ma racji. To nie JKM Karolina Aleksandra „ściągnęła” do Dreamlandu. Rozumiem, że tak to wygląda z boku i każdy mógłby tak to zinterpretować. Ale pamiętajmy, że takie sprawy nie dzieją się z dnia na dzień, ot tak – zawsze są jeszcze kulisy. To nie była inicjatywa JKM, ona zgodziła się na przedstawioną propozycję. Owszem, ten temat dotyczy w dużej mierze także mnie osobiście i wiele będzie głosów sprzeciwu, ale uważam, że generalnie odejścia poszczególnych osób nie należy rozpatrywać w kategoriach czyjejś winy.

Po pierwsze – nie znalazła ta osoba miejsca tutaj, znalazła gdzie indziej, siłą jej nie zatrzymamy. Można żałować, że nie u nas, ale nie można mieć do tej osoby pretensji. Z kolei czy wewnątrz powinniśmy mieć pretensje? No zmieniać dla kogoś „wszystko” ze szkodą dla pozostałych osób? To kto potem miałby wziąć na siebie, że jedna osoba znalazła u siebie miejsce, ale odeszło kilku innych? Tak, pojawią się głosy, że wolę X-a, niż 10 innych, ale potem i tak taki ktoś stanie po stronie narzekających, że jest nas mało. I znowu – nie da się przyrównywać w kwestiach lennych KS i KD, ponieważ lenna rządzą się innymi prawami. W KD lennik jest dużo bardziej niezależny od Królowej i przede wszystkim Królowa sprawuje władztwo nad tymi ziemiami, zanim je przekaże; pomijając kwestię większej władzy nad samorządami, o której już wspomniałem.

Wyobrażają sobie JO Pan Redaktor i PT Czytelnicy, że nadam komuś lenno w Teutonii i taki lennik będzie niezależny od Króla Teutonii? Owszem, jeśli z Królem Teutonii, czy innymi namiestnikami, taki lennik się dogada, to jest to jak najbardziej możliwe. Ale właśnie! Z namiestnikami – samo nadanie lenna przez księcia nie daje lennikowi takiej niezależności. Tak, Eislar nie jest lennem, ale jest w ramach lenna… z resztą doszły mnie słuchy, że pierwotnie to miało być lenno właśnie. I tu się dowiedziałem o kolejnej odmiennej rzeczy w przypadku lenn w KD – że często jest tak, że jeśli ktoś ma pomysł, dostaje lenno. Inne zwyczaje, ale też inne władza i prerogatywy władcy.

Ale wracając do sprawy podbierania Sarmatów. Nie uważam, żeby JKM Karolina Aleksandra w taki sposób działania, nawet Jej o to nie podejrzewam. Nie możemy o to, że przyjęła kogoś, mieć pretensji tylko dlatego, że ten ktoś przyszedł od nas. Gdyby ta wypowiedź kogoś nie przekonała, to jeszcze uchylę rąbka kulis, choć zdaję sobie sprawę, że JKM może to przynieść nieprzyjemności – JKM wprost spytała się mnie, jak zareagowałbym na to, gdyby Eislar pojawiło się w Dreamlandzie. Nie pytała o zgodę, ale rozmawialiśmy. Samo to, że nie postawiła mnie przed faktem dokonanym „Eislar w Dreamlandzie”, wydaje się pokazywać stosunek JKM do tej kwestii. Więc myślę, że o podbieranie Sarmatów przez Jej Królewską Mość możemy być spokojni.

GT: Na koniec chciałbym jeszcze zapytać o to, czy Sarmacja jest dla Wasza Książęcej Mości hobby, czy już pełnoetatową pracą? Ile godzin dziennie poświęca Wasza Książęca Mość na wypełnianie swoich monarszych obowiązków? Czy po prawie czterech latach panowania nie czuje się Wasza Książęca Mość zmęczony?

TIH: To już koniec? Szkoda, miło mi się rozmawia.

Fajnie by było z takiego hobby móc wyżyć. [śmiech] Jest wciąż moim hobby, choć z pewnością głównym, ale znajdzie się w wolnym czasie miejsce i dla czytania, oglądania seriali czy grania. Jednak na pierwszym miejscu jest oczywiście Rodzina. Ciężko określić ile godzin poświęcam Sarmacji. No i także to, czym są monarsze obowiązki. [śmiech] Zdarzają się dni, gdy poświęcam Sarmacji… kilkanaście minut. Tak, tak, jestem złym księciem. [śmiech] Zdarza się, że gdy Rodzinki nie ma w domu, poświęcam kilka „ładnych” godzin. Czasem są to wypowiedzi na forum czy stronie głównej, czasem rozmowy na temat Sarmacji, o Sarmacji, o tym co trzeba zrobić, czasem nawet są tylko rozmowy. I tak, Jaśnie Oświeconego konkursowe grafiki pokazują wiele prawdy o „księciowaniu”. [śmiech]

Zmęczony? Czasem tak się czuję. Permanentnie nie, ale zdarzają się takie momenty. Zwłaszcza przy konfliktach, które powstają z niczego. I to niekoniecznie ze mną, jako stroną. Wtedy jednak pomaga wyłączenie Sarmacji po wszystkim, czasem nawet na cały weekend (olaboga, co ten księć?! [śmiech]) Mam nadzieję, że każdy z nas jest w stanie to zrobić. Pomyśli ktoś, że działam teraz na szkodę Sarmacji, ale myślę, że większy pożytek jest z wypoczętych Sarmatek i Sarmatów, niż takich, którzy codziennie wchodzą na Sarmację i nawet nie zauważają, że to, co ich „gniecie”, męczy, to jakiś problem z Sarmacji. A że Sarmacja nie jest dla żadnej, żadnego z nas „całym światem”, warto czasem poświęcić się tym „innym światom”. Byleby nie w środku jakiejś roboty. [śmiech] Ale jeśli nawet i w środku – real jest najważniejszy, nie zapominajmy o tym, ponieważ bez uporządkowanego realu nie będziemy potrafili czerpać radości z zabawy w Sarmację.

GT: Bardzo dziękuję za udzielony wywiad, chyba najdłuższy w mojej karierze. Dziękuję też za poświęcony czas.

TIH: Ja również dziękuję i za sam wywiad, i za chęć jego przeprowadzenia. Bardzo lubię wywiady. Gdy tak sięgam pamięcią wstecz, to i ja chyba dłuższego nie udzieliłem. Dziękuję.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, 12.09.2017 r. o 16:13:50
A niech JKM rządzi wiecznie. Nie śpieszy mi się do tronu:)
odpowiedz
Leszek de Ruth, 12.09.2017 r. o 16:19:11
@leszcz Na mnie podziałał :D
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 12.09.2017 r. o 16:28:22
Do 7 z Sedru. ILE TEGO :O Ale rozwiewa moje pytania.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Paviel Gustolúpulo, 12.09.2017 r. o 16:40:30
@leszcz @LCdR Trzeba monetyzować kliknięcia.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Henryk von Thorn-Leszczyński, 12.09.2017 r. o 16:55:23
@LCdR ja nie mówię, że nieskuteczny ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo, Ignacy Urban de Ruth.
Wojciech Hergemon, 12.09.2017 r. o 17:10:56
Po raz kolejny staje się członkiem elitarnego grona. Przeczytałem całość, w dodatku na przestrzeni jednego dnia.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Julian Fer at Atera, 12.09.2017 r. o 17:18:44
Wasza Książęca Mość!
W związku inkorporacją Republiki Eislarskiej zostaną podjęte inne kroki dotyczące lenna w Sarmacji?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Liberi, 12.09.2017 r. o 17:31:17
JKM dla mnie może rządzić wiecznie.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Paviel Gustolúpulo, 12.09.2017 r. o 18:46:10
Do tych co przeczytali: abdykuje?
odpowiedz
Wojciech Hergemon, 12.09.2017 r. o 19:13:50
@rybczak Streszczenie odpowiedzi JKM adekwatne do tytułu:
Quote:
Już jutro. (...) Myślę, że najlepiej określi potrzeby wobec takiego kandydata... okres między abdykacją, a Wolną Elekcją.(...) Abdykacja w pierwszej kolejności ma podłoże osobiste. (...)Mam nadzieję, że teraz już JKM Karolina Aleksandra się nie pogniewa. (...) Fajnie by było z takiego hobby móc wyżyć.(...) Zmęczony? (...) Tak się czuję.(...) Pomaga wyłączenie Sarmacji po wszystkim (...), mam nadzieję, że każdy z nas jest w stanie to zrobić.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Paviel Gustolúpulo, 12.09.2017 r. o 19:22:00
@kaxiu dzięki, wszystko już wiem!
odpowiedz
Wojciech Hergemon, 12.09.2017 r. o 19:25:12
@rybczak Nie no, jeszcze kluczowe słowa tyczące przyszłości ;):
Quote:
Dzisiaj zdefiniujemy takiego kandydata (...) potrzeba kandydata spokojniejszego (...) bezpośrednim następcą będzie (...) Hrabia von Thorn.
odpowiedz
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 12.09.2017 r. o 19:46:43
Dotrwałem i to bez oszukiwania. Co do sprawy pazurów teutońskiego lwa... Skoro nie ma żadnych solidnych argumentów ku niepodległości to może by tak doprowadzić do zamiany miejsc? Tak wedle powiedzenia: Teraz zmiana - ptak dziobie bociana. Wyobrażacie sobie Królestwo Teutonii składające się z Macierzy, Sarmacji, Baridasu i Sclavinii? :D

Skoro nie możesz pokonać Centrali to stań się Centralą.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Wojciech Hergemon, 12.09.2017 r. o 19:50:09
@Juarez No i kto będzie wtedy naszym wrogiem? Jakiś Dreamland?
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Vladimir ik Lihtenštán.
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 12.09.2017 r. o 19:57:53
@kaxiu taka cicha rewolucja zajmie szmat czasu i zapewne (w razie sukcesu) wywoła spore kontrowersje, a co za tym idzie z pewnością przysporzy nam nieprzyjaciół.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Vladimir ik Lihtenštán, Tomasz Ivo Hugo.
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 12.09.2017 r. o 20:00:12
> Dywaguj nad przewrotem w państwie
> Nie przejmuj się, że czyta Cię cała bezpieka
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Adam Jerzy Piastowski, 12.09.2017 r. o 22:02:15
Dodatkowe pytanko do WKM, skoro "Po drugie... abdykacja to trochę samolubna sprawa." to czy mamy się spodziewać, że zanim przyjdzie ochota/konieczność/sposobność* na abdykacje to WKM zapowie swoją chęć odpowiednio wcześniej sarmackiemu społeczeństwu zanim to rzeczywiście nastąpi?
(*niepotrzebne skreślić)

"rozbuchuje" - Księciu, takie słowa w głowie z ukrytym przekazem. Wstyd i hańba!

W myśl wypowiedzi "Księciu też można zwrócić uwagę, że robi coś źle." - Matko jedyna... Czy WKM nie potrafi streścić myśli w kilku zdaniach tylko epopeje pisać.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 12.09.2017 r. o 22:15:38
@AJCartonwhisky no nie sądzę, żebym zrobił trailer abdykacji ;-)
Quote:
W myśl wypowiedzi "Księciu też można zwrócić uwagę, że robi coś źle." - Matko jedyna... Czy WKM nie potrafi streścić myśli w kilku zdaniach tylko epopeje pisać.
A czy to takie złe w miejscu, gdzie słowo jest w zasadzie najważniejsze? Tak podchodzę do wywiadu i fakt, lubię się rozpisywać :-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 12.09.2017 r. o 22:17:40
@Hugo - ehe, ale ktoś to potem musi czytać :P
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert von Thorn, Peter West.
Tomasz Ivo Hugo, 12.09.2017 r. o 22:19:49
Hm, no jeśli komuś to czytanie sprawia problem, że "musi", to ciężko komentować... Może to jest też kolejny problem dzisiejszych mikronacji - ludziom nie chce się czytać
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Wojciech Hergemon, 12.09.2017 r. o 22:38:09
Dlatego zrobilem streszczenie najważniejszych fragmentów dla leniwych ;).
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 13.09.2017 r. o 00:17:02
@Hugo - To z całą pewnością jest problem, niestety nie dotyczy on tylko mikronacji. A "musi" to na Bialeńskiej Rusi jak mawiała moja pra v-babka.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste, 13.09.2017 r. o 04:09:37
@JulianF Przecież w Sarmacji nie ma Eislar. Jest Eislear. Sami sobie paskudzicie w papierach, a przecież pisałem o złej nazwie kilka razy. :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Wojciech Hergemon.
Tomasz Ivo Hugo, 13.09.2017 r. o 07:52:01
@AJCartonwhisky no to Hrabia napisał pierwszy "musi" ;)

@kaxiu najlepsze streszczenie ever!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Julian Fer at Atera, 13.09.2017 r. o 17:33:17
@AdekJozef Pisałem o jakimś tworze w Dreamlandzie, a w papierach jest jak powinno być z jednym wyjątkiem, bo na Eislear trzeba wysłać jakiś walec ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Tomasz Ivo Hugo.
Adam Jerzy Piastowski, 13.09.2017 r. o 20:42:27
@Hugo - A Księć za słówka łapie.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Peter West, 14.09.2017 r. o 07:04:45
Wywiad na miarę księcia. Naprawdę profesjonalna robota. Brawo dla redaktora i oczywiście JKM.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste, 15.09.2017 r. o 02:45:23
@JulianF W papierach nie jest jak powinno być bo kłóci to się z gramatyką języka baridajskiego. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Guedes de Lima, 15.09.2017 r. o 14:19:48
Oby nigdy. Wiwat Książę.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jack von Horn, 17.09.2017 r. o 21:59:56
Co by nie powiedzieć. Działo się za panowania TIH. Abdykując więc dorobek przepadł by ten - Jakby to powiedział Mistrz Joda. Życzę kolejnych lat w spokoju. i spodziewam się zjazdu w Krostkowie :-). Bo tam jednak było fajnie.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany