5597. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1403. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Przelane na Papier, Jan Grimknur, 02.09.2017 r. o 13:38:08, tantiemy: 6 622.00 lt
Odbudowa Feru - Początki #01.1
Seria wydawnicza: Odbudowa Feru
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Fer nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, a później to co ocalało było plądrowane przez smoka o tak skomplikowanej i smoczej nazwie, że aż trudno mi to z pamięci przytoczyć. Zresztą, ziemia się przestała trząść, a smok (Azangloth? Azamarok?) umarł i nie żyje (jeszcze). Przyszła trudniejsza część, odbudowa (jeśli można mówić o odbudowie czegoś co zostało rozceglone, a później rozsmoczone).

Samą część zasadniczą odbudowy rozpoczęliśmy już dość dawno temu, jednak nie było stosownego medium do przekazywania informacji, a raczej raportu z postępujących prac. Teraz jednak będzie trochę inaczej, została stworzona prowizoryczna instytucja, Przelane na Papier, w której to będę zawierał wstępne raporty, w ulubionej dla siebie formie. Oczywiście nie wszystko będzie dotyczyło Feru, nie chciałbym zbytnio przynudzać i międlić tylko jednego tematu, starczy ludziom, że atakują ich ziemie i smoki.

A dlaczego remont zaczęliśmy od prasy? Ano właśnie dlatego, by ludzie mogli odszukiwać bliskich, by mogli wywiedzieć się co się dzieje w ich ukochanym mieście, by mogli przeczytać jakiś durny dowcip, by życie znów zaczęło płynąć w ich żyłach. Ale wróćmy do początku.

Pierwszym punktem naszego planu było wybranie odpowiedniej lokalizacji, to była prosta rzecz. Z miasta nic nie zostało, więc wystarczyło stanąć w centrum, spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo i wybrać względnie najwygodniejszy kawałek gruzu, tak też się stało (wybraliśmy ten po lewej stronie od zasypanej studni, co kiedyś wyznaczała samo centrum Feru). Następnie wbiliśmy łopaty, wylaliśmy fundamenty i reszta poszła... No dobra, tak łatwo nie było... Łopaty w gruz nie wchodzą, zaczęliśmy więc oczyszczać teren czym mogliśmy, głównie deski przekształcone w łopaty, deski przekształcone w taczki itp., ale po wielu dniach pracy udało się oczyścić teren na tyle, by ten nadawał się do postawienia namiotu (tak, z powodu niskich funduszy, nasza siedziba obecnie mieści się w budynku mobilnym, jego mobilność często zależy od siły wiatru, ale i z tym mamy zamiar sobie poradzić przysypując namiot gruzem, ale to w przyszłości).

Czysty plac jest, duży wojskowy namiot jest... Tylko dlaczego taki obsrany! ;( Tak, to był kolejny duży problem z którym przyszło nam się mierzyć, bród i smród. Jako, że jest to obecnie najwyższy budynek (i namiot też) w okolicy, stał się ulubionym miejscem lokalnego ptactwa, głównie gołębi. Żarcia zepsutego się wala wszędzie od groma, to i nic dziwnego, że ptakom szkodzi i "guano" dosłownie ściekało nam po namiocie rzekami...

Ale i tutaj na szczęście udało się szybko znaleźć rozwiązanie (a wszystko zasługa poznanych wcześniej "żółtych" panów). Dyskutując raz nad ich lokalnym wyrobem (Baijiu) poprosiłem o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu, wszak nie na marne mówi się, że jak "żółte" nie da rady, to już nikt problemu nie rozwiąże. Gotowe rozwiązanie przyszło już po dwóch dniach...

Gotowe rozwiązanie, czyli na szybko sklecony wózek (także z desek, ale dodatkowo jeszcze z roweru) plus kilka szyldów (palonym węglem, napisane na deskach) i mamy w Ferze nie tylko zarejestrowaną gazetę, ale także i pierwszą działającą mobilną restaurację. Na chwilę obecną oferującą wprawdzie tylko gołąbki, ale nie w jeden dzień Grodzisk zbudowano.

0bFyd5sQ.jpg
trochę drogo...

3KU3Wt5u.jpg
... ale wygląda pysznie...

QiZ95u03.jpg
... kostki lizać.

No cóż, nie jest wykwintnie, nie jest jakoś mega finezyjnie, ale przynajmniej w tych trudnych dla nas czasów coś działa i z każdym dniem widać, że jednak dajemy radę!
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 02.09.2017 r. o 13:50:56
Trochę namieszałem z czasami i wątkami, ale miałem dzisiaj jakąś ciężką głowę do pisania... Pewnie dlatego, że mocno zmęczyłem nogi i się lekko odwódniłem. Mam nadzieję, że następnym razem uda się uniknąć tych błędów i będzie więcej spójności, sensu i trzymania się wątków. ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Erik Hoch.
Jihymed Niezyd, 02.09.2017 r. o 14:21:33
Oj tam oj tam. ;) Będzie dobrze ;) Fer staje i to cieszy wzrok ludzki ;-)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany