5660. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1466. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Trybuna Diuków, Jan Grimknur, 31.08.2017 r. o 04:21:39, tantiemy: 13 167.00 lt
Chamstwo w Księstwie!
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Witajcie dobrzy ludzie.
Dzisiaj nie będzie żadnych historyjek, żadnych opisów ciekawych miejsc czy sprawozdania prowadzonej przeze mnie drużyny piłkarskiej. Dzisiaj chciałbym podzielić się z chamstwem jakie spotkało mnie ze strony jednego z lokalnych.

Miało to miejsce wczoraj, chodziłem sobie jak każdego dnia między różnymi wątkami forum, byłem w Teutonii, później udałem się do Sclavinii, a na koniec w długą drogę do Starosarmacji (przy okazji zbłądziłem lekko w śmietniku i archiwum, ale to z mojej winy). Gdzieś w połowie drogi między Sclavinią a Starosarmacją podszedł do mnie mocno podejrzany jegomość i bez przywitania się od razu rzucił w mą osobę zwrotem dość obrzydliwym: "Kcesz w dziób, kcesz w dziób?" Nie reagując, poszedłem w swoją drogę.

Lekko zdenerwowany, źle skręciłem między wątkami i znów trafiłem do "realnego świata", gdzie usłyszałem wiele głupot o jakimś wychodzeniu z UE czy problemem z anarchistami. Nie wdając się zbytnio w dyskusję zawróciłem, by wrócić do swojego domu. Niestety owy typ dojrzał mnie ponownie i także ponownie rzucił swoje: "A tio Ty, kcesz w dziób, no kcesz w dziób?". Lekko się przestraszyłem, teraz byłą już ich dwójka, obaj dużo niżsi, lekko żółtawi i zajeżdżający dziwnym aromatem, żula albo narkomani, to pierwsze co mi przyszło do głowy.

Przyspieszyłem, licząc, że w skomplikowanym systemie naszego forum szybko ich zgubię, jednak tak się nie stało, prawdziwa pogoń rozpoczęła się. Niemalże biegnąc wciąż byłem w stanie usłyszeć wyzywające "kccesz w dzioba", mimo, że normalnie tego nie robię (bo nie lubię), to jednak tym razem postanowiłem się obawiać o swe życie, bałem się, oj bałem się jak cholera.

Genetyczne szczęście jednak mi sprzyjało, wspaniale obdarzony przez naturę niesamowitym, dobrze umięśnionym i szybkim ciałem (facjata także zacna, gdyby ktoś pytał) czułem, że "żółte" zostają w tyle, a ja bezpiecznie dostanę się do swojej chaty. Biegnąc wciąć czułem wyraźnie, że pościg pomalutku się kończy, a ja dotrę do chaty bez obitego "dzioba".

Po kolejnych godzinach biegu (wirtualny bieg niemal w ogóle nie męczy mięśni, jedynie ich łącza zaczynają wymiękać) w końcu dotarłem do chaty, zatrzasnąłem wszystkie zamki, nastawiłem pułapki i osuwając się na ścianie, odetchnąłem z ulgą, wiedziałem, że teraz już nic złego się nie stanie... Do czasu pukania w drzwi, spojrzałem w drzwi, a na plecach znów poczułem krople spływającego zimnego potu...

Postanowiłem spojrzeć prawdzie w oczy, ta niestety nie oddała spojrzenia. Postanowiłem więc spojrzeć w oczy swym prześladowcom, otworzyłem więc drzwi i najgroźniejszym głosem jaki tylko potrafię z siebie wydać, wydałem: "Tak, proszę pana?", na co usłyszałem złowrogie i piszczące: "kcceszi w dzioba?"... Poczułem się słabo...

Chwilę stałem w progu, z "żółty" nie przestawał trajkotać po swojemu, zapytałem "ile?", usłyszałem odpowiedź "ciii", zacząłem być spokojniejszy, pomalutku zaczynałem rozumieć sytuację i śmiać się w duchu, wyciągnąłem worek miedziaków, wręczyłem stręczycielom, a na koniec zaprosiłem jeszcze do mej twierdzy.

Rano kiedy obudziłem się na kacu byłem szczuplejszy o dziewięć libertów, ale bogatszy o dwóch nowych żółtych znajomych i doświadczenie smakowe wynikające z konsumpcji "kaczych łbów". Ziomeczki okazali się pokojowo nastawionymi "żółtkami", którzy handlowali "kaczymi łbami" za trzy liberty sztuka. To się liczy w trudnych czasach kapitalizmu...

Cóż, ostatecznie chamstwa nie było, ale tytuł krzykliwy i chwytliwy, więc może zachęci kogoś (clickbaity się piękne). Teraz tylko czekać na kolejne przygody, na kolejne spotkanie z moimi żółtymi przyjaciółmi, mamy skosztować świńskiego mózgu, pieczonych szczurów (bez keczupu) oraz grillowanych owoców i warzyw z morza.
40xZ2QDr.jpg
kaczy ryj z profilu

VZpBMH7E.jpg
kaczy ryj (rzut izometryczny)

PS Kaczy łeb wydaje się być obrzydliwym, ale ogólnie jest całkiem smaczny, Janek.

PPS Ponoć język też jest jadalny, ale nie widziałem, nie skosztowałem i wyrzuciłem tyle dobrego mięsiwa, Janek.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 31.08.2017 r. o 04:41:46
Pojebanyś, Janie. Bardzo smaczny artykuł.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 31.08.2017 r. o 05:00:54
@Juarez Ja pojebany? Kiedy to oni karmią mnie takimi rzeczami, to oni mnie straszą na ulicach naszego wspaniałego kraju. :P
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 31.08.2017 r. o 06:58:33
Srogie piguły Milordzie!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 31.08.2017 r. o 08:24:40
Ależ drogi Panie @RCA, ja nie jestem Cilordem, ja bardziej jestem Nikomulordem. Ewentualnie jeśli ktoś lubi bardziej formę zaprzeczeń to nie jestem Każdemulordem.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Henryk von Thorn-Leszczyński, 31.08.2017 r. o 10:57:27
ejże, no chyba język musowo, a ozorki nasze, słowiańskie, jadł?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 31.08.2017 r. o 12:29:23
@leszcz ale to nasze ozorki z kaczki? Pierwsze słyszę, raczej na pewno nie jadłem (chyba, że mi rodzice z czymś mieszali)... Ogólnie to nie zjadłem kaczego jęzora, ale może następnym razem... Tylko pałeczką ciężko pewnie będzie go wydłubać. :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Henryk von Thorn-Leszczyński, 31.08.2017 r. o 13:12:16
skoro my jemy ozory, za przeproszeniem, świń, to czemu nie kaczek? ozor jest ozor.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jihymed Niezyd, 31.08.2017 r. o 13:24:15
Kaczki maja ozory? :o myslalem ze nie maja bo zbytnio je obciazaja ;o
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 31.08.2017 r. o 20:56:25
Problemy pierwszego świata :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 31.08.2017 r. o 22:04:56
Ożeż ty, ale chamstwo.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Henryk von Thorn-Leszczyński.
Jan Grimknur, 01.09.2017 r. o 02:10:25
@leszcz pies też macha ozorem, a mimo to nikt (z naszych) tego raczej nie jada. Tak samo jest z różnymi innymi osobistościami, to, że jedna osoba je coś podobnego, nie znaczy, że u nas też musi być to normalne. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 01.09.2017 r. o 03:10:06
@Rihanna ależ gdzie tam, zwykły clickbait. Ja bym autora spalił na stosie. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Paviel Gustolúpulo, 01.09.2017 r. o 12:45:03
@AJCartonwhisky Tak sie dzieje gdy autorem jest świnia. Dorodna.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, 03.09.2017 r. o 19:43:21
nabrałem ochoty na kaczkę z jabłkami, w zalewie z białego wina.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Grimknur, 04.09.2017 r. o 02:18:40
@Eradl I żeby jeszcze kaczka w dziobu jabłko trzymała. :D
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany